Izrael atakuje cel w Syrii

Orchidea kwitnie i więdnie
Prawda przypuszczalnie leży głęboko zakopana pod ziemią. Izraelczycy przyznali, że w nocy z środy na czwartek zaatakowali i zniszczyli syryjski konwój transportujący rakiety przeznaczone dla Hezbollahu w Libanie.

Damaszek twierdzi, iż rzeczywistym celem ataku był podziemny ośrodek naukowy Dżamraja, położony w głębi syryjskiego terytorium - i że w noc poprzedzającą atak komandosi izraelscy umieścili w pobliżu instalacji wzniesionych przez północno-koreańskich konstruktorów wiązkę laserową eliminującą działanie radarowego systemu obronnego.
 
Unia Europejska wstrzymała się na razie od wszelkich komentarzy, twierdząc, iż nie posiada dostatecznie udokumentowanego sprawozdania. Najwygodniej jest umywać ręce od każdej tego rodzaju akcji w kraju, w którym zginęło dotychczas sto tysięcy ludzi – a nikt kompetentny nie kiwnął nawet palcem w bucie. Faktu tego nie zmieniło podejrzenie, że nawet podczas krwawej rebelii reżim Baszara al-Asada nie zaniechał prób wyprodukowania broni niekonwencjonalnej i że pomagają mu w tym zainteresowani sojusznicy: porty kontrolowane przez władze otwierają flocie rosyjskiej jedyną możliwość bezpośredniego wypływania na Morze Śródziemne, a silny przyczółek w Syrii potrzebny jest Iranowi ajatollahów na wypadek wojny z państwem żydowskim.

Rosyjski minister spraw zagranicznych Sergiej Ławrow nie czekał na udokumentowane sprawozdania, aby oświadczyć, że „niczym niesprowokowany atak na terytorium niepodległego państwa narusza prawa ONZ, bez względu na to, czy istniały przyczyny uzasadniające takie postępowanie”. Teheran potępił Izrael w czambuł, nie wnikając w szczegóły incydentu. Jerozolima, rzecz zrozumiała, wypiera się jakiegolwiek udziału w akcji. Tylko rebelianci twierdzą z dumą, że atak na nuklearny ośrodek naukowy to ich dzieło.

Zniszczenie instalacji w Dżamraja nie jest pierwszą próbą uniemożliwienia Asadowi produkcji broni niekonwencjonalnej. 6 września 2007 r. izraelskie bombowce zrównały z ziemią budowę syryjskiego stosu atomowego. Atak ten nazwano wówczas „Akcja Orchidea”. Jeśli obecne doniesienia światowych agencji prasowych okażą się prawdziwe, będziemy mogli powiedzieć, że orchidea zakwitła i zwiędła powtórnie.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną