USA - Rosja: znów powiało chłodem

Skasowany reset
Śmierć prawnika w areszcie i adoptowanego dziecka w rozgrzanym aucie – kolejne zgony przesądzają dziś o stosunkach między Moskwą i Waszyngtonem.
Prezydent Obama podpisuje tzw. liste Magnitskiego, prawo skierowane przeciw urzędnikom Rosji zwiazanym z oskarżeniem i smiercią prawnika w wiezieniu. Grudzień 2012 r.
Larry Downing/Reuters/Forum

Prezydent Obama podpisuje tzw. liste Magnitskiego, prawo skierowane przeciw urzędnikom Rosji zwiazanym z oskarżeniem i smiercią prawnika w wiezieniu. Grudzień 2012 r.

Blisko tysiąc osób protestowało w Petersburgu przeciw prawu, które uniemozliwia Amerykanom adopcje rosyjskich dzieci. Styczeń 2013 r.
Andrey Pronin/Zuma Press/Forum

Blisko tysiąc osób protestowało w Petersburgu przeciw prawu, które uniemozliwia Amerykanom adopcje rosyjskich dzieci. Styczeń 2013 r.

Grób prawnika Siergieja Magnitzkiego na moskiewskim cmentarzu.
Mikhail Voskresensky/Reuters/Forum

Grób prawnika Siergieja Magnitzkiego na moskiewskim cmentarzu.

William Browder - inwestor oskarżany przez Rosjan o przestępstwa podatkowe.
Jonathan Player/The New York Times/EAST NEWS

William Browder - inwestor oskarżany przez Rosjan o przestępstwa podatkowe.

Sędzia twerskiego sądu rejonowego w Moskwie Igor Alisow ma 22 marca rozpocząć wreszcie kilkakrotnie przekładane przesłuchania w procesie prawnika Siergieja Magnickiego oraz jego byłego klienta, Williama Browdera. Prokuratura oskarża obu o oszustwa podatkowe. Proces jest utajniony i o tyle niezwykły, że ława oskarżonych, strzeżona przez dwóch barczystych policjantów i zabezpieczona grubą kratą, pozostaje pusta. Browder jest sądzony in absentia – mieszka w Wielkiej Brytanii i nie ma zamiaru pokazywać się w Rosji, zresztą od wielu lat nie dostaje wizy wjazdowej. Drugi podsądny też na pewno się nie stawi – od listopada 2009 r. leży na moskiewskim Cmentarzu Przemienienia.

W Polsce tzw. sprawa Magnickiego jest mało znana, mimo że w jej wyjaśnianie zaangażowani są prokuratorzy generalni kilku państw europejskich, debatował nad nią m.in. amerykański Kongres i Parlament Europejski, a nad własnym raportem pracuje sprawozdawca Rady Europy. Zaczęło się od Hermitage Capital Management Fund, dekadę temu największego funduszu inwestującego w Rosji. Jego szefem był wspomniany Browder. Gdyby ograniczył się tylko do kupowania spółek, w rosyjskim biznesie nadal byłby gwiazdą pierwszej wielkości. Jednak Brytyjczyk otwarcie piętnował korupcyjne nawyki urzędników i nieprzejrzystość interesów z państwowymi firmami. Najpierw przestano go wpuszczać do Rosji, później oskarżono o przestępstwa podatkowe, a w 2007 r. funkcjonariusze MSW dokładnie przeszukali jego moskiewskie biuro i wynieśli stamtąd wszystkie dokumenty.

Wynajęty przez Browdera Magnicki ustalił, że funkcjonariusze MSW przekazali je mafii, a ta zrobiła z nich użytek i przejęła część firm należących do funduszu. Na ich czele postawiła kryminalistów: włamywacza, złodzieja oraz skazanego za morderstwo, któremu dopiero co skrócono wyrok. Nowi właściciele zeznali przed sądem, że ich przedsiębiorstwa ledwo wiązały koniec z końcem, są potężnie zadłużone i zwrócili się o zwrot nadpłaconych podatków. Bez trudu uzyskali je decyzją dwójki urzędników moskiewskiej skarbówki, która 24 grudnia 2007 r. przelała na konta firm równowartość 230 mln dol. Magnicki zaalarmował wymiar sprawiedliwości i… w listopadzie 2008 r. sam został aresztowany pod zarzutem tuszowania przestępczej działalności Browdera.

Trafił do moskiewskiego aresztu śledczego Butyrki, później do izolatki więzienia Matrosskaja Tiszyna. W rosyjskim systemie penitencjarnym właśnie w aresztach śledczych panują najgorsze warunki, bo aresztowany ma w nich skruszeć. Władze więzień nie dopuszczały do Magnickiego jego adwokatów i rodziny. Chorował na kamicę żółciową i nie był odpowiednio leczony. Był za to zastraszany. Bez wyroku mógł w areszcie spędzić maksymalnie rok, zmarł osiem dni przed planowanym zwolnieniem. Nie wyjaśniono przyczyny zgonu, ale nawet prezydencka rada praw człowieka uznała, że Magnicki zmarł prawdopodobnie po dotkliwym pobiciu przez strażników.

Rozgoryczony Browder twierdzi, że skandal sięga szczytów rosyjskiej władzy. Jego zdaniem przechwyceniem tak wielkiej sumy pieniędzy nie mogli zająć się wyłącznie urzędnicy średniego szczebla, musieli o tym wiedzieć najważniejsi urzędnicy w Rosji, w tym szefowie służby skarbowej, sędziowie, prokuratorzy, policjanci i wreszcie politycy.

Nie ma jasności, czy Siergiej Magnicki i jego klient byli od początku kryształowo czyści. Brak tej pewności nie przeszkadza przeciwnikom Władimira Putina uznawać Magnickiego za strażnika praworządności i stawiać na równi z ofiarami innych politycznych morderstw – choćby dziennikarki Anny Politkowskiej i zbuntowanego agenta FSB Aleksandra Litwinienki.

Dla krytyków Putina kuriozalny pośmiertny proces, możliwy za sprawą ekwilibrystycznego uzasadnienia rosyjskiego sądu konstytucyjnego, jest symbolem choroby toczącej państwo, w tym przypadku zwłaszcza wymiar sprawiedliwości, który stał się częścią machiny korupcyjnej. Ma być też przykładem tego, że władza przede wszystkim troszczy się o siebie, a nie o interesy obywateli.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną