Ukraina wybrała parlament

Starzy czy nowi?
Nowy parlament Ukrainy właśnie został wybrany. Wygrała Partia Regionów, tak przynajmniej wynika z pierwszych doniesień z Kijowa.

Drugie miejsce zajęła Zjednoczona Opozycja Batkiwszczyna. Na trzecim miejscu UDAR Witakija Kliczko. Spore poparcie zdobyli komuniści Petra Symonienki. Ta partia tradycyjnie może liczyć na głosy emerytów i emerytowanych wojskowych (zwykle w parlamencie wchodzi w koalicje z Partią Regionów). Na razie to wciąż wyniki exit poll. W dodatku to wyniki jedynie list partyjnych, nie okręgów jednomandatowych. Centralna Komisja Wyborcza ogłosi rezultaty dopiero za kilkadziesiąt godzin. Ciekawe, na ile będą odbiegać od tych nieoficjalnych…

Co można powiedzieć o składzie przyszłej Rady Najwyższej? Wygląda na to, że Partia Regionów nie zdobyła większości konstytucyjnej, co pozwoliłoby Niebieskim przede wszystkim umocnić autorytarną władzę prezydenta Wiktora Janukowycza, wprowadzić wybory prezydenta przez parlament. Nawet w sojuszu z komunistami może nie starczyć szabli. A o to szła w rzeczywistości ta rywalizacja, kto będzie miał konstytucyjną większość, partia władzy czy opozycja.

Opozycja, która zapowiedziała przed wyborami alians – Batkiwszczyny, UDAR-u i nacjonalistów z ugrupowania Swoboda – dziś potwierdza te ustalenia. To bardzo ważne, wspólnie mogą stanowić nawet większość w parlamencie. Wtedy mogą tworzyć rząd, opozycyjny wobec prezydenta. Jeśli wytrwają w postanowieniu.

Ale decydujące będą dopiero wyniki okręgów jednomandatowych: tegoroczne wybory parlamentarne odbywają się w systemie mieszanym, połowa deputowanych jest wyłoniona z list partyjnych, połowa w okręgach jednomandatowych. I to jest wielka niewiadoma, ponieważ tradycyjnie już kandydaci reklamujący się jako niezależni są sponsorowani przez oligarchów, a następnie kupowani przez obóz władzy. To tak zwane „tuszki”, ciała na sprzedaż. To oni zdecydują ostatecznie, kto będzie miał parlamentarną większość. Prawda wyjdzie na jaw dopiero podczas pierwszej sesji nowego parlamentu. Wiadomo, że w grę wchodzą milionowe kwoty.

Jakie tendencje widać w tej chwili? Że opozycja, zjednoczywszy się, zebrała sporo głosów, jest silniejsza niż przypuszczano w przedwyborczych sondażach. To już nie tylko zachodnia część Ukrainy, nie tylko Kijów, centrum. Najwyraźniej zawiedziony rządami Janukowycza ukraiński wschód, wielkie centra przemysłowe, Donbad, Charków, Dniepropietrowsk zagłosowały przeciwko Niebieskim. Jeśli tak jest rzeczywiście – to nowe zjawisko na politycznej mapie.
Że nacjonalistyczna Swoboda, która oceniana była w sondażach ledwie na granicy progu wyborczego zebrała dużo większe poparcie. To sygnał, że na Ukrainie umacnia się radykalizm. Swoboda nie miała dotychczas poparcia w centrum ani na wschodzie kraju. Teraz nabiera wiatru w żagle.

Witalij Kliczko, który jest przysłowiowym czarnym koniem tych wyborów może faktycznie zdecydować o przewadze opozycji w parlamencie. Jest nieskompromitowany, jest nową twarzą w polityce. Dla wielu wyborców jest ostatnim ratunkiem. Wielu głosowało na samo nazwisko Kliczki, niepokonanego mistrza bokserskiego wagi ciężkiej. Mniejszą rolę odegrał jego program wyborczy, zresztą dość ogólny, choć prozachodni. Ale wniosek jest podobny: Ukraińcy mają dość władzy, szukają kogoś, komu mogliby zaufać. Kliczko, nowy w polityce, niepokonany w sporcie, jest taką osobą.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj