Nowe zadania dla ukraińskiej dyplomacji

Doktryna Poroszenki
Petro Poroszenko na pierwszą zagraniczną wizytę wybrał Warszawę. To jasne, że po doświadczeniach Krymu i rebelii dziwnych separatystów przed nowym prezydentem stoi pilne zadanie zbudowania zupełnie nowej doktryny polityki zagranicznej.

Ukraina nie może, jak do niedawna, jedynie biernie dopasowywać się do działań sąsiadów. Musi wymyślić nowe zadania dla swojej dyplomacji – tradycyjna ukraińska polityka zachowywania balansu, pozostawania w pół drogi między Europą a Rosją, od kilku miesięcy jest już nieaktualna. Inna jest Rosja, inna Ukraina, inny jest wreszcie Zachód, który na kryzys zareagował nieskutecznie i niezbyt stanowczo.

Osiągnięcia Poroszenki jako ministra spraw zagranicznych, na przełomie 2009 i 2010 r., nie były imponujące. To za jego czasów wynegocjowano warunki umowy stowarzyszeniowej z UE i pogłębiła się współpraca z NATO, ale nie udało mu się dokończyć ustalania dokładnego przebiegu granicy z Rosją. Rosyjskie zagrożenie dostrzega większość Ukraińców, niemniej Poroszenko będzie starał się zapobiec dalszej degradacji stosunków z Moskwą – mimo aneksji Krymu, głębokiego sporu o określenie w ukraińskiej konstytucji statusu języka rosyjskiego i rosyjskich pomysłów na federalizację Ukrainy. Pełna zgoda obu państw nie jest możliwa, ale by nie pogarszać sytuacji, Poroszenko będzie próbował negocjacji z Władimirem Putinem za pośrednictwem przywódców państw Zachodu.

Ważnym celem nowego prezydenta będzie podpisanie i wprowadzenie w życie części gospodarczej umowy stowarzyszeniowej z UE. Poroszenko powtarzał podczas kampanii, że integracja z Europą będzie głównym nurtem jego polityki zagranicznej.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj