Kardynał Jorge Mario Bergoglio papieżem

Wybrany
- Bracia i siostry, dobry wieczór! - zaczął nowy papież swoje pierwsze wystąpienie, które daje nadzieję, że nie będzie to zwykły pontyfikat.
Jorge Mario Bergoglio jeszcze jako kardynał.
Reuters/Forum

Jorge Mario Bergoglio jeszcze jako kardynał.

13 marca 2013 r., kilka minut po godz. 19 - biały dym nad Kaplicą Sykstyńską oznajmia wybór nowego papieża.
Reuters/Forum

13 marca 2013 r., kilka minut po godz. 19 - biały dym nad Kaplicą Sykstyńską oznajmia wybór nowego papieża.

Pierwsze pozdrowienie papieża Franciszka I skierowane do wiernych zgromadzonych na Placu Św. Piotra.
Giancarlo Giuliani/CPP/Polaris/EAST NEWS

Pierwsze pozdrowienie papieża Franciszka I skierowane do wiernych zgromadzonych na Placu Św. Piotra.

- Zdaje się że moi bracia kardynałowie znaleźli papieża prawie na końcu świata. Dziękuję wam za powitanie. Chciałbym pomodlić się za naszego biskupa emerytowanego, Benedykta XVI - powiedział Franciszek I, po czym zaczął odmawiać "Ojcze Nasz".

Po odmówieniu modlitwy powiedział: - Zacznijmy ten wspólny szlak - biskupa i ludu. Dajmy świadectwo miłości i wzajemnego zaufania. Módlmy się jedni za drugich i za cały świat. By było wielkie braterstwo.

- Chcę was o coś poprosić. Proszę byście Pana poprosili o wstawiennictwo dla mnie, o błogosławieństwo dla waszego biskupa. Razem w ciszy pomódlcie się za mnie - mówił Franciszek I, po czym schylił nisko głowę. Następnie udzielił błogosławieństwa "Urbi et Orbi".

- Bardzo dziękuję za to, jak mnie przyjęliście. Módlcie się za mnie i szybko się zobaczymy. Módlcie się do Matki Boskiej ażeby zachowała Rzym. Dobranoc. Wszystkiego dobrego - zakończył swoje pierwsze wystąpienie nowy papież.

Jako pierwszy nowowybrany papież, wychodząc do wiernych zgromadzonych na Placu Św. Piotra nie zdecydował się na założenie czerwonej pelerynki obszytej gronostajami. Do mistrza papieskich ceremonii, który próbował mu ją założyć, miał powiedzieć: "Niech ksiądz sam to włoży. Karnawał się skończył". Nie włożył również złotego pektorału (krzyża, który każdy biskup nosi na szyi), ale pozostał przy swoim, z którym przyjechał na konklawe.

Agencje podkreślają również, że Jorge Bargolio nie zdecydował się włożyć specjalnie przygotowanych papieskich butów z czerwonej skóry i że na uroczystą kolację z kardynałami tuż po konklawe pojechał w ich towarzystwie - autokarem. Przygotowaną specjalnie dla niego limuzynę odprawił.

Kim jest nowy papież?

Franciszek I, Jorge Mario Bergoglio ma 76 lat. Z pochodzenia Włoch. Arcybiskup Buenos Aires od 1998 roku, od 2001 roku kardynał (nominację otrzymał z rąk Jana Pawła II). W latach 70., a więc w czasie, gdy Argentyną rządziła wojskowa junta, był prowincjałem argentyńskiej prowincji jezuitów, co teraz tak mocno interesuje światowe media. Niektórzy dziennikarze próbują dowieść, że współpracował z juntą, co na razie nie znalazło potwierdzenia w faktach.

Znany ze skromności (jego imię nawiązuje do św. Franciszka z Asyżu, który słynął ze skromności i ubóstwa). Agencje podkreślają, że nawet będąc kardynałem nie korzystał z limuzyny, ale jeździł komunikacją miejską lub rowerem. Nie mieszkał w okazałej rezydencji biskupiej, ale w skromnym mieszkaniu. Zagraniczne media informują, że nie korzystał ze służby, ale np. sam przygotowywał sobie posiłki. Gdy dowiedział się o nominacji kardynalskiej, poprosił rodaków, by zamiast towarzyszyć mu w podróży po purpurowy kapelusz do Rzymu, pieniądze, które mieli wydać na bilety lotnicze przekazali biednym. Sam zresztą ich odwiedzał, m.in. tych ze slamsów Buenos Aires.

Światopoglądowo - konserwatysta. Gdyby miał wypełnić ankietę, przy wszystkich postulatach dotyczących stosunku Kościoła do takich kwestii jak in vitro, małżeństwa homoseksualne, święcenia dla kobiet, od góry do dołu wpisałby "nie". Pod tym względem jego poglądy nie różnią się od tych, które głosili jego poprzednicy - Jan Paweł II i Benedykt XVI. Na tym tle doszło nawet do ostrego konfliktu między kardynałem Bergoglio, a prezydent Argentyny Cristiną Kirchner. Gdy niespełna trzy lata temu Argentyna umożliwiła zawieranie małżeństw parom homoseksualnym, kardynał nazwał ten krok "wojną przeciw Bogu". W odpowiedzi lewicowa prezydent stwierdziła, że pod rządami Bergoglio Kościół w tym kraju funkcjonuje jak w czasach średniowiecza i inkwizycji.  

Z Janem Pawełem II łączy go jeszcze jedna cecha - otwarcie na dialog ekumeniczny. Argentyńscy hierarchowie ewangeliccy nazywają go "przyjacielem". – On jest naszym przyjacielem, prawdziwym przyjacielem – mówił cytowany przez portal ekumenizm.pl duchowny ewangelicki Luis Palau. - Gdy się spotykaliśmy zawsze się wspólnie modliliśmy. Kardynał prosił mnie, abym włożył na niego ręce i modlił się za niego, aby nadal mógł być sługą Boga.

Ciekawostką jest, że nowy papież nie wstąpił do seminarium po ukończeniu szkoły średniej, ale najpierw skończył zwykłe studia - chemię na Uniwersytecie w Buenos Aires. Nie jest też zwykłym księdzem, tzw. diecezjalnym, ale zakonnikiem - jezuitą.  

Dym nad Kaplicą Sykstyńską ukazał się tuż po godz. 19. Po krótkim wahaniu, gdy stało się jasne, że ma kolor biały, tłum na Placu św. Piotra zareagował entuzjazmem. Po ponad godzinie w loggi bazyliki św. Piotra ukazał się kardynał - protodiakon Jean - Louis Tauran, który ogłosił nazwisko następcy Benedykta XVI. 

Pierwsze dni Franciszka

Inauguracja pontyfikatu odbędzie się we wtorek, 19 marca o godzinie 9.30. Podczas uroczystości, która odbędzie się placu św. Piotra, Franciszek otrzyma paliusz i złoty pierścień z wizerunkiem św. Piotra - symbole władzy papieskiej - oraz przyjmie hołd (homagium) od kardynałów.

Oprócz około miliona wiernych, których przybycia spodziewają się władze Rzymu, na ceremonii stawią się przedstawiciele rządów z całego świata. Z Polski swoją obecność zapowiedzieli prezydent Bronisław Komorowski oraz marszałkowie Sejmu i Senatu: Ewa Kopacz i Bogdan Borusewicz.

Dzień po wyborze Franciszek odprawił swoją pierwszą mszę jako papież, która zarazem oficjalnie kończyła konklawe. W Kaplicy Sykstyńskiej zgromadzili się głównie kardynałowie. I to głównie do nich - jak podkreśla wielu komentatorów - skierowane były słowa, które papież wypowiedział w homilii. Franciszek wygłosił ją bez kartki, trwała zaledwie osiem minut. Brzmiała jak przestroga. Papież mówił o potrzebie ruchu w Kościele, ruchu, który "jest wędrowaniem". Przestrzegał jednak, by nie mylić takiego ruchu tymi, "z które różnią się od ruchu wędrowania, są ruchami, które zawracają nas z drogi".

"Możemy wędrować do woli, możemy budować wiele rzeczy, ale jeśli nie wyznajemy Jezusa Chrystusa, wszystko przestaje funkcjonować. Staniemy się litościwą organizacją charytatywną, ale nie Kościołem, Oblubienicą Jezusa Chrystusa. Jeśli nie idziemy naprzód, wówczas stajemy w miejscu. Kiedy nie budujemy na skale, co się wówczas dzieje? Dzieje się tak, jak z dziećmi na plaży, kiedy budują zamki z piasku i wszystko się rozsypuje, nie ma trwałości. Kiedy nie wyznajemy Jezusa Chrystusa, to wówczas dzieje się tak, jak mówi Leon Bloy: „kto nie modli się do Boga, modli się do diabla”. Kiedy nie wyznajemy Jezusa Chrystusa, wyznajemy “światowość” diabła, światowość demona" - podkreślał Franciszek.

Na koniec papież wezwał do odwagi "wędrowania w obecności Pana, z krzyżem Pana, budowania Kościoła na Krwi Chrystusa wylanej na krzyżu i wyznawania jedynej chwały, Chrystusa Ukrzyżowanego". Według Franciszka "w ten sposób Kościół będzie się rozwijał". "Niech się tak stanie!" - zakończył. 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj