Hiszpania – Irlandia: zbliżenie aborcyjne

Brzuchy polityczne
Jeszcze niedawno Hiszpanię i Irlandię w sprawie przerywania ciąży dzieliła przepaść. Wkrótce może nie zostać po niej nawet dołek.
Madryt, uczestniczka protestu przeciw zaostrzeniu przepisów aborcyjnych.
Pablo Blazquez Dominguez/Getty Images

Madryt, uczestniczka protestu przeciw zaostrzeniu przepisów aborcyjnych.

Los Savity Halappanavar wstrząsnął Irlandczykami.
Julien Behal/PA Archive/Press Association Images/EAST NEWS

Los Savity Halappanavar wstrząsnął Irlandczykami.

Aborcja na świecie. Kolor niebieski - dozwolona na życzenie. Kolor czerwony - zakazana absolutnie. Kolor czarny - dozwolona w zależności od regionu. Pozostałe kolory - dozwolona pod pewnymi warunkami.
Wikipedia

Aborcja na świecie. Kolor niebieski - dozwolona na życzenie. Kolor czerwony - zakazana absolutnie. Kolor czarny - dozwolona w zależności od regionu. Pozostałe kolory - dozwolona pod pewnymi warunkami.

Kiedy w latach 80., po czterech dekadach frankistowskiej dyktatury, Hiszpania legalizowała aborcję, a kobiety na ulicach Madrytu skandowały „Mi cuerpo es mio” (Moje ciało należy do mnie), w Irlandii w życie wchodziła poprawka do konstytucji zapewniająca niezbywalną ochronę życia od momentu poczęcia.

Kiedy Hiszpania pod rządami José Luisa Zapatero uchwalała nowe prawo aborcyjne zezwalające na przerywanie ciąży 16-latkom bez zgody rodziców, chora na nowotwór kobieta pozwała państwo irlandzkie przed Trybunałem w Strasburgu za to, że mimo ciężkiej choroby musiała pojechać za granicę, by pozbyć się ciąży.

Do niedawna oba katolickie kraje były na przeciwległych biegunach aborcyjnej debaty. Podczas gdy rozkoszująca się odzyskaną wolnością obyczajową Hiszpania parła do legalizacji przerywania ciąży, Irlandia zaciekle broniła antyaborcyjnego status quo.

Dziś oba państwa spotykają się w połowie drogi. Irlandia właśnie zliberalizowała prawo, które dopuszcza już aborcję w przypadku zagrożenia życia matki. Natomiast prawicowy rząd Hiszpanii chce zaostrzyć przepisy i… dopuścić aborcję tylko w przypadku zagrożenia życia matki lub gwałtu.

Drogi Irlandii i Hiszpanii do tego wspólnego punktu nie mogły być jednak bardziej różne.

Nigdy więcej

31-letnia Savita Halappanavar, która od kilku lat mieszkała z mężem w Irlandii, trafiła do szpitala w 17 tygodniu ciąży. Bolał ją brzuch. To miało być pierwsze dziecko tej pochodzącej z Indii dentystki. W szpitalu dowiedziała się, że poroniła, ale lekarze nie mogą nic zrobić, dopóki bije serce płodu. „Jesteśmy w katolickim kraju” – usłyszała od pielęgniarki. Płód usunięto dopiero po trzech dniach. Siedem dni później zarażona sepsą Savita zmarła.

Ta historia z października 2012 r. wstrząsnęła Irlandią. Może gdyby zmarła była Irlandką, świat i sami Irlandczycy przymknęliby oko – przekonywała na łamach „Guardiana” irlandzka dziennikarka Kitty Holland. Ale fakt, że pochodziła z Indii, dodatkowo poruszył sumienia, bo Irlandczycy lubią o sobie myśleć jako o bardzo gościnnych ludziach, którzy dbają o przyjezdnych. „Tymczasem zawiedliśmy ją w najważniejszym momencie” – napisała Holland. Z dnia na dzień Savita stała się ikoną, której potrzebuje każda rewolucja. Nawet stawiająca sobie tak skromny cel, jak określenie warunków, kiedy i w jakich okolicznościach można usunąć ciążę zagrażającą życiu.

Aborcyjny rachunek sumienia zaczął się w Irlandii 20 lat temu. Sąd zakazał wówczas zgwałconej 14-latce wyjazdu z kraju, by powstrzymać ją przed przerwaniem ciąży za granicą. Aborcja była zakazana bez względu na okoliczności. Obrońcom nastolatki, powołującym się na Europejską Konwencję Praw Człowieka i samobójcze skłonności dziewczynki, udało się przekonać Trybunał do zmiany zdania, ale wizja demokratycznego państwa zmuszającego zgwałcone dziecko do donoszenia ciąży wstrząsnęła Irlandczykami tak samo jak sprawa Savity. Sąd Najwyższy orzekł wówczas, że aborcja jest jednak dopuszczalna, ale tylko w przypadku zagrożenia życia matki. Przez kolejnych 20 lat nie skonkretyzowano tej decyzji odpowiednią ustawą. Brakowało przepisów określających, kto i w jakich warunkach może orzec o przerwaniu ciąży, więc lekarze – jak w przypadku Savity – bali się podejmować ryzyko.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną