Mafia opanowuje północne Włochy

Dziki zachód na północy
Kalabryjska ’ndrangheta, najpotężniejsza organizacja mafijna świata, kolonizuje północne Włochy. Wciągnęła w sieci przedsiębiorców i polityków, decyduje o wynikach wyborów i kontraktów. Jej sojusznikiem stał się kryzys.
Aresztowanie Giuseppe Nirty, bossa najpotężniejszej organizacji mafijnej świata.
Stringer/Reuters/Forum

Aresztowanie Giuseppe Nirty, bossa najpotężniejszej organizacji mafijnej świata.

Domenico Zambetti, aresztowany jesienią radny Lombardii, za pośrednictwem mafii kupował głosy wyborców.
EMMEVI PHOTO/Forum

Domenico Zambetti, aresztowany jesienią radny Lombardii, za pośrednictwem mafii kupował głosy wyborców.

Manifest antymafijny na jednej z włoskich ulic.
Francesco Mollo/AGF

Manifest antymafijny na jednej z włoskich ulic.

Ivano Perego był wschodzącą gwiazdą biznesu w Lombardii. Znany jako przystojny, rzutki 39-latek, dobry znajomy mediolańskich polityków, bywalec najlepszych lokali i klubów Mediolanu. Słynął z fantazji, poczucia humoru i szerokiego gestu. Stał na czele Perego General Contractors, imperium zajmującym się budową dróg, budynków, transportem i utylizacją toksycznych odpadów z rocznymi obrotami 150 mln euro. Wreszcie w lipcu 2010 r. do jego drzwi zapukała policja. 8 listopada br. na sali sądowej w bunkrze na terenie mediolańskiego więzienia San Vittore, prokurator zażądał dla Peregi 14 i pół roku więzienia za mafijne uwikłanie, a właściwie za oddanie firmy w ręce klanu Strangio. Tego samego, który w ramach wewnętrznych porachunków ’ndranghety 5 lat temu urządził krwawą łaźnię w niemieckim Duisburgu, w której zginęło sześciu gości włoskiej restauracji.

Peregę w mafijne sidła wplątał kryzys i tarapaty finansowe. Opowiedział śledczym, że jego firma popadła w spore kłopoty już w 2008 r. Zaczął więc szukać menedżera, który uporządkuje firmę, bo rozrosła się za bardzo jak na czasy kryzysu. Co gorsza, banki zaczęły odmawiać kredytów, brakowało zamówień. Wtedy biznesowi znajomi polecili mu Andreę Pavonego, świetnie ustosunkowanego, zdolnego menedżera pochodzącego z kalabryjskiego Bari, od lat mieszkającego w Mediolanie, finansowej stolicy Włoch. Pavone już po miesiącu pracy stwierdził, że zagrożoną bankructwem firmę uratować mogą jedynie inwestorzy i obiecał ich znaleźć.

Przyprowadził do Peregi przedstawicieli funduszu powierniczego z siedzibą w Londynie, którzy z miejsca obiecali wpompować w General Contractors 20 mln euro. Równocześnie Pavone znalazł dostarczyciela tanich materiałów budowlanych z siedzibą w Reggio Calabrii. Jego biznes cudownie się odrodził, zaczęły pojawiać się lukratywne kontrakty, głównie zlecenia publiczne. Jak się jednak okazało, zarówno fundusz, jak i kalabryjski dostawca były w rękach klanu Strangio, a nowe zlecenia efektem wpływów ’ndranghety we władzach lokalnych miast i miasteczek spod Mediolanu. Naturalnie, nowi biznesowi partnerzy Peregi w zamian za ratowanie biznesu żądali coraz większych wpływów w firmie i praktycznie ją przejęli. Pod koniec swej działalności Perego stał się już tylko figurantem i wspólnikiem mafii.

Bilety do rady

Tej jesieni policja aresztowała także 60-letniego Domenico Zambettiego, odpowiedzialnego w Radzie Lombardii za budownictwo, czyli szafarza wielomilionowych kontraktów zlecanych przez władze najbogatszego regionu Italii. Jak wykazało śledztwo, przed wyborami lokalnymi w 2010 r. Zambetti kupił za 200 tys. euro 4 tys. głosów od mediolańskich rezydentów klanu ’ndranghety Morabito-Bruzzano i właśnie dzięki nim wszedł do rady. Gangsterzy jednocześnie zapewnili spenetrowanym przez siebie firmom budowlanym lukratywne kontrakty i przejęli kontrolę nad zależną od Zambettiego obsadą stanowisk w regionalnej Agencji Budownictwa Mieszkaniowego.

W podsłuchanych przez policję rozmowach telefonicznych mafiosi domagając się od Zambettiego różnych przywilejów, posuwali się do niedwuznacznych pogróżek. Natomiast w rozmowach między sobą nie kryli, że nim pogardzają. Po zainkasowaniu od Zambettiego na parkingu stacji benzynowej koperty z 30 tys. euro gangster zadzwonił do swego bossa: „Powiedziałem mu, że jak znów spóźni się z zapłaceniem raty, wyleci w powietrze. Miał pełne spodnie ze strachu i płakał. Wzięło mnie obrzydzenie. Dlatego wolę być człowiekiem honoru [tak mówią o sobie mafiosi – przyp. red.], niż jednym z tej bandy polityków, która przy byle okazji robi pod siebie”.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną