Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

„Boskie wojny“ Jorge Bergoglio

„Boskie wojny“ Jorge Bergoglio. Nowy papież, konserwatysta wojujący

Phanatic / Flickr CC by SA
Kardynał Bergoglio to dogmatyczna twarz Kościoła, wroga przemianom obyczajowym ostatnich dekad i lat.

Wzywał do „boskiej wojny“ przeciwko legalizacji partnerskich związków homoseksualnych; mówił w tym kontekście o „diabelskim ruchu“. Wybór kardynała Jorge Bergoglia na papieża zawiera kilka – czasem niejednoznacznych, czasem klarownych - przekazów.

Koniec europocentryzmu w Kościele katolickim. Dzisiaj to w Ameryce Łacińskiej żyje blisko połowa wszystkich katolików na świecie, a poza Europą stanowią oni większość. To w Ameryce Łacińskiej koncentrują się zjawiska, na które Kościół musi znaleźć jakieś odpowiedzi, jeśli nie chce stać się instytucją i wspólnotą, która coraz bardziej się kurczy. Jednym z nich jest przyspieszony exodus owieczek. Szacuje się, że w ostatnich trzech dekadach jedna piąta, może nawet jedna czwarta katolików w Ameryce Łacińskiej odeszła do kościołów neozielonoświątkowych, nazywanych przez Watykan sektami. Wielu progresistów w latynoamerykańskich Kościołach wini za ten stan rzeczy – nie bez podstaw – Jana Pawła II.

Entuzjazm otwarcia na świat pozaeuropejski studzi fakt, że nowy papież wywodzi się z Kościoła w Argentynie, który ma nie tyle dwuznaczną, ile zwyczajnie haniebną kartę współpracy z juntą wojskową. Skala zbrodni z lat 1976-1983 – 30 tys. zamordowanych i „znikniętych“ – ich okrucieństwo i obłąkańcza ideologia „odnowy narodowej“ przywodzi na myśl rządy nazistów.

Episkopat argentyński poparł juntę „w obronie przed marksizmem“, a otwartych głosów sprzeciwu było jak na lekarstwo. Niepokornego biskupa Enrique Angelelliego bestialsko zamordowano. Niektórzy księża asystowali oprawcom w izbach tortur, a wiele kościelnych wypowiedzi podważa do dziś fakt kolaboracji Episkopatu, większości biskupów i wielu księży z juntą gen. Jorge Videli.

Na temat samego kard. Bergoglia – który nie był wówczas pryszczatym nastolatkiem, lecz prowincjałem jezuitów - dochodzą z Argentyny rozmaite relacje. Według jednych złożył fałszywe doniesienie na dwóch księży ze swojej wspólnoty jezuitów – jakoby mieli związki z lewicową partyzantką miejską (naprawdę pracowali w slumsach). Według innych - tylko ich nie zdołał obronić. Według kolejnych - zabiegał później o ich zwolnienie, według jeszcze innych – nigdy tego nie zrobił.

Nowego papieża broni pokojowy noblista z Argentyny, Adolfo Perez-Esquivel, który był więźniem politycznym i obrońcą praw człowieka w tamtych czasach. Twierdzi, że nowy papież nie był wspólnikiem dyktatury. To ważny głos, ale nawet głos najszacowniejszej osoby nie może zastąpić ustalania faktów. Mrocznych poszlak i relacji jest sporo, w najbliższych dniach będziemy dowiadywali się coraz więcej. W ostatnich latach kard. Bergoglio przeczył związkom argentyńskiego Kościoła ze zbrodniczą juntą – mówi to o nim niemało.

Wreszcie – kard. Bergoglio to dogmatyczna twarz Kościoła, wroga przemianom obyczajowym ostatnich dekad i lat. Wzywał do „boskiej wojny“ przeciwko legalizacji partnerskich związków homoseksualnych; mówił w tym kontekście o „diabelskim ruchu“. Nie chodzi o nawet o meritum, Kościół ma swoje zasady, których łatwo i szybko nie zmienia – chodzi o język inkwizycji. Mówi się, że jego dogmatyczne podejście łagodzi stanowcza krytyka społecznych nierówności i wezwania do pomagania biednym. Kościół „współczującego dogmatyzmu“?

Mamy więc jakieś otwarcie i jakieś zamknięcie (a może to po prostu constans, które w czasach burzliwych przemian obyczajowych zalatuje wstecznictwem.). Polityczna karta przeszłości kardynała i Kościoła, z którego się wywodzi nie błyszczy złotem. Karta przyszłości – dopiero do zapisania.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Historia

Przebudzenie na Majdanie. 10 lat temu nikt nie postawiłby hrywny na to, że dojdzie do rewolucji

Ucieczka prezydenta Wiktora Janukowycza 22 lutego 2014 r. stała się symbolem zwycięstwa ukraińskiej Rewolucji Godności. Dała także pretekst do aneksji Krymu i rosyjskiej wojny przeciwko Ukrainie.

Edwin Bendyk
20.02.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną