Zmiana na holenderskim tronie zakończy monarchię?

Wilhelm ostatni?
Obwieszony medalami, na które nie zasłużył, wygląda jak postać z taniej operetki. 30 kwietnia Wilhelm-Alexander obejmuje holenderski tron i być może doprowadzi monarchię do upadku.
Księżna Maxima, książę Wilhelm-Alexander i królowa Beatrix na balkonie pałacu w Hadze.
Royal Press Europe/Action Press/EAST NEWS

Księżna Maxima, książę Wilhelm-Alexander i królowa Beatrix na balkonie pałacu w Hadze.

Następca tronu stoi przed niezwykle trudnym zadaniem. Po rządach czterech silnych kobiet, matki Beatrycze, babki Juliany, prababki Wilhelminy i praprababki Emmy, będzie pierwszym męskim monarchą w Niderlandach od 1890 r., kiedy umarł ostatni król Wilhelm III, o którym Holendrzy nie mają dobrego zdania. To o nim królowa Wiktoria mówiła, że jest największym rozpustnikiem swoich czasów. Być może dlatego syn Beatrycze będzie rządził jako Wilhelm-Alexander, a nie – jak każe tradycja – jako Wilhelm IV. Republikanie ironizują jednak, że może przejść do historii jako Wilhelm Ostatni.

46-letni książę długo czekał na abdykację matki. Ale królowa Beatrycze chciała, aby spokojnie odchował dzieci, zanim przejmie od niej ciężkie obowiązki króla. Wcześniej robiła wszystko, by jej trzej synowie mieli jak najwięcej swobody. Dzisiaj książę mówi, że miał normalne dzieciństwo, szkołę, kolegów, przyjaciół, że robił normalne rzeczy, które robią dzieci w jego wieku, i chciałby tego samego dla swoich córek.

Normalni ludzie nie żyją w pałacu, nie mają lokajów czy profesorów z uniwersytetu zatrudnionych jako prywatni nauczyciele, nie latają własnymi samolotami, nie są zwolnieni z płacenia podatków – komentuje historyk Daniela Hooghiemstra i przypomina, że babka księcia, królowa Juliana, miała o wiele bardziej restrykcyjne dzieciństwo i od początku wyraźnie traktowała swoją pozycję następczyni tronu jako służbę, a nie przywilej.

Również jej matka, królowa Wilhelmina, i królowa Beatrycze zawsze podkreślały, że ich publiczne obowiązki przeważają nad prywatnym interesem i dla spraw państwowych poświęcały swoje osobiste życie. Książę Wilhelm-Alexander niejednokrotnie dawał do zrozumienia, że takie poświęcenia nie są w jego stylu. Zapytany w 1997 r., jakiego wyboru dokonałby, gdyby musiał wybierać pomiędzy kobietą a tronem, zdecydowanie odpowiedział, że wybrałby kobietę.

Obserwatorzy nie mają wątpliwości: moment głębokich zmian konstytucyjnych w Holandii i prawdopodobna rezygnacja z monarchii to tylko kwestia czasu. Jak szybko te zmiany nastąpią, będzie zależeć w dużej mierze od przyszłego króla, a raczej od częstotliwości i ważkości popełnianych przez niego błędów.

Cały artykuł Jolanty van Grieken-Barylanki w najnowszej POLITYCE – numer dostępny jest w kioskach, w wydaniu na iPadzie i w Polityce Cyfrowej.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną