Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty w okazyjnej cenie!

Subskrybuj
Świat

Sytuacja na Ukrainie: co tam się dzieje?

Tak protestujący na Majdanie chcieliby widzieć Janukowycza. Tak protestujący na Majdanie chcieliby widzieć Janukowycza. spoilt.exile / Flickr CC by 2.0
Ukraina ma kandydata na nowego premiera. Janukowycz jest poszukiwany międzynarodowym listem gończym. To czas wielkich zmian.
Kijów - krajobraz po bitwie.Yannis Behrakis/Reuters/Forum Kijów - krajobraz po bitwie.
Julia Tymoszenko przemawia na Majdanie.Mstyslav Chernov/Unframe/http://www.unframe.com//Wikipedia Julia Tymoszenko przemawia na Majdanie.
Nie wszycy na Majdanie są zadowoleni z porozumienia.Andrew Kravchenko/Reuters/Forum Nie wszycy na Majdanie są zadowoleni z porozumienia.
Sfilmowany w Kijowie przez operatora TVN 24 strzelający z kałasznikowa milicjant z oddziału specjalnego Berkut.TVN 24/materiały prasowe Sfilmowany w Kijowie przez operatora TVN 24 strzelający z kałasznikowa milicjant z oddziału specjalnego Berkut.

Środa: jest kandydat na premiera, Berkutu nie ma

Wieczorem na kijowskim Majdanie ogłoszono skład rządu tymczasowego. Kandydatem na premiera jest Arsenij Jaceniuk z Batkiwszczyny.

Los Janukowycza wciąż jest nieznany. Prawdopodobnie wciąż znajduje się na terytorium Ukrainy. Władze wydały za nim jednak Międzynarodowy List Gończy. Takim listem ścigany jest także były minister spraw wewnętrznych Witalij Zacharczenko. Po południu MSW przerwało poszukiwanie byłego prezydenta na Krymie w obawie przed wywołaniem konfliktu zbrojnego. Tym czasem przed parlamentem Krymu odbyła się w środę demonstracja krymskich Tatarów, przeciwników oddzielenia półwyspu od Ukrainy. Przed parlamentem protestowali też prorosyjscy demonstranci. W środę parlament Krymu miał zdecydować ws. dymisji premiera Autonimcznej Republiki Krymu, który uznał nowe ukraińskie władze. Tę specjalną sesję odłożono na inny termin.

W nocy z wtorku na środę został podpisany rozkaz likwidacji oddziałów milicji specjalnego przeznaczenia Berkut.

Wtorek: rusza kampania prezydencka, kiedy rząd?

Ukraiński parlament do najbliższego czwartku ma zatwierdzić nowy rząd Ukrainy. Wcześniej zapowiadano, że rząd powstanie do wtorku. Na razie nie jest jednak znany kandydat na premiera. W tej chwili najbardziej prawdopodobni kandydaci to Arsenij Jaceniuk, lider Batkiwszczyny i Petro Poroszenko, były sojusznik Janukowycza i b. szef dyplomacji i oponent Julii Tymoszenko. Jaceniuk jako lider partii zwolnionej przed kilkoma dniami byłej premier jest jego politycznym rywalem.

Jest już znany pierwszy kandydat w wyborach prezydenckich: Witalij Kliczko, lider UDARU. Na giełdzie nazwisk najczęściej wymienia się także nazwisko Ołeha Tiahnyboka (nacjonalistyczna Swobobda) i Dmytro Jarosza (stowarzyszenie Prawy Sektor). Mówi się też o możliwym starcie Poroszenki. Poza giełdą jest natomiast Julia Tymoszenko, której adwokat zdementował, że planowała start w wyborach prezydenckich.

Rada Najwyższa Ukrainy zdecydowała też o postawieniu Wiktora Janukowycza przed Międzynarodowym Trybunałem w Hadze. Tyle, że najpierw trzeba go złapać. Według danych ministerstwa zdrowia od wtorku 18 lutego w wyniku walk w centrum Kijowa zginęły 82 osoby, a w różnym stopniu ucierpiało 713 osób, z których 479 hospitalizowano.

Poniedziałek: Janukowycz ścigany, Ukraina na skraju bankructwa

Już we wtorek 25 lutego automatycznie rozpoczyna się kampania przed wyborami prezydenckimi - ogłosiła Centralna Komisja Wyborcza. Nie do końca jest jasne, czy w wyborach wystartuje Julia Tymoszenko, choć ta informacja pojawiła się już w sobotę. W poniedziałek adwokat zwolnionej z więzienia byłej premier Serhij Własenko powiedział, że rozpowszechniane oświadczenie o jej starcie w wyborach "nie ma potwierdzenia w rzeczywistości".

Tymczasem Ukrainy płyną bardzo alarmujące informacje dotyczące złego stanu finansów tego państwa. Według ministerstwa finansów i banku centralnego w ciągu najbliższych dwóch lat potrzeba co najmniej 35 mld dolarów pomocy makrofinansowej. Udzielenie w ciągu tygodnia lub dwóch tygodni kredytu zwrócono się do Polski, USA i innych państw. Z Unii Europejskiej płyną zaś sygnały, że oferta umowy stowarzyszeniowej wciąż jest aktualna, jeśli Ukraina będzie do tego gotowa i powstanie tam już stabilny rząd, po wyborach zaplanowanych na 25 maja.

Miejsce pobytu i dalsze losy Wiktora Janukowycza wciąż stoją pod znakiem zapytania. Za byłym prezydentem i szeregiem innych osób wydano list gończy w związku z "masowymi zabójstwami cywili". Na liście podejrzewanych o to osób jest ok. 50 nazwisk. 

Według informacji przekazanych przez jednego z opozycyjnych deputowanych Janukowycz wraz z najbliższą świtą ma ukrywać się w bunkrze w klasztorze Patriarchatu Moskiewskiego w okolicach Doniecka.

Poniedziałek: nowi szefowie

Rada Najwyższa (parlament) Ukrainy mianowała nowych szefów Służby Bezpieczeństwa (SBU) oraz prokuratury generalnej. Stanowiska te zajęli odpowiednio Wałentyn Naływajczenko i Jurij Machnycki.

Rada Najwyższa przejmuje kontrolę nad kolejnymi instytucjami. W poniedziałek po południu ukraiński mianował Wałentyna Naływajczenko na nowego szefa Służby Bezpieczeństwa oraz Jurija Machnyckiego na szefa prokuratury generalnej. Jest też nowy prezes Narodowego Banku Ukrainy. Parlament zatwierdził na to stanowisko Stepana Kubiwa, deputowanego partii Batkiwszczyna. To były prezes ukraińskiego Kredobanku, należącego do grupy PKO BP. Był też jednym z komendantów Euromajdanu. To dzięki niemu sztab Majdanu ulokował się w budynku Związków Zawodowych (Kubiw został jego szefem 1 grudnia 2014 r). Przed rozpoczęciem protestów był wiceszefem parlamentarnej komisji ds. fiansów i bankowości.

Niedziela: orędzie p.o. prezydenta

P.o. prezydenta Ukrainy Ołeksandr Turczynow w niedzielę wieczorem wygłosił orędzie do narodu. Najważniejsze punkty tego orędzia to: określenie najważniejszego zadania, jakim jest przywrócenie porządku i spokoju, by uniknąć nowych ofiar; stawienie twardego oporu wobec wszelkich przejawów separatyzmu i ataku na integralność terytorialną Ukrainy. Turczynow zapowiedział, że Ukraina jest gotowa do dialogu z władzami Rosji (takiej Rosji, która akceptuje wybór Ukrainy) i budowę stosunków z nią opartych na nowej, sprawiedliwej, równoprawnej  i dobrosąsiedzkiej podstawie.

Mówił również o trudnej sytuacji ekonomicznej, w jakiej znalazła się Ukraina, a za zrujnowanie kraju obarczył odpowiedzialnością poprzednią ekipę rządzącą: - Ukraina stacza się w przepaść, jest bliska niezdolności do obsługi swych długów –stwierdził. Jego zdaniem najważniejszym zadaniem rządu jest ratowanie gospodarki, ustabilizowanie kursu waluty, zagwarantowanie, by pensje, emerytury i stypendia zostały wypłacone na czas, odbudowanie zaufania inwestorów, promowanie rozwoju przedsiębiorstw i tworzenie miejsc pracy.

Kolejnym priorytetem jest powrót na kurs integracji europejskiej.

Niedziela: nowe decyzje w parlamencie

W niedzielę obrady wznowiła Rada Najwyższa. To dziś de facto jedyna realna władza na Ukrainie.

Parlament podjął kilka ważnych decyzji: prerogatywy prezydenta przekazano w ręce szefa parlamentu Ołeksandra Tyrczynowa (został p.o.prezydenta); odwołano kilku ministrów poprzedniej ekipy; powołano nowego prokuratora generalnego.

Nowa koalicja rządowa ma czas powstać do wtorku. Pojawia się sporo nazwisk potencjalnych kandydatów na premiera. Wśród nich są: Julia Tymoszenko, Arsenij Jaceniuk, a także Petro Poroszenko, były szef ukraińskiej dyplomacji. Według jednego z deputowanych Batkiwszczyny omawiano także kandydaturę zastępcy szefa klubu Partii Regionów Serhija Tihipki, ale nie stawił się on na posiedzeniu parlamentu w sobotę wieczorem, więc stracił szansę. Nowa koalicja rządowa ma powstać do wtorku. W niedzielę po południu pojawiła się nieoficjalna informacja, że Tymoszenko nie jest zainteresowana funkcją premiera. Sama potwierdziła tę informację na własnej stronie internetowej.

Według agencji parlamencie trwają też prace nad projektem rezolucji delegalizującej Partię Regionów i Komunistyczną Partii Ukrainy. Decyzją deputowanych rezydencja prezydenta przeszła na własność państwa. Od soboty Meżyhiria - do tej pory jeden z najmocniej strzeżonych obiektów jest otwarty dla zwiedzających, którzy na własne oczy przekonują się, jak żył Janukowycz. Wśród niecodziennych znalezisk w rezydencji (kolekcja pojazdów, spora łódź, egzotyczne zwierzęta, opiewające na miliony dolarów rachunki), odkryto tam także próby zacierania śladów: spalone dokumenty i inne, zatopione w pobliskim zbiorniku wodnym (tam też znaleziono kilka skrzynek amunicji).

Od prezydenta Janukowycza odwróciła się dotychczas popierająca go parlamentarna frakcja Partia Regionów. W niedzielnym oświadczeniu napisano, że za wszystko, co wydarzyło się na Ukrainie od początku protestów odpowiada wyłącznie Wiktor Janukowycz.

ZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ Z KIJOWA>>>

 

Tymoszenko na Majdanie

Majdan od kilku godzin czekał na byłą premier. Na Majdanie Julia Tymoszenko pojawiła się tam po godzinie 20 polskiego czasu. Siedząc na wózku, łamiącym się głosem, oddała hołd bohaterom, którzy zginęli w starciu z władzą. - Jesteście bohaterami - mówiła do tłumu. Ale to ona została powitana jak bohaterka - relacjonowały media. - Jesteśmy narodem, którego już nikt nigdy nie rzuci na kolana. Zrozumiałam to, kiedy zobaczyłam pierwszego bohatera, który z drewnianą tarczą padł pod strzałami - stwierdziła była premier. - Nie spodobała się wam umowa podpisana przez opozycję, ale to wy spowodowaliście, że ona nie zadziałała - mówiła Tymoszenko. Poprosiła również, by Majdan trwał do wyborów. Sama - jak wcześniej mówiła - zamierza wziąć w nich udział. Janukowycza i "jego całą bandę" trzeba przyprowadzić na Majdan.

Przeprosiła za wszystkich polityków, wcześniej obiecała, że będzie gwarantem tego, że już nikt nie oszuka ludzi zebranych na Majdanie. - Nie zdradzę was - obiecywała Tymoszenko. Jej zdaniem Ukraińcy dadzą początek zmian w innych zniewolonych państwach na świecie.

W późniejszych komentarzach wobec tego wystąpienia podkreślano często, że choć było poprawne, nie było porywające. Tymoszenko, jako jedną z liderek pomarańczowej rewolucji spada także brzemię tamtej, zaprzepaszczonej rewolucji. "Są tez głosy, że czas Julii minął, że pora na nową generację polityków, nie związanych z dawnym establishmentem" - pisała w swoim komentarzu Jagienka Wilczak.

Wolność dla Julii Tymoszenko

W sobotę deputowani przegłosowali rezolucję o uwolnieniu Julii Tymoszenko, ale wokół jej uwolnienia panował chaos. Informację o jej uwolnieniu, która pojawiła się niedługo po głosowaniu, zdementowano. Przed godziną 17. znów pojawiła się informacja, że Tymoszenko jest już wolna. Jest w drodze do Kijowa. Pojawiają się deklaracje, że wystartuje w przedterminowych wyborach prezydenckich.

Tymoszenko w 2011 r. została skazana na 7 lat więzienia za nadużycia przy zawieraniu kontraktach gazowych z Rosją. Sama była premier twierdziła, że jej skazanie to polityczna zemsta ze strony Wiktora Janukowycza. Uwolnienie Tymoszenko było jednym z warunków stawianych przez Unię Europejską, gdy decydowały się losy umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą.

Nie wszyscy składają broń

W sobotę wieczorem radykalnie nacjonalistyczny Prawy Sektor ogłosił, że nie przerwie protestu, mimo iż Janukowycz został odsunięty od władzy "To nie jest czas na świętowanie. Teraz musimy być bardziej zjednoczeni niż kiedykolwiek wcześniej". To działacze Prawego Sektora odegrali bardzo aktywną rolę w czasie walk z Berkutem, byli uzbrojeni. Mówią o sobie "armia Majdanu". Nie zaakceptowali zawartego w piątek między trzema liderami opozycji a Janukowyczem porozumienia.

Sobota: co z prezydentem?

Wieczorem nowo wybrany szef ukraińskiej Rady Najwyższej Ołeksandr Turczynow poinformował, że prezydent usiłował uciec samolotem do Rosji. Plany te udaremniono. Prezydent jest w okręgu donieckim na wschodzie Ukrainy. Według ukraińskich służb granicznych do Rosji uciekli jednak burmistrz Charkowa Hennadij Kernes oraz gubernator obwodu Mychajło Dobkin.

Wcześniej ukraiński parlament uznał, że prezydent sam odsunął się od pełnienia konstytucyjnych obowiązków i w związku z tym konieczne są wcześniejsze wybory, których datę wyznaczono na 25 maja.

Pytania o los Janukowycza były jednymi z częściej w sobotę zadawanych. Deklarację o gotowości ustąpienia miał od Janukowycza usłyszeć jeden z liderów opozycji Arsenij Jaceniuk. Poinformował o tym jeden z opozycyjnych deputowanych. Dementowała ją jednak doradczyni prezydenta Hanna Herman. W końcu głos zabrał sam Janukowycz, który w wywiadzie telewizyjnym oświadczył, że nie poda się do dymisji. To, co teraz dzieje się na Ukrainie określił jako przewrót państwowy. Janukowycz powiedział też, że decyzje podejmowane w parlamencie są niezgodne z prawem i niczego nie podpisze. Prezydent mówił również, że były już szef parlamentu Wołodymyr Rybak został przez niego wysłany do Doniecka na leczenie, po tym jak został podbity, a jego samochód ostrzelany. Janukowycz nie zamierza też opuszczać kraju, chce zostać na południu Ukrainy. Jak mówił do Charkowa przybył w piątek wieczorem. Po tym, jak parlament przegłosował odsunięcie go od władzy ponownie udzielił wywiadu, tym razem rosyjskiej telewizji, w którym powiedział, że jest legalnie wybranym prezydentem i nie ustąpi ze stanowiska.

Od rana trwały spekulacje, gdzie jest i co robi prezydent Janukowycz. Media podawały, że wyjechał do Charkowa, gdzie ma odbyć się zjazd deputowanych ze wschodnich i południowych regionów Ukrainy. Przekonywała o tym także doradczyni prezydenta Hanna Herman. Nie było jednak jasne, czy tam dojechał. Padały informacje, że może jest nad Morzem Czarnym, niedaleko granicy z Rosją. To było jedno z najczęściej powtarzanych pytań: gdzie jest prezydent? 

Ważne jest też to, co dzieje się w samym Charkowie. Tam deputowani na zjeździe ogłosili, że są gotowi przejąć odpowiedzialność za południową i wschodnią Ukrainę. Deputowani uznali, że Rada Najwyższa w Kijowie pracuje w "warunkach terroru, gróźb i zabójstw" i w związku z tym jej decyzje są prawnie wątpliwe. Wcześniej ukraiński parlament podjął uchwałę potępiającą przejawy separatyzmu i próby naruszenia integralności terytorialnej Ukrainy. Była to odpowiedź na sam zjazd, który zamierzał rozpatrzyć ideę federalizacji Ukrainy.

W sobotę po południu minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow zaapelował do Niemiec, Francji i Polski - państw, których ministrowie sygnowali piątkowe porozumienie, by państwa te użyły swego wpływu na opozycję, aby niezwłocznie wprowadzić to porozumienia w życie i położenia kresu "awanturnictwu bojówkarzy".  "Już czas, by przestać wprowadzać w błąd światową opinię publiczną i udawać, że dzisiejszy Majdan rzekomo reprezentuje interesy narodu ukraińskiego" - napisano w oświadczeniu. Według rosyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych opozycja nie tylko nie wypełniła żadnego ze swoich zobowiązań, ale "wysuwa coraz to nowsze żądania, idąc na smyczy uzbrojonych ekstremistów i pałkarzy, których działania stanowią bezpośrednie zagrożenie dla suwerenności i ustroju konstytucyjnego Ukrainy".

Sobota: sytuacja w Kijowie

Media od rana podają, że wokół budynków administracji rządowej nie ma milicji, a pałac prezydenta obstawiony jest przez opozycję. Pojawiają się też informację, że demonstranci przejmują kontrolę nad kolejnymi budynkami - administracją prezydenta, a nawet zostali wpuszczeni do rezydencji Janukowycza.

W sobotę Radzie Najwyższej Ukrainy głosowana była jedna ustawa za drugą. Parlament wybrał swojego nowego przewodniczącego - byłego szefa Służby Bezpieczeństwa Ołeksandra Turczynowa z partii Batkiwszczyna. To na parlament zwrócone są wszystkie oczy. Trwają tam pełne emocji prace nad powołaniem nowego rządu. Nowy przewodniczący parlamentu zaapelował o jak najszybsze wybranie nowego szefa rządu i ministra spraw wewnętrznych. Deputowani dość szybko wybrali nowego p.o. szefa MSW Arsenija Awakowa (dotychczasowy p.o. ministra Witalij Zacharczenko też zniknął), potem odwołali prokuratora generalnego Wiktora Pszonkę. Parlament zdecydował też o wejściu w życie konstytucji z 2004 r., mimo braku podpisu Janukowycza pod wczorajszą ustawą o przywróceniu tej konstytucji. Zdaniem parlamentu prezydent miał obowiązek zrobić to w piątek.

Pracownicy MSW wydali komunikat, w którym proszą obywateli, by wspólnie z nimi chronili infrastrukturę. "Połączmy nasze siły w tworzeniu rzeczywiście niepodległego, demokratycznego i rządzącego się prawem państwa europejskiego!" - napisano w komunikacie. Służba Bezpieczeństwa Ukraina przysięgła wierność narodowi. Jej szef zniknął, podobnie jak wielu innych ważnych ukraińskich oficjeli.

Ważne oświadczenie ukraińskiej armii opublikowano na jej stronie internetowej w sobotę po południu: "Siły zbrojne Ukrainy są wierne swym konstytucyjnym zobowiązaniom i nie mogą zostać wciągnięte w wewnętrzny konflikt polityczny".

Po południu polski minister dyplomacji Radosław Sikorski na swoim Twitterze napisał, że w Kijowie nie ma przewrotu, budynki rządowe są opuszczone. "Przewodniczący Rady jest wybrany legalnie. Prezydent Janukowycz ma 24 godziny na podpisanie przywrócenia konstytucji z 2004 roku".

Kto rządzi na Ukrainie, kiedy wybory?

Najbardziej radykalni demonstranci z Majdanu, czyli działacze Prawego Sektora nie akceptują zawartego dzień wcześniej porozumienia z władzą. Chcą, by prezydent odszedł już teraz. Postawili nawet ultimatum - ma odejść do soboty do godziny 10 rano. W przeciwnym razie grożą zbrojnym oporem. Jeden z liderów opozycji Witalij Kliczko oświadczył, że wybory prezydenckie powinny odbyć się przed 25 maja.

W ukraińskim parlamencie pojawiają się pomysły usunięcia Janukowycza ze stanowiska i uniemożliwienia mu startu w kolejnych wyborach. Tymczasem do dymisji podał się przewodniczący parlamentu Wołodymyr Rybak - jak zaznaczył z powodu choroby i jeden z wiceprzewodniczących Ihor Kałetnyk z Komunistycznej Partii Ukrainy, popierającej Partię Regionów, czyli ugrupowanie wspierające Janukowycza. Zresztą szeregi Partii Regionów w ukraińskim parlamencie także topnieją - w piątek dotychczas 205-osobowe grono opuściło 28 deputowanych, w sobotę co najmniej 14 kolejnych. Pojawiają się sugestie, że uciekli razem z Janukowyczem. Pytanie dokąd i czy wrócą?

Piątek: porozumienie podpisane, ale nie wszystkim się podoba

W piątek opozycja i władza podpisały wstępne porozumienie. Wcześniej zgodziła się na to Rada Społeczna Majdanu. Bardzo szybko zareagował parlament, przyjmując pakiet ustaw. Kolejno przegłosował: przywrócenie konstytucji z 2004 r., ograniczającej uprawnienia prezydenta;  ustawę zwalniającą z odpowiedzialności karnej uczestników antyrządowych demonstracji na Ukrainie. Deputowani opowiedzieli się także za ustawą umożliwiającą zwolnienie z więzienia Julii Tymoszenko. Decyzją parlamentu od obowiązków odsunięto p.o. ministra spraw wewnętrznych Witalija Zacharczenkę, który zdaniem deputowanych ponosi odpowiedzialność za brutalne stosowanie siły i w konsekwencji śmierć cywilów.

Porozumienie zakłada utworzenie w ciągu 10 dni rządu jedności narodowej, przywrócenie konstytucji z 2004 r. w ciągu 48 godzin i prace nad nową ustawą zasadniczą do jesieni, a po ich zakończeniu wybory prezydenckie (najpóźniej w grudniu tego roku). Liderzy opozycji Arsenij Jaceniuk, Witalij Kliczko i Ołeh Tiahnybok podpisali porozumienie z prezydentem Janukowyczem w obecności szefów dyplomacji Polski Radosława Sikorskiego i Niemiec Franka-Waltera Steinmeiera ok. godziny 15 czasu polskiego (zapowiadano, że nastąpi to o godzinie 11). Wysłannik Kremla Władimir Łukin porozumienia nie podpisał, bo jak potem tłumaczył nie uzyskał odpowiedzi na wiele pytań, np. w sprawie tego, kto i za co będzie odpowiadać.

O tym, jak trudne były to negocjacje świadczą krążące w Internecie słowa ministra Sikorskiego, wychodzącego ze spotkania z opozycją, którą razem z ministrem Steinmeierem przekonywali do podpisania porozumienia:  „Jeśli nie podpiszecie tego, będziecie mieli stan wojenny, będziecie mieli armię. Wszyscy będziecie martwi”.

Nagranie z dramatycznymi słowami ministra Radosława Sikorskiego

Niedługo po podpisaniu porozumienia pojawiły się informacje, że z w jego warunkami nie zgadza się radykalny Prawy Sektor - chce, by Janukowycz odszedł już teraz. Zapowiadają, że będą kontynuować swą walkę aż do usunięcia rządzącego krajem reżimu.

W piątek wieczorem na Majdanie też słychać było głosy niezadowolonych z warunków porozumienia. W trakcie, gdy na scenie przemawiał lider UDARU Witalij Kliczko, wszedł na nią jeden z protestujących i oświadczył, że nie ma zgody, by Janukowycz był prezydentem jeszcze przez rok: "Ma czas do jutra do godziny 10., by odejść!"

Według ukraińskich mediów w piątek wieczorem prezydent wraz z  kilkoma osobami odleciał do Charkowa, gdzie w sobotę planowany jest zjazd deputowanych ze wschodnich regionów Ukrainy. Prezydentowi mieli towarzyszyć m.in. szef jego administracji i przewodniczący parlamentu.

 ZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ Z KIJOWA>>>

 

Droga do porozumienia

Rozmowy z prezydentem Janukowyczem i liderami ukraińskiej opozycji trwały przez całą noc z czwartku na piątek. Uczestniczyli w nich ministrowie dyplomacji z Polski, Francji i Niemiec. W nocy do Kijowa przyjechał także wysłannik Kremla. Unijni ministrowie zaproponowali, by porozumienie między władzą a opozycją zwierało: wcześniejsze wybory prezydenckie i parlamentarne, utworzenie przejściowego rządu jedności narodowej i rozpoczęcie prac nad zmianą konstytucji. Premier Donald Tusk powiedział w polskim Sejmie, że porozumienie nie zostało jeszcze osiągnięte, została tylko ustalona treść ewentualnego porozumienia - Podmiotami właściwymi do zbudowania takiego porozumienia są ludzie, nikt nie może mieć złudzeń, że bez Majdanu, faktycznych liderów manifestacji, możliwe będzie jakieś zobowiązujące porozumienie - mówił premier.

W piątek rano zebrał się ukraiński parlament. Według mediów między częścią deputowanych doszło do przepychanki. Do gmachu wkroczyli uzbrojeni żołnierze wojsk MSW. Jeden z polityków spytał: "Czy mamy przyjmować konstytucję pod lufami automatów?" Lider opozycji Arsenij Jaceniuk niedługo potem poinformował, że żołnierze zostali wyprowadzeni z budynku.

Ukraińskie MSW podało, że w w centrum Kijowa nieznani sprawcy zaczęli strzelać do uzbrojonych żołnierzy. Mieli chcieć dostać się do parlamentu.

W czwartek wieczorem parlament przegłosował odwołanie "operacji antyterrorystycznej", nakazał też siłom MSW przerwanie ognia i powrót do koszar. Deputowani odebrali też prezydentowi prawo do wprowadzenia stanu wyjątkowego. Taki scenariusz - według działaczy z Majdanu - był brany pod uwagę przez władze.

Noc z czwartku na piątek na Majdanie minęła spokojnie. Część milicjantów przeszła na stronę protestujących. Na kijowskim Majdanie pojawili się też milicjanci z Lwowa, którzy dołączyli do protestujących.

Krwawy czwartek

Na Majdanie w czwartek znów polała się krew. Walki na nowo wybuchły wcześnie rano, łamiąc zawarty w środę wieczorem między władzą a liderami opozycji rozejm. Nie wiadomo, kto zaczął. Opozycja oskarżyła o to władzę, z kolei MSW twierdziło, że milicjantów zaatakował snajper i miał ranić 23 z nich. Znów polała się krew, padły strzały. Pojawiały się rozbieżne dane, co do bilansu ofiar. Według władz w wyniku czwartkowych zajść zginąć miało 67 osób, przedstawiciele Majdanu mówili nawet o 100. Media w ciągu dnia obiegły zdjęcia ciał przykrytych kocami i ukraińskimi flagami, rannych noszonych na prowizorycznych noszach, funkcjonariuszy Berkutu pałujących ludzi na ulicach.

W czwartek po południu ukraińskie MSW podało, że w wyniku dzisiejszych starć zginęło trzech funkcjonariuszy, 50 jest rannych, 30 z nich ma rany postrzałowe. Niedługo potem RIA Novosti podała, że siły MSW otrzymały prawo użycia broni. Potem pojawił się komunikat, że taką broń wydano. Czy zatem do tej pory używano jej bezprawnie? Zarówno dziennikarze, jak i protestujący twierdzą, że funkcjonariusze używali ostrej broni. Na dowód pokazywano przestrzelone hełmy i kamizelki, a także łuski. Użycie ostrej amunicji sugerować mają też rany, jakie odniosły ofiary.

Kto położy kres przemocy?

W czwartek do Kijowa przyjechali ministrowie dyplomacji Francji, Niemiec i Polski, by spotkać się z prezydentem Janukowyczem. W czasie trwającego 6 godzin spotkania pojawiły się informacje, że możliwy jest kompromis. Miałby on oznaczać skrócenie kadencji prezydenta i parlamentu, zmianę konstytucji i utworzenie rządu w ciągu najbliższych dni. Ministrowie mają zostać w Kijowie do piątku. Na to, co działo się na spotkaniu więcej światła rzucił premier Donald Tusk, który w czwartek wieczorem poinformował, że ministrowie spraw zagranicznych ustalili z prezydentem Ukrainy gotowość przeprowadzenie wcześniejszych wyborów prezydenckich i parlamentarnych jeszcze w tym roku; utworzenia w ciągu 10 dni rządu jedności narodowej i zmiany konstytucji Ukrainy do lata tego roku. Premier sceptycznie odniósł się jednak do realnych szans tych ustaleń: - Doświadczenie mówi nam, że zobowiązania zaciągane przez administrację ukraińską rzadko są realizowane.

Przed nami negocjacje obu stron ukraińskiego konfliktu. Na prośbę prezydenta Janukowycza z Kremla do Kijowa przybywa specjalny wysłannik, który będzie mediować między ukraińską władzą a opozycją.To rosyjski rzecznik praw człowieka Władimir Łukin. W mediacje włączyli się też obecni ministrowie spraw zagranicznych Francji, Niemiec i Polski (ich spotkanie z liderami opozycji nie zakończyło się żadnym rezultatem). Po spotkaniu z opozycją, szefowie dyplomacji znów pojechali do prezydenta Janukowycza.

Bruksela przegłosowała sankcje wobec Ukrainy: zamrożenie aktywów i sankcje wizowe wobec odpowiedzialnych za przemoc. Unijni ministrowie zgodzili się również zawiesić licencje eksportowe na sprzęt, który mógłby posłużyć do wewnętrznych represji.

Próby wyjścia z impasu podejmują też liderzy opozycji w Kijowie. Po południu zwołano specjalną sesję parlamentu. Jeden z polityków partii Julii Tymoszenko, Batkiwszczyny odczytał jej list skierowany do opozycji, w którym żąda, by ta nie siadała już z Janukowyczem do stołu rokowań. Zdaniem Tymoszenko prezydenta należy natychmiast zdjąć ze stanowiska i pociągnąć do odpowiedzialności karnej "za organizowanie masowych zabójstw pokojowo nastawionych obywateli". Wieczorem deputowani przegłosowali odwołanie "operacji antyterrorystycznej", nakazali powrót siłom MSW przerwanie ognia i powrót do koszar.

Wcześniej Witalij Kliczko zaapelował do deputowanych, by na godzinę 15 przybyli do parlamentu, by podjąć decyzje, które pozwolą wyjść z kryzysu. Lider Udaru zwrócił się także do prezydenta Janukowycza o rozpisanie wcześniejszych wyborów prezydenckich: "To obecnie jedyny sposób, by zatrzymać przemoc" - napisał w swoim oświadczeniu. W oddzielnym apelu Kliczko zaapelował do Berkutu i innych funkcjonariuszy, by nie wykonywał nielegalnych rozkazów "chrońcie ludzi", "nie strzelajcie" - "Stanowisko Janukowycza nie jest warte poświęcenia z waszej strony" - napisał w emocjonującym oświadczeniu. Zaapelował także do snajperów, by zeszli z dachów. Zagwarantował im ochronę.

Własny apel zwołania parlamentu wystosowało też 12 deputowanych z rządzącej Partii Regionów. "My, grupa deputowanych Ukrainy, apelujemy o zwołanie dzisiaj, 20 lutego, o godz. 15 (godz. 14 czasu polskiego) posiedzenia Rady Najwyższej w celu przywrócenia parlamentarno-prezydenckiej formy rządów" - napisano w oświadczeniu.

Z Majdanu popłynęły także apele do funkcjonariuszy służb, by przeszli na stronę protestujących, którzy zapewnią im stosowną ochronę. W niektórych miejscach na Ukrainie funkcjonariusze składają broń. Tak jest m. in. we Lwowie, ale też w Tarnopolu, gdzie na stronę protestujących przeszli funkcjonariusze Berkutu. Na stronę opozycji przeszedł także mer Kijowa.

Rano media informowały także o ewakuacji siedziby rządu. Wcześniej ewakuowano budynek parlamentu w Kijowie, w którym dziś miało odbyć się posiedzenie. Znajdujący się w okolicach siedziby Rady Najwyższej milicjanci - według mediów - uciekali w panice. Z okolic Majdanu wycofywać zaczął się także Berkut. Demonstranci wzięli do niewoli milicjantów. W czwartek po południu MSW potwierdziło, że przetrzymywanych jest 67 milicjantów. Pojawiły się też informacje, że z Dniepropietrowska miejscowi aktywiści i mieszkańcy nie wypuścili pół tysiąca żołnierzy z kierowanej do Kijowa brygady powietrzno-desantowej.

ZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ Z KIJOWA>>>

 

 

 Co działo się w środę?

Ostatnia noc w Kijowie minęła względnie spokojnie, podobnie jak środa. Wprawdzie obie strony szykowały się na szturm, ale wieczorem po rozmowach z prezydentem Janukowyczem ogłoszono rozejm i powrót do rozmów. - Szturm na Majdan, który był planowany, odwołano. Obecnie ogłosiliśmy rozejm i początek rozmów w celu ustabilizowania sytuacji - ogłosił w środę wieczorem Jaceniuk, przywódca Batkiwszczyny. Informację o rozejmie potwierdziła również strona prezydencka. W wieczornym spotkaniu z Janukowyczem oprócz Jaceniuka uczestniczyli także przywódca Udaru Witalij Kliczko oraz lider nacjonalistycznej Swobody Ołeh Tiahnybok. Noc ze środy na czwartek minęła spokojnie, do szturmu nie doszło.

W środę, choć w ciągu dnia było w miarę spokojnie, w Internecie pojawiły się informacje, że Berkut szykuje się na kolejny szturm Majdanu. Na placu też mobilizacja. Demonstranci wyrywali kostkę brukową, przygotowując się do starcia z siłami bezpieczeństwa. Protestujący zajęli budynek poczty głównej, a także Państwowego Komitetu Radiofonii i Telewizji, który zamienili w nową siedzibę swojego sztabu dowodzenia (w nocy spłonął ich dotychczasowy bastion - siedziba związków zawodowych).

W środę wieczorem podano, że prezydent dokonał roszad w sztabie generalnym. Jego dotychczasowy szef gen. Wołodymyr Zamana został mianowany na wicesekretarza Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony. Nowym szefem sztabu generalnego ukraińskich sił zbrojnych został adm. Jurij Ilnij, dotychczasowy dowódca marynarki wojennej.

Wcześniej Służba Bezpieczeństwa Ukrainy ogłosiła, że rozpoczyna ogólnokrajową operację antyterrorystyczną. Według SBU w ciągu ostatniej doby "w ręce przestępców wpadło 1500 sztuk broni". O możliwości udziału w tej operacji wojska poinformowało z kolei ukraińskie ministerstwo obrony. Resort wyjaśnił, że zgodnie z ukraińskim prawem w czasie operacji antyterrorystycznych wojsko może użyć broni, ma też prawo zatrzymywania osób łamiących prawo, legitymowania obywateli oraz przeszukiwania ich i ich samochodów; ale też tymczasowo ograniczać ruch ludzi i pojazdów. Według MON tę operację wszczęto, by nie dopuścić do wojny domowej. Wcześniej w ciągu dnia potwierdzono informacje o ściąganiu do Kijowa brygad wojsk desantowo-powietrznych z Dniepropietrowska.

Jak rosła przemoc

Demonstracje na Ukrainie trwają już od prawie trzech miesięcy (rozpoczęły się 21 listopada, po tym jak władze nie podpisały umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską), teraz sytuacja zaostrzyła się na skalę dotąd nieobserwowaną.

Obecne zamieszki to skutek zajść w ukraińskim parlamencie. We wtorek opozycyjnym deputowanym w Radzie Najwyższej nie udało się doprowadzić do rozpoczęcia prac nad przywróceniem konstytucji z 2004 r., co ograniczyłoby władzę prezydenta. Ten ruch opozycji zablokował przewodniczący Rady Wołodymyr Rybak. W odpowiedzi demonstranci ruszyli spod Majdanu na parlament. Doszło do ostrych starć między protestującymi a Berkutem.

We wtorek wieczorem doszło do szturmu milicji na Majdan, po tym jak demonstranci nie odpowiedzieli na ultimatum Berkutu o wycofaniu się z placu do godziny 18. Na Majdanie emocje były rozgrzane do czerwoności. Jeden z liderów opozycji Arsenij Jaceniuk oświadczył, że demonstranci nie odejdą z Majdanu nawet na krok: - Widzimy, że ten reżim nie jest gotów do żadnych ustępstw. Widzimy, że ten reżim znów zaczął strzelać do ludzi. Chcą utopić Ukrainę we krwi. Nie ulegniemy ich prowokacji.

W czasie szturmu oddziałów Berkutu zapłonęły namioty na Majdanie. Według relacji mediów siły milicyjne użyły broni gładkolufowej (według opozycji także ostrej), a także armatek wodnych. Ze strony demonstrantów poleciały opony, butelki z benzyną, kamienie. Zapłonęły ogniska i barykady. Ogień pojawił się także w  budynku związków zawodowych, który stał się sztabem opozycji. Padły oskarżenia, że ogień podłożył Berkut. Aby się ratować, ludzie skakali z okien na wyższych piętrach.  

W starciach zginęło 26 osób, w tym 10 funkcjonariuszy (oficjalne dane z godziny 13 w środę). Media donosiły, że dla rannych zabrakło miejsc w szpitalach. W szpital polowy zamieniono część pomieszczeń kijowskiego Monasteru św. Michała Archanioła o Złotych Kopułach, które duchowni udostępnili rannym.

Drogi dojazdowe do stolicy Ukrainy (w tym ruch na dwóch kijowskich lotniskach) zostały zamknięte jeszcze we wtorek. Władze ogłosiły, że w środę zamknięte będą szkoły i placówki opiekuńcze. Czwartek ma być dniem żałoby narodowej.

We wtorek późnym wieczorem doszło do spotkania liderów opozycji Witalija Kliczko i Arsenija Jaceniuka z prezydentem Janukowyczem.  Nie przyniosło oczekiwanego przełomu.  - Prezydent widzi tylko jedno wyjście. Wszyscy mają opuścić Majdan i iść do domu – mówił po spotkaniu Kliczko. Prezydent oskarżył opozycję o próbę zamachu stanu.

Poruszający apel do świata młodej Ukrainki z Kijowa:

 

Nie tylko Kijów

Niespokojnie było też w innych miastach Ukrainy. We Lwowie demonstranci zajęli siedzibę władz obwodowych, Służb Bezpieczeństwa, a także skład broni w koszarach wojskowych (doszło tam do pożaru) budynek prokuratury. W Iwano-Frankowsku doszło do zajęcia budynków służb, prokuratury i wojewódzkiej komendy milicji. Podobnie było w Tarnopolu, tam też demonstranci podpalili komisariat milicji. W Równem celem ataku stała się jednostka Berkutu.

W środę podpalono biura założonego przez Kliczkę Udaru i nacjonalistycznej Swobody na wschodzie i południu Ukrainy, gdzie tradycyjnie Janukowycz cieszy się dużym poparciem. Do pożarów doszło w Krzywym Rogu, gdzie pożar doszczętnie strawił przedstawicielstwo Udaru, a także w  Charkowie i w Chersoniu, gdzie podpalono biura Swobody. Próby podłożenia ognia zanotowano w biurach Udaru i Swobody w Dniepropietrowsku. Niepokojące doniesienia płyną z Chmielnickiego w obwodzie wołyńskim. Tam z budynku służb bezpieczeństwa padły strzały z broni automatycznej, kule raniły kobietę (nie wiadomo, jaki jest jej stan).

W środę niespokojnie jest w okolicach przejścia granicznego w Korczowej, gdzie po ukraińskiej stronie ok. 300 osób zablokowało drogę dojazdową do granicy. Odprawy wstrzymano. Pojawiły się także informacje o zablokowaniu dojazdu do przejścia w Krościenku.

ZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ Z KIJOWA>>>

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Kultura

Franciszek Pieczka, siła spokoju. „Trzeba mówić więcej dobrych słów”

Zmarł Franciszek Pieczka, jeden z najbardziej szanowanych polskich aktorów. W plebiscycie POLITYKI uznano go za jednego z najwybitniejszych powojennych artystów.

Janusz Wróblewski
27.09.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną