Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Czas Moskwy

Jak będzie wyglądać przyszłośc Krymu?

Zaskoczenia nie było. W referendum mieszkańcy Krymu niemal jednogłośnie opowiedzieli się za przyłączeniem półwyspu do Rosji.

Już dzień później nieuznawany przez Kijów krymski parlament oficjalnie poprosił Moskwę o aneksję. Władze w Symferopolu poczuły się na tyle wszechmocne, że nie tylko z nazwy Republika Autonomiczna Krymu wyrzuciły drugi człon (być może proroczo), ale również uznały rubla za pełnoprawną walutę na półwyspie. Pchnęły też Krym ku przyszłości, postanawiając, że 30 marca wskazówki zegarów przeskoczą o dwie godziny do przodu, w związku ze zmianą strefy czasowej z ukraińskiej na moskiewską.

Tego samego dnia rosyjska Duma zajęła się „przystosowaniem prawa do realiów”, jak to określił jeden z deputowanych. Na podstawie dotychczasowych przepisów Rosja nie mogłaby włączyć do swojego terytorium nowego obszaru bez zgody państwa, od którego to terytorium się odłączyło. Nowe rozwiązanie dopuszcza taką możliwość, jeśli spełniony zostanie jeden z trzech warunków: poprzedni „właściciel” nie wypełnia już swoich funkcji państwowych, mieszkańcy w referendum opowiedzą się za aneksją lub prawowite władze tego terytorium o nią poproszą. Według Moskwy Krym spełnia wszystkie te trzy warunki. Czy to oznacza, że już wszystko przesądzone? Niekoniecznie, choć dalszy scenariusz może być zły albo jeszcze gorszy.

Zero-jedynkowe rozwiązania ograniczają możliwości, dlatego w szczytowym momencie napięcia wokół Krymu Władimir Putin może zmienić front – to pierwszy ze scenariuszy. Dziś bezradny Zachód bez mrugnięcia okiem przyjąłby następującą ofertę Moskwy: Krym pozostanie ukraiński, jeśli Zachód nigdy nie przyjmie Ukrainy do NATO. Niemal wprost taki układ zaproponował kilka dni temu Henry Kissinger na łamach „The Washington Post”. Tyle że w tym przypadku „neutralność” Ukrainy będzie oznaczać, że to państwo na lata pozostanie zderzakiem, użytecznym dla obu stron buforem, któremu odmawia się prawa do posiadania własnych aspiracji.

Polityka 12.2014 (2950) z dnia 18.03.2014; Komentarze; s. 10
Oryginalny tytuł tekstu: "Czas Moskwy"
Reklama