Z czego żyją byli politycy za granicą

Duuuuużo zer
Aleksander Kwaśniewski zasiada w radzie doradców jednej z firm Jana Kulczyka i bierze za to nawet 50 tys. złotych miesięcznie? W Polsce informacja wywołuje poruszenie graniczące z oburzeniem. Za granicą taka kwota byłyby uznana za śmiesznie niską.
Bill Clinton przemawia na Global Business Forum w Sydney, 2006 r.
Tim Wimborne/Reuters/Forum

Bill Clinton przemawia na Global Business Forum w Sydney, 2006 r.

„Nie miałem pieniędzy, zanim nie odszedłem z Białego Domu, ale od tamtego czasu zarobiłem całkiem sporo” – przyznał Bill Clinton dwa lata temu w wywiadzie dla CNN. Rzeczywiście Clinton to niekwestionowany lider w rankingu byłych polityków pod względem zarobków. Od czasu, gdy przestał pełnić swoją funkcję w 2001 roku, na samych wykładach dla instytucji i firm w ciągu dziewięciu lat miał zarobić ponad 85 mln dolarów, plus za napisanie wspomnień kolejne 15 mln dol.

Jego następca George W. Bush wypada skromniej, ale też imponująco: za wspomnienia z czasów prezydentury na jego konto wpłynęło „zaledwie” 7 mln dol. zaliczki, a wykłady i wystąpienia zasiliły je sumą nieco ponad dwa razy większą. Według Center Public Integrity, amerykańskiej organizacji dziennikarstwa śledczego, która zajmuje się piętnowaniem nadużyć władzy publicznej, Bush za jeden wykład otrzymuje między 100 a 150 tys. dolarów, a tygodniowo może „zaliczyć” nawet trzy takie wystąpienia (np. dla szwajcarskiego banku utrzymującego tajne konta, dla zarządu funduszu hedgingowego czy stowarzyszenia golfiarzy). Stawki za wystąpienia Billa Clintona są jeszcze wyższe; według ustaleń CNN do rekordowych honorariów należy występ dla Ericssona w Hongkongu (750 tys. dolarów) i dla firmy mediowej w Nigerii (700 tys. dolarów).

Pieniądze z biznesu czy wykładów to nie jedyne zarobki, na jakie może liczyć były amerykański prezydent. Po odejściu z Białego Domu otrzymuje 200 tys. rocznej pensji (to połowa tego, co zarabiał jako urzędujący prezydent). Byłym prezydentom od 1958 r. przysługuje także dożywotnio opieka zdrowotna, zwroty kosztów oficjalnych podróży i utrzymania biura. To, co dziś dla Amerykanów wydaje się naturalne, jeszcze 200 lat temu wcale takie nie było. Piąty prezydent USA James Monroe po odejściu z urzędu klepał taką biedę, że po jego śmierci, rodziny nie było stać na przewiezienie jego ciała z Nowego Jorku do rodzinnej Wirginii. To jednak już dawno zapomniana przeszłość, nie tylko w Stanach Zjednoczonych.

Cena przysługi czy usługi

Dziś byli prezydenci czy premierzy stają się prawdziwymi krezusami. W samym zarabianiu przez nich pieniędzy – według Grażyny Czubek z Programu Przeciw Korupcji w Fundacji Batorego – nie ma niczego złego. Problem rodzi się wtedy, gdy na byłych polityków padają podejrzenia, czy za ich „doradztwem” czy „wykładami” nie kryją się dodatkowe świadczenia, zwykłe załatwianie lub wynagrodzenie za odpowiednio podejmowane decyzje w czasie, gdy pełnili funkcje państwowe.

W tym kontekście największe cięgi spadły na Gerarda Schroedera, byłego kanclerza Niemiec, który niedługo po odejściu z rządu otrzymał lukratywną posadę przewodniczącego rady nadzorczej w niemiecko-rosyjsko-francusko-holenderskim konsorcjum budującym podmorski gazociąg omijający m. in. Polskę (o projekcie informował na kilka miesięcy przez przegranymi przez siebie wyborami parlamentarnymi). Nie szczędzono cierpkich słów za samo przyjęcie takiej oferty. Otto Graf Lambsdorff, honorowy przewodniczący FPD już w 2005 r. uznał, że były kanclerz zawdzięcza posadę wieloletniej przyjaźni z prezydentem Władimirem Putinem. Wśród niemieckich polityków nieodosobnione były głosy mówiące, że ktoś, kto z takim zaangażowaniem przepchnął sprawę gazociągu nie powinien przyjąć tak eksponowanej funkcji, ponieważ powstaje wrażenie, że komuś za coś się dziękuje i wyświadcza przysługę za przysługę. Byłego kanclerza próbował bronić Michael Glos z CSU uznając, że skoro Schroeder nie pełni już żadnej funkcji publicznej, to może robić co chce, a przejście do biznesu jest naturalnym krokiem np. w USA.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną