Boeing jak tupolew, czyli spiskowe teorie wokół tragedii na Ukrainie

Katastrofa i zestrzelenie
W spiskowej teorii wszystko się ze wszystkim łączy, a historia się złowieszczo powtarza. W rzeczywistości zawsze jest inaczej.
Wrak B777
Maxim Zmeyev/Reuters/Forum

Wrak B777

W zasadzie wszystko te dwie katastrofy różni. Choćby reakcja Putina. W sprawie B777 od razu wskazał winnych. Jego wersje są zmienne, ale każda obciąża Ukraińców. Albo odpalili rakietę, albo nie zamknęli przestrzeni powietrznej, albo stracili kontrolę nad sprzętem. Albo wszystko naraz. Putin jest oschły, oskarżycielski, obrażony na oskarżanie Rosji i nie chce mieć z tym nic wspólnego. Nikogo nie wysłał na miejsce katastrofy, nie zgodził się na prowadzenie śledztwa przez MAK, nie przyjął czarnych skrzynek i zapewne skłonił separatystów, by szybko je oddali.

W przypadku Tu-154M było całkiem inaczej. Putin zrobił, co mógł, żeby okazać współczucie i gotowość pomocy. Nie oskarżał. Współczuł i deklarował pomoc. Fakt, że po katastrofie nie wszystko wyglądało w sposób cywilizowany, wynika z tego, że aparat rosyjskiego państwa – od kontrolerów na smoleńskim lotnisku, przez patologów robiących sekcje w Moskwie i żołnierzy pilnujących wraku, po gen. Anodinę i prokuratorów – jest szokująco inny niż w Niemczech, a nawet w Polsce. Natomiast sam Putin od razu przyleciał na miejsce katastrofy, uruchomił specjalne procedury, otworzył swoje terytorium dla polskich ekspertów. W pierwszych dniach zrobił wszystko, co można było zrobić, by wytworzyć wrażenie przejęcia, życzliwości, cywilizowanej reakcji na nieszczęście, które nas spotkało.

Skąd ta zasadnicza różnica? Stąd, że wokół Donbasu trwa wojna, a wokół Smoleńska był pokój? Stąd, że polski Tu rozbił się w Rosji, a boeing formalnie na Ukrainie? Zapewne. Ale przede wszystkim z odmienności politycznej fazy, w jakiej znajduje się Rosja.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj