Świat

Wenezuela: czas skrobaczy

Boliwary za dolary... Boliwary za dolary... AN

Kiedy, jak w Wenezueli, kurs oficjalny dolara to sztywne 6,30 boliwara, a czarnorynkowy – 48, istnieje powszechna pokusa, żeby na tej wciąż rosnącej różnicy zarobić. Tym bardziej gdy inflacja sięga 45 proc. i coraz trudniej związać koniec z końcem. Stąd powszechny proceder raspadito – „skrobania” kart kredytowych za granicą. Zarabia się dwukrotnie. Raz, występując o przydziałowe dolary na wyjazd (trzeba okazać bilety lotnicze); drugi, wyciągając kartą przysługujące 2,5 tys. dol. na przykład w Peru, liczone w operacjach bankowych po oficjalnym kursie, a później upłynniane na czarno. Można z tego mieć roczną pensję. Dlatego loty do wspomnianego Peru, Ekwadoru, Boliwii czy nawet na Trynidad i Tobago są wykupione na wiele miesięcy naprzód. Ludzie tworzą też 10-osobowe spółdzielnie: jedna osoba zabiera za granicę karty zebrane od reszty, można wtedy oszczędzić na biletach.

Politykę twardej kontroli rynku dewiz wprowadził 10 lat temu Hugo Chávez, aby ukrócić ucieczkę kapitału. Państwowa komisja CADIVI przydziela dolary w ograniczonym zakresie i tylko tym podmiotom, które – według jej kryteriów – zasługują najbardziej. Co samo w sobie nakręca czarnorynkową spekulację. Niedawno Ruch Raelian wystąpił z propozycją sklonowania zmarłego w marcu prezydenta Cháveza. Wielu Wenezuelczyków by ten plan z pewnością poparło, byle wróciły stare czasy. Kryzysów zaopatrzenia nie brakowało (wini się tu za nie zwykle prywatną inicjatywę i spiski CIA). Ale żaden nie był tak dotkliwy i długotrwały jak obecny, kiedy brakuje ryżu, oleju, kawy, cukru, mleka i, oczywiście, papieru toaletowego, coraz częstsze stają się też wyłączenia prądu. Zdaniem ekspertów krajowe rolnictwo ucierpiało na reformie z lat 2004–10, kiedy to 3 mln ha zmieniło właścicieli oraz z powodu przewartościowanego boliwara: bardziej opłacało się żywność sprowadzać niż samemu produkować. Jednak dochody z eksportu ropy i gazu zmalały, a rynek rozłożył, znany Polakom sprzed czterech dekad, wirus pustych półek.

Polityka 42.2013 (2929) z dnia 15.10.2013; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 11

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kraj

Sławomir Mentzen – strateg Konfederatów

Czy można być liberalno-konserwatywnym nacjonalistą? Jak dotąd to się Konfederacji całkiem nieźle udaje. Choć balansująca pomiędzy władzą i opozycją formacja nadal jest zagadką.

Rafał Kalukin
02.10.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną