Polacy solidarni z Majdanem

Wszyscy jesteśmy Ukraińcami
W tych dniach wszyscy byliśmy Ukraińcami. Jakbyśmy jeszcze raz przeżyli własną skondensowaną historię: Solidarność, stan wojenny, ZOMO na ulicach, panikę władzy, chwile nadziei i grozy.

W tych dniach wszyscy byliśmy Ukraińcami. Jakbyśmy jeszcze raz przeżyli własną skondensowaną historię: Solidarność, stan wojenny, ZOMO na ulicach, panikę władzy, chwile nadziei i grozy. W naszej historii nie było jednak czegoś takiego jak zimna egzekucja wykonywana przez ukrytych snajperów na zwykłych ludziach, którzy zbuntowali się przeciw skorumpowanej i wyobcowanej władzy. Czarny kijowski czwartek 20 lutego przejdzie do historii Ukrainy i Europy – oby jako punkt zwrotny, ostatni taki dramat oglądany za naszego życia.

Kiedy przed trzema miesiącami zaczynała się okupacja Majdanu, mieliśmy w pamięci podobne sceny z pomarańczowej rewolucji, która przyniosła Ukraińcom wielkie rozczarowanie i wstyd. Nikt chyba nie wierzył, że legalnie wybrany prezydent, dysponujący parlamentarną większością, poparciem gospodarczych oligarchów, armii, milicji i samego Putina może zmienić swoją politykę, a co dopiero ustąpić i uciec pod naciskiem, praktycznie bezbronnych, demonstrantów. Ale zdarzył się fenomen Majdanu. Patrzyliśmy ze zdumieniem, jak Majdan zmienia się najpierw w obozowisko rodem z zaporoskiej Siczy, potem w minirepublikę, z własnymi służbami, radą deputatów, niekończącymi się debatami, ale i niezwykłą samodyscypliną i zdolnością mobilizacji. Demokracja bezpośrednia, jakiej współczesna Europa u siebie nie widziała. Anonimowy Majdan, pospolite ruszenie wolnych obywateli, stał się nagle centrum władzy politycznej w wielkim europejskim kraju. Niebywałe.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj