Poród w królewskim blasku

Parcie na tron
Jak rodzi się w Wielkiej Brytanii następcę tronu? Naturalnie, w otoczeniu rodziny, ale też z zabezpieczeniem z powietrza i pod okiem ginekologa z aferą kryminalną na karku.
Narodzinom żadnego innego następcy tronu nie towarzyszyło takie graniczące z histerią zainteresowanie, jak planowanemu przyjściu na świat kolejnego członka brytyjskiej monarchii.
Facundo Arrizabalaga/EPA/PAP

Narodzinom żadnego innego następcy tronu nie towarzyszyło takie graniczące z histerią zainteresowanie, jak planowanemu przyjściu na świat kolejnego członka brytyjskiej monarchii.

Niemiecki wielbiciel brytyjskiej rodziny królewskiej zaprojektował rower z wózkiem dla pierwszego dziecka Williama i Kate.
Patrick Pleul/EPA/PAP

Niemiecki wielbiciel brytyjskiej rodziny królewskiej zaprojektował rower z wózkiem dla pierwszego dziecka Williama i Kate.

Na tym, czy dziecko będzie znane jako Jerzy czy Elżbieta, można u bukmacherów zarobić spore pieniądze.
Tal Cohen/Reporter/EAST NEWS

Na tym, czy dziecko będzie znane jako Jerzy czy Elżbieta, można u bukmacherów zarobić spore pieniądze.

To nie jest zwykły poród, nawet jak na królewskie warunki. Narodzinom żadnego innego następcy tronu nie towarzyszyło takie graniczące z histerią zainteresowanie, jak planowanemu przyjściu na świat kolejnego członka brytyjskiej monarchii, potomka Williama i Katarzyny.

Media, szczególnie brukowe, nakręciły wokół tego wydarzenia atmosferę sensacji. Blichtr monarchii to jedno, ale równie ważne mogą okazać się korzyści ekonomiczne. Ciąża księżnej Katarzyny ma przynieść brytyjskiej gospodarce przynajmniej kilkaset milionów funtów. Trochę dzięki turystyce, bo tysiące gości z całego świata chce się znaleźć fizycznie blisko „porodu stulecia”, a rosnącą ekscytację podchwytują media i tak koło się zamyka. Przychody mają jednak rosnąć głównie dzięki fali zakupów, bo Zjednoczone Królestwo szykuje się na wielką imprezę. Wydaje się, że wielu uległo zbiorowemu wrażeniu, że na ich oczach rozwija się bajka jak z filmów Disneya. Tym bardziej że historia Katarzyny jest lansowana na współczesną wersję Kopciuszka.

Polowanie na księcia

Chociaż księżna jest często przedstawiana jako normalna dziewczyna z ludu, to jej rodzice są w rzeczywistości milionerami. Stać ich było na czesne w elitarnych szkołach. Marlborough College, do którego uczęszczała przyszła księżna (a także między innymi Eugenia, wnuczka Elżbiety II), to wydatek rzędu 30 tys. funtów (ok. 150 tys. zł) rocznie. Tyle samo kosztuje Eton, gdzie z kolei uczył się książę, a jego dawna podstawówka Ludgrove School w Berkshire pod Londynem liczy sobie niemal 8 tys. funtów za semestr. W sumie najbardziej opłaca się poznać na uniwersytecie – szkocka uczelnia St. Andrews, gdzie uczęszczali już oboje, to 9 tys. funtów za cały rok nauki.

Wydatki nie kończą się jednak na szkole. Już po studiach rodzice kupili córce mieszkanie w Chelsea, drogiej dzielnicy Londynu, za milion funtów – żeby miała bliżej do pałacu Buckingham.

Oprócz pieniędzy liczy się determinacja. Wciąż trwają zażarte spory plotkarzy o to, na ile historia miłosna księżnej Katarzyny i Williama to bajka, a na ile wyrachowany plan rodziców księżnej. Tabloidy często pisały o tym, jak matka przekonała Katarzynę, żeby zamiast Uniwersytetu w Edynburgu, wybrała właśnie St. Andrews, bo spotka tam następcę tronu. Wiadomo też, że kiedy William już po pierwszym semestrze chciał ze studiów zrezygnować, do pozostania na uczelni namówiła go właśnie późniejsza narzeczona, wtedy jeszcze tylko koleżanka.

Są też i pozytywne wiadomości dla tych, którzy w przyszłości chcieliby zdobyć koronę: powoli znikają kolejne bariery dla kandydatów z zewnątrz rodziny królewskiej. Nawet jeśli brakować im będzie (tak jak Katarzynie) arystokratycznego pochodzenia: nie jest to prawną przeszkodą w wejściu do sławnej rodziny. Są nimi za to błędy młodości i religia. Następcy tronu nie mogą się bowiem wiązać z rozwodnikami ani katolikami. Ale już np. z prawosławnymi jak najbardziej.

Polowanie na królewskiego narzeczonego, a nawet samo małżeństwo z następcą tronu, to wciąż improwizacja, często zresztą – co pokazał związek Karola i Diany – zupełnie nieprzewidywalna. Ale swoboda gwałtownie się urywa, kiedy para spodziewa się potomka: tu do akcji wkracza już państwo.

Dyskretna kontrola śmigłowca

Kiedy chodzi o następców tronu, brytyjska monarchia nie pozostawia niczego przypadkowi. Wiadomo, że pałac królewski opracował rozwiązania na przynajmniej kilkanaście nagłych zwrotów akcji. I tak za Katarzyną cały czas dyskretnie podąża załoga wojskowego śmigłowca, w razie gdyby miała zacząć rodzić przed terminem. Jeżeli będzie akurat na wyspie Anglesey koło wybrzeża Walii (książęce małżeństwo ma tam dom), to zostanie błyskawicznie przetransportowana do szpitala w Bangor, jednym z najmniejszych miasteczek w kraju, a jeśli będzie jednak z wizytą u własnych rodziców, to wówczas trafi na oddział położniczy Royal Berkshire w Reading.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną