Świat

Ucieczka od wolności

Esej: sen o silnej ręce

materiały prasowe
Demokracja się zwija, i to na całym świecie. Kto za to odpowiada? Klasa średnia – twierdzi analityk polityczny Joshua Kurlantzik.

Uwagę świata przez ostatnie dwa lata przykuwały zmiany, które jeszcze niedawno trudno byłoby sobie wyobrazić. Nastąpiło polityczne otwarcie części świata arabskiego, Afryki i Azji – kilku najbardziej stłamszonych społeczeństw na Ziemi, w których nie spodziewano się takich wydarzeń. Birma, gdzie jeszcze sześć lat temu agresywna junta kazała strzelać na ulicach do ubranych w czerwone szaty mnichów, przez minione dwa lata była świadkiem formalnej i – wiele na to wskazuje – realnej przemiany ku cywilnej, demokratycznej władzy. Autokratów od dawna rządzących w Tunezji, Egipcie i Libii obaliły ludowe rewolucje, a obywatele w tych krajach przynajmniej sprawiali wrażenie zadowolonych z zewnętrznych oznak wolności.

– Arabska wiosna to triumf demokracji – mówił w zeszłym roku Moncef Marzuki, wcześniej działacz praw człowieka, teraz prezydent Tunezji. „Arabowie dali własną odpowiedź gwałtownemu ekstremizmowi oraz poniżającym reżimom, które my popieraliśmy. To się nazywa demokracja” – pisał Thomas Friedman, publicysta „The New York Timesa”. Nie wierzcie w ten szum. W rzeczywistości demokracja się zwija. Kilka państw w Afryce, świat arabski i Azja nieco się otworzyły, ale w innych krajach, które kiedyś uchodziły za przykłady politycznych zmian, niepowodzenie demokracji staje się przygnębiająco powszechne. Według organizacji Freedom House poziom globalnej wolności w 2012 r. nadal spadał –przez siódmy rok z rzędu. Rekordowo długotrwała tendencja.

Arabska wiosna nie tylko doprowadziła do tego, że tacy dyktatorzy jak Baszar al-Asad w Syrii czy rządząca Bahrajnem rodzina Chalifów chowają się teraz po całym regionie. Zmusiła też autokratów na całym świecie do zaostrzenia kursu wobec swych obywateli. Chiny cenzurują nawet zaszyfrowane wyrazy protestu. Rosja uchwaliła nowe przepisy o zdradzie stanu i dokucza organizacjom pozarządowym działającym na rzecz praw człowieka. „Od czasu arabskiej wiosny rządzący stali się nerwowi, co tłumaczy ich wzmożone działania wymierzone w masowe ruchy na rzecz zmian” – ocenia Arch Paddington, wiceprezes Freedom House ds. badań naukowych.

 

Fragment artykułu pochodzi z najnowszego 12/13 numeru tygodnika FORUM w kioskach od poniedziałku 25 marca 2013 r.

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną