Kobiety z US Army na front

Równaj krok!
Żołnierki z armii USA trafią na pierwszą linię frontu. Według Pentagonu, nie ma podstaw, by sądzić, że poradzą sobie gorzej od mężczyzn. Przeciwnie – już dziś w Afganistanie wiele z nich sprawdza się lepiej niż ich koledzy.
Za równouprawnieniem kobiet w armii przemawia argument mówiący, że w ostatnich dwóch dekadach zasadniczo zmienił się charakter wojen.
Scott Olson/Getty Images/FPM

Za równouprawnieniem kobiet w armii przemawia argument mówiący, że w ostatnich dwóch dekadach zasadniczo zmienił się charakter wojen.

Czołg Abrams w Iraku. Tak obrazek, tyle że z kobietami na wierzyczce, nie będzie nikogo dziwił.
Staff Sgt, Aaron Allman II/U.S. Army

Czołg Abrams w Iraku. Tak obrazek, tyle że z kobietami na wierzyczce, nie będzie nikogo dziwił.

Mary Jennigs była pilotem helikoptera ratunkowego, który w Afganistanie transportował rannych żołnierzy. 29 lipca 2009 r. w jej kokpicie eksplodował pocisk wystrzelony przez talibów. Mimo 18 odłamków tkwiących w udzie i w ramieniu dalej pilotowała, a załoga jej helikoptera zbierała poszkodowanych i ostrzeliwała przy tym wroga. Choć kapitan Jennigs miała na koncie walkę z przeciwnikiem, paradoksalnie nie mogła ubiegać się o żadne poważne stanowisko dowódcze, ponieważ dowódca musi… wykazać się doświadczeniem bojowym. A za takie amerykańskie ministerstwo obrony nie mogło uznać akcji z lipca 2009 r., bo oficjalnie Jennigs nie brała udziału w żadnym boju. Według ówczesnych przepisów stanowisko pilota helikoptera nie miało charakteru bojowego. Dlatego było dostępne dla kobiet.

Na pocieszenie zwierzchnicy awansowali Jennigs do stopnia majora, za poniesione rany otrzymała też Purpurowe Serce. Nie poddała się jednak – w listopadzie zeszłego roku zaskarżyła zakaz służby kobiet na stanowiskach bojowych do Sądu Najwyższego i stała się jedną z twarzy debaty o równouprawnieniu w armii. Sytuację pani major rozumie Tammy Duckworth, też była pilot helikoptera. W 2004 r. iraccy powstańcy trafili granatnikiem jej Black Hawka. Duckworth straciła obie nogi, lekarze ledwo odratowali jej rękę. Po opuszczeniu armii dostała się do Izby Reprezentantów z ramienia Partii Demokratycznej i dziś jest najlepiej rozpoznawalną zwolenniczką zrównania żołnierzy z żołnierkami.

23 stycznia obie panie triumfowały. Tego dnia odchodzący właśnie na emeryturę sekretarz obrony Leon Panetta zniósł wszelkie ograniczenia dla służby kobiet w armii USA. Dotychczas amerykańskie żołnierki nie mogły zaciągać się do jednostek frontowych, głównie do piechoty morskiej, wojsk specjalnych, a także do niektórych oddziałów wojsk lądowych, marynarki i lotnictwa. Teraz wszystko będzie zależeć wyłącznie od ich umiejętności. Idzie w sumie aż o ćwierć miliona najlepiej płatnych etatów, z których jednocześnie są najlepsze widoki na przyszłe awanse i prawdziwą karierę w wojsku.

Poprawność czy bezpieczeństwo?

Dwa lata temu Pentagon sam przyznał, że zakaz bojowej służby kobiet jest jawną dyskryminacją – resortowa komisja ds. różnorodności już wtedy rekomendowała dopuszczenie kobiet na front. Raport komisji wskazywał m.in., że za sprawą technologii żołnierze nie muszą mieć tak dużej krzepy jak kiedyś – choć nie proponował np. rozwiązań przyjętych w Norwegii, gdzie żołnierki zdają łatwiejsze testy sprawnościowe. Nic z tego, amerykański żołnierz, niezależnie od płci, musi być tak samo sprawny. Poza tym, według komisji, żadne badania nie potwierdziły, by wspólna służba kobiet i mężczyzn obniżała morale wojsk. A to jest częsty argument przeciwników równouprawnienia w armii. Choćby wpływowej, liczącej pół miliona członkiń, prawicowej organizacji Zatroskane Kobiety Ameryki, która twierdzi, że decyzja Panetty to rozczarowujący przykład przedkładania poprawności politycznej nad bezpieczeństwo państwa. Zatroskane uważają bowiem, że liberalnym politykom zależy na powiększaniu babińca w armii, by pompować równościowe statystyki. A te nijak będą się miały do realnych potrzeb sił zbrojnych. Podobne argumenty padały przy okazji włączenia do służby liniowej Afroamerykanów.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną