Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

MegaPekin

Panorama Pekinu Panorama Pekinu AP / Fotolink

Nie tak dawno piosenkarka Katie Melua śpiewała o 9 mln pekińskich rowerów. Niebawem jednośladów w chińskiej stolicy znacznie przybędzie, choć nie będzie to efekt zbiorowego powrotu pekińczyków na siodełka, ale wynik pewnej administracyjnej sztuczki. Rządowi planiści chcą, żeby połączyć Pekin i leżące 150 km od niego miasta Tiencin i Baodang oraz wszystko, co znajduje się między nimi. W ten sposób powstałby wspólnie zarządzany i silnie powiązany twór (megapolis, jak mówią urbaniści) o terytorium wielkości Białorusi i ze 100 mln mieszkańców wytwarzających 11 proc. całego chińskiego PKB. Jeden zarząd nad tak ogromnym obszarem miałby rozwiązać główne problemy północno-wschodnich Chin: ograniczyć zanieczyszczenie powietrza, zbić wysokie ceny mieszkań i udrożnić niewydolny transport.

To, co nieźle wygląda na planach, niekoniecznie może się udać. Nie zmieni się m.in. rola wielu mniejszych miejscowości będących sypialniami stolicy, natomiast otaczająca ją prowincja Hebei jest regionem ciężkiego przemysłu, więc raczej nie zwabi mieszkańców Pekinu np. do przeprowadzek itd. Niemniej chińscy urbaniści nie dają za wygraną i twierdzą, że podobne zabiegi to przyszłość kraju, bo nie ma innego sposobu, by uwolnić wielkie chińskie miasta i ich najbliższe okolice od trapiących je plag.

Polityka 19.2014 (2957) z dnia 06.05.2014; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 12
Reklama