Gigi za Schengen?
George Becali
Daniel Mihailescu/AFP/EAST NEWS

George Becali

Został zatrzymany na lotnisku, gdy prywatnym samolotem miał odlecieć do Jerozolimy. „Kiedy mam kłopoty, zawsze modlę się na grobie Jezusa” – tłumaczył po aresztowaniu. Na obrazie na motywach Ostatniej Wieczerzy sam jest Jezusem, a apostołami piłkarze bukareszteńskiej Steauy, mistrza kraju, której jest właścicielem. A przy okazji George Becali, czyli popularny Gigi, jest jednym z najbogatszych Rumunów; dorobił się na nieruchomościach, a zaczynał od dżinsów i mydła z Turcji. „Rumunia nie jest krajem Chrystusa, jest krajem Szatana” – kontynuował wątek. Za takie frazy pokochali go telewidzowie, bo mówił, co myśli, na przykład o Cyganach. Zakazał puszczać Queen na swoim stadionie z powodu gejostwa Freddiego Mercury’ego. W swoim pałacyku w centrum Bukaresztu, pełnym złoceń, przyjmował interesantów na złotym tronie. Taki ktoś musiał imponować. Dwa razy chciał być prezydentem, ale dostał ledwie ponad procent głosów.

Nazajutrz po zatrzymaniu Gigi usłyszał wyrok: trzy lata za korupcję. Chodzi o sprawę jeszcze z 1996 r., kiedy przekupił ministra obrony i jednego z generałów (chodziło o atrakcyjne działki). Tamci dostali po dwa lata. Wyrok jest prawomocny, a że ma już dwa lata w zawieszeniu za bezprawne zatrzymanie trzech ludzi, którzy mieli mu ukraść samochód (i szereg innych procesów), więc powinien pójść siedzieć. Opinia publiczna uważa, że to danina złożona Unii, która krytykuje Rumunię za korupcję i zawiesiła jej wejście do strefy Schengen. Bukareszt sygnalizuje więc Brukseli: chcieliście stanowczych działań, no to je macie. A zwykli ludzie pewnie zastanawiają się, jak ich teflonowy Gigi wybrnie z nowych tarapatów?

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj