Jak Matteo Renzi zostawał premierem Włoch

Złomiarz podbił Italię
Matteo Renzi stał się symbolem nowych, młodych Włoch i odważnych bezkompromisowych reform. Do czasu.
Matteo Renzi stał się symbolem nowych, młodych Włoch i odważnych bezkompromisowych reform.
Vittorio Zunino Celotto/Getty Images/FPM

Matteo Renzi stał się symbolem nowych, młodych Włoch i odważnych bezkompromisowych reform.

Pier Luigi Bersani, obecny szef lewicowej Partii Demokratycznej.
Alessandra Benedetti/Corbis

Pier Luigi Bersani, obecny szef lewicowej Partii Demokratycznej.

Tekst został opublikowany w POLITYCE 4 grudnia 2012 roku.

Pół kraju zasiadło w ubiegłą środę przed telewizorami, by obejrzeć pojedynek o tytuł premiera Włoch 2013, czyli debatę dwóch kandydatów lewicy na szefa rządu po wiosennych wyborach parlamentarnych.

Pier Luigi Bersani, szef lewicowej Partii Demokratycznej (PD), pojawia się w studiu RAI1 w szarym garniturze i czerwonym krawacie w białe groszki, jak na byłego komunistę przystało. Jego rywal o przywództwo PD, lewicowy katolik Matteo Renzi, w krawacie niebieskim i – zgodnie z hasłem „Czeka nas ciężka praca” – z podwiniętymi rękawami białej koszuli. Tak jak oczekiwano, od początku atakuje młodszy, lżejszy i ruchliwszy Renzi. Musi, bo trzy dni wcześniej przegrał pierwszą rundę, prawybory w PD.

Pierwszy potężny cios zadaje niemal od razu: „Bersani przez 2547 dni był ministrem lewicowych rządów. Jeśli dziś Italia jest na kolanach, to także i jego wina”. Bersani jest cały czas w defensywie, ale często celnie kontruje. Renzi uważa, że PD powinna iść do wyborów sama, bez zawartych uprzednio sojuszy koalicyjnych, a Bersani na to: „Tak właśnie zrobiliśmy w 2008 r. i wygrał Berlusconi”. W ten sposób, w konwencji meczu bokserskiego, debatę relacjonowała większość włoskich mediów. Wszyscy są zgodni, że wygrał Renzi, choć „Corriere della Sera” pisze, że zaledwie o pół punktu, a „La Stampa” daje Renziemu aż trzy do jednego.

Symbol nowych Włoch

„Mnie nie wystarczy uczestnictwo. Ja chcę mieć wpływ, chcę wygrać wybory” – krzyczał Renzi już dwa lata temu na wiecu we Florencji. „Skoro nasza Partia Demokratyczna jest naprawdę demokratyczna, to niech nas wysłuchają ci na górze! Tak! Ich też chcemy zezłomować. Przecież od 20 lat lewicą kierują ci sami ludzie! Chcemy rewolucji. Rewolucji z uśmiechem na ustach”. A poniesiony entuzjazmem tłum odpowiadał mu: „Następna stacja – Italia!”. Wówczas mało kto poza Florencją brał młokosa poważnie. Media i partyjna wierchuszka przezwały Renziego lekceważąco Złomiarzem. Dziś Złomiarz brzmi dumnie, i to w całej Italii. Renzi stał się symbolem nowych, młodych Włoch i odważnych, bezkompromisowych reform.

Za datę narodzin gwiazdy trzeba przyjąć 25 listopada 2012 r. Wówczas deklarujący lewicowe poglądy Włosi (również obcokrajowcy z prawem pobytu) poszli do urn wybierać przyszłego premiera (frekwencja 3,1 mln). Niby decydowali, kto poprowadzi do wyborów lewicową Partię Demokratyczną, ale z sondaży wynika, że PD w marcu odniesie bez­apelacyjne zwycięstwo, więc wybierali de facto przyszłego premiera. Prawybory wygrał, co prawda, dotychczasowy przywódca Pier Luigi Bersani, ale Renzi odniósł ogromny sukces. Zagłosowało na niego 35,5 proc. elektoratu (na Bersaniego 44,9), dość, by rzucić wyzwanie oficjalnemu liderowi. To Renzi jest dziś nadzieją włoskiej lewicy.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną