Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Podróż do Mordoru

Wyprawa Ziemowita Szczerka za Dniepr, w stronę Rosji

Jenakijewo – rodzinna miejscowość Wiktora Janukowycza. Widok na miejscowe zakłady metalurgiczne. Jenakijewo – rodzinna miejscowość Wiktora Janukowycza. Widok na miejscowe zakłady metalurgiczne. Misha Friedman
Wybieraliśmy się na wschód Ukrainy, jak sobie wyobrażaliśmy – do Mordoru, więc Dima, kijowianin, wziął do samochodu pałę bejsbolową. Trochę strach tam było jechać. Wszyscy nas straszyli.
Górnik z jenakijewskiej kopalni.Misha Friedman Górnik z jenakijewskiej kopalni.

W Kijowie było już po wszystkim: Majdan, co prawda, jeszcze stał, ale sotni Samoobrony – z tarczami, w kaskach i w szeregach – już nie było widać. Wyrwane kostki brukowe, te, których nie zdążono wykorzystać do rzucania w Berkut, kulturalnie zebrano w równiuteńkie sztaple, a na Chreszczatyku nawet próbowano ułożyć je z powrotem na ulicy. Rada miejska nadal jeszcze była w rękach Majdanu, ale i tam powoli zwijano już partyzantkę: zniknęły materace, na których spali bojownicy, zniknęły stoły z herbatą, kawą i kanapkami. Pani w niebieskim kitlu weszła na krzesło, postawiła na podłodze wiadro i spienioną ścierą energicznie czyściła filary za stołem prezydialnym. Pachniało detergentami, a nie, jak wcześniej, dymem, mielonką i zmęczonym tłumem.

Kijowianie nerwowo sprawdzali na smartfonach wiadomości. Jedni mówili, że wejdą, inni – że wezmą sobie Krym, ale dalej nie wejdą. Jeszcze inni, że zajmą cały południowy wschód albo i pójdą na Kijów. W Kupidonie, znanej kijowskiej knajpie, telewizory wyświetlały Krym i czerwone paski u dołu ekranu. Po półwyspie snuły się „zielone ludziki”, jak nazywano rosyjskie oddziały interwencyjne, które udawały samoobronę. „Ludziki” nosiły kominiarki i mundury bez oznaczeń. Głosiły, że chronią rosyjskojęzyczną ludność przed banderowcami. W Kijowie popularny był taki dowcip: „– Widzisz na Krymie banderowców? – Nie. – No patrz, a są. A Rosjan widzisz? – Tak. – No widzisz, a ich nie ma”.

Niezależnie jednak od napiętej atmosfery zagłuszanej nerwowym śmiechem – Kijów był wolny.

Polityka 11.2014 (2949) z dnia 11.03.2014; Ziemowit Szczerek z Ukrainy; s. 100
Oryginalny tytuł tekstu: "Podróż do Mordoru"
Reklama