Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Świat

Wolność za milczenie?

Odczytanie wyroku dla Paolo Gabriele, 6 października, Watykan. Odczytanie wyroku dla Paolo Gabriele, 6 października, Watykan. Reuters / Forum

Cztery rozprawy i dwie godziny narady sędziowskiej – tyle zajęło watykańskiemu Trybunałowi Sprawiedliwości stwierdzenie winy i skazanie papieskiego kamerdynera. Za kradzież dokumentów Benedykta XVI Paolo Gabriele otrzymał wyrok półtora roku więzienia. Sędziowie wzięli pod uwagę wszystkie okoliczności łagodzące: wcześniejszą niekaralność sprawcy, przekonanie, że działał w obronie Kościoła oraz dobre opinie od pracodawcy. Benedykt XVI niemal na pewno ułaskawi Gabrielego, zwalniając go z obowiązku odbycia kary we włoskim więzieniu.

Skąd ta łaskawość dla człowieka, który sprowadził na papieża aferę Vatileaks? Watykanowi zależy na jak najszybszym wyciszeniu skandalu, ale także na tym, by sam Gabriele nie stał się źródłem kolejnych sensacji. Gdyby Benedykt okazał surowość, kamerdyner miałby dodatkowy motyw, by opowiedzieć swoją historię mediom, a przy okazji wyjawić kolejne sekrety papieskiego życia. Watykan okazując łaskę liczy najwyraźniej, że Gabriele odwdzięczy się milczeniem.

Wyjaśnił się też domniemany polski wątek w aferze. Wbrew spekulacjom prasy tajemniczym spowiednikiem, któremu Gabriele przyniósł kopie skradzionych dokumentów, nie był polski ksiądz. Podejrzenia padły na ks. Józefa Barta, rektora Centrum Duchowości Bożego Miłosierdzia w rzymskim kościele Santo Spirito, gdzie Gabriele przychodził na msze św. „Ojcem duchowym” kamerdynera okazał się jednak włoski ksiądz Giovanni Luzi i to on złożył żandarmerii watykańskiej obszerne wyjaśnienia, stając się kluczowym źródłem do aktu oskarżenia. Sam papieskich dokumentów nie czytał, a po kilku dniach je spalił.

Polityka 41.2012 (2878) z dnia 10.10.2012; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 11
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Świat

Gerhard Schröder, towarzysz Putina. Toksyczny związek na dobre i złe

Były kanclerz Gerhard Schröder, który wciąż nie wyrzekł się przyjaźni z gospodarzem Kremla, jest symbolem wszystkich niemieckich problemów z Rosją. Ale wcale nie najgorszym.

Marek Orzechowski
19.05.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną