Nowe leki na gorączkę krwotoczną: przełom w leczeniu?

Ebola i etyka
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) właśnie uznała, że rozprzestrzenianie się gorączki krwotocznej, wywoływanej przez wirusa ebolę, staje się coraz bardziej poważnym problemem, a jej opanowanie wymaga ścisłej międzynarodowej współpracy.

Choć epidemia na razie dotknęła tylko cztery kraje zachodniej Afryki (Gwineę, Sierra Leone, Liberię i Nigerię), gdzie zabiła 932 osoby, bardzo zagraża innym krajom. Przede wszystkim na kontynencie afrykańskim, gdyż – jak uważają eksperci – rozprzestrzenienie się epidemii np. na Europę jest bardzo mało prawdopodobne.

Równolegle z coraz bardziej poważnymi komunikatami WHO przetacza się przez media gorąca dyskusja dotycząca dwojga Amerykanów zarażonych ebolą. Przypomnijmy: byli to wolontariusze pracujący w Liberii, dr Kent Brantly i Nancy Writebol. Zostali szybko przewiezieni do Atlanty w USA, gdzie podano im eksperymentalne leki. Podobno terapia przyniosła świetne efekty, choć tego typu informacje należy jeszcze traktować z dużą ostrożnością. Natychmiast pojawiły się więc pytania w tonie potępiającym: dlaczego dwoje białych ludzi zostało specjalnie potraktowanych, a zakażeni czarni mieszkańcy Afryki nie mogą dostać tych samych leków?

Sprawa nie jest jednak tak prosta, jak by się mogło wydawać. Zastosowane leki nie zostały bowiem przetestowane, więc nie wiadomo ani czy są skuteczne, ani czy są bezpieczne (wyleczenie dwóch osób to jeszcze żaden dowód).

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj