Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Świat

Ukraina mówi Unii: nie dziś

Nie ma zgody na uwolnienie Tymoszenko

Mamy jasność: ukraiński parlament nie przegłosował ustaw pozwalających uwolnić z więzienia byłą premier Julię Tymoszenko.

Deputowani większościowej Partii Regionów od tygodni wynajdowali przeszkody, przesuwali termin głosowania. Pozorowali pracę i zainteresowanie. Prezydent Wiktor Janukowycz też pozorował, że ma dobre chęci. Wszyscy świetnie wiedzieli, że od czwartkowej decyzji parlamentu zależy podpisanie na Szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie umowy stowarzyszeniowej z Unią.

Bruksela wykazała maksimum dobrej woli, przesuwała terminy wielokrotnie, chcąc dać Ukrainie szansę wypełnienia warunków. Ale ukraiński prezydent i parlament prowadzili grę, nieprzyzwoitą, bo przekraczającą wszelkie dopuszczalne w dyplomacji reguły. Oszukiwali i grali na czas. Aleksander Kwaśniewski, który z Patem Coxem został przez Parlament Europejski ustanowiony negocjatorem i pośrednikiem między aktorami tego spektaklu robił co mógł, 26 razy odwiedził Kijów i Charków, gdzie więziona jest Tymoszenko, otrzymywał obietnice i sygnały od Janukowycza, że jemu też zależy na europejskim kursie i zbliżeniu Ukrainy z Unią. Ostatnio jednak nawet Kwaśniewskiego przeczołgano w Kijowie, niczym jakiegoś intruza. To nie wróżyło sukcesu jego misji. Bruksela mimo wszystko przedłużyła ją do ostatniej minuty, do rozpoczęcia szczytu w Wilnie. Żeby nie zamykać Ukrainie drogi, żeby władze w Kijowie nie mogły obwinić Brukseli za ukraińskie niepowodzenie.

Kilka dni temu także prezydent Bronisław Komorowski rozmawiał z Janukowyczem o decyzjach jakie mają zapaść w Wilnie 28 i 29 listopada. Polsce faktycznie zależało, żeby sfinalizować umowę Unii z Ukrainą.

Czego chce Kijów? Trudno rozeznać się do końca w tej grze. Czy chodzi o to, żeby nie zadzierać z Moskwą, która wielokrotnie sygnalizowała niezadowolenie z europejskich planów Ukrainy? Ostatnio prezydent Janukowycz odwiedził Putina. Czy przywiózł obietnicę ogromnej pomocy finansowej, jakiej Ukraina bezwzględnie potrzebuje, bo jej gospodarka i finanse są w bardzo złej kondycji. Bez solidnej pomocy nie da się długo ciągnąć i prezydent o tym wie. Ale może to być także presja oligarchów, których większość woli robić nieprzejrzyste interesy niż respektować europejskie standardy. W końcu Janukowycz jest powiązany z wielkim biznesem, a jego syn w ciągu kilku lat sprawowania urzędu przez ojca pomnożył swój majątek tak znacznie, że stał się jednym z zamożniejszych ludzi w kraju. Z pewnością nie chciałby ujawniać, w jaki sposób doszedł do tak wielkich pieniędzy.

Jest wreszcie sprawa władzy. Janukowycz chce ją zachować na kolejną kadencję, to jego największa ambicja. W tej chwili nie ma konkurencji, Witalij Kliczko jeszcze nie dorósł do tej wagi, zagrożeniem nie jest. Realnie tylko Julia Tymoszenko, uniewinniona i wolna mogłaby pokrzyżować te projekty. Tylko ona, ze swą charyzmą, bezwzględnością i chęcią zemsty mogłaby Janukowyczowi odebrać władzę. Co byłoby dalej łatwo sobie wyobrazić…

Tak więc Janukowycz wybrał małą taktykę zamiast mądrej strategii, jaka pozwalała Ukrainie zwiększyć niezależność od Rosji, wzmocnić gospodarkę i korzystać z tych dóbr, jakie przybliża stowarzyszenie z Unią. Janukowycz nie bierze pod uwagę, że taka okazja może się długo nie powtórzyć, może nawet kolejne 300 lat.

Podpisanie umowy stowarzyszeniowej byłoby z pewnością największą zmianą geopolityczną, jaka nastąpiła w tej części Europy od czasu rozpadu Związku Radzieckiego.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Kultura

Charytatywne aukcje sztuki robią furorę. Pomoc jest (bez)cenna. Jak to działa?

Ostatnie spektakularne wyniki mogą zaskakiwać. W Polsce charytatywne licytacje sztuki z roku na rok tylko zyskują na rozmachu.

Aleksander Świeszewski
15.06.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną