Świat

Czas egoizmów

Szkocja zostaje w koronie

Jak Szkoci mają teraz żyć w jednym kraju? Podzielonym pytaniem o niepodległość prawie na pół? Jak Szkoci mają teraz żyć w jednym kraju? Podzielonym pytaniem o niepodległość prawie na pół? Stefan Rousseau/PA / PAP
„Marzenie nigdy nie zginie” – tak przywódca separatystów szkockich Alex Salmond skomentował przegrane referendum. To nie koniec, lecz dopiero skromny początek kłopotów Europy.
Na razie Londyn odetchnął z ulgą: nie będzie podziału zysków naftowych, rozliczeń zadłużenia budżetu, kłótni o walutę narodową, o armię.Paul Hackett/Reuters/Forum Na razie Londyn odetchnął z ulgą: nie będzie podziału zysków naftowych, rozliczeń zadłużenia budżetu, kłótni o walutę narodową, o armię.

Na razie Londyn odetchnął z ulgą: nie będzie podziału zysków naftowych, rozliczeń zadłużenia budżetu, kłótni o walutę narodową, o armię. A już układano prawdziwe łamigłówki. Jeden z ekonomistów sugerował na przykład, że niepodległej Szkocji udałoby się zaaranżować unię walutową – której Londyn nie chciał – w zamian za wydzierżawienie Anglii bazy okrętów atomowych, których z kolei nie chciała na swoim terytorium Szkocja. Perspektywa rozliczeń ukazała przy okazji, że Szkocja ma przerośnięty sektor bankowy: banki posiadają zasoby 12 razy większe niż szkockie PKB. W proporcji więc większe niż na Cyprze, gdzie w bankach jest „tylko” 8 razy więcej pieniędzy (głównie zresztą rosyjskich) niż cypryjskie PKB. Możliwe, że przy separacji szkockie pieniądze, talenty i miejsca pracy odpłynęłyby ku bezpieczniejszej Anglii.

O tym teraz nie ma co mówić, ale przed Zjednoczonym Królestwem wyrosły poważne problemy. By nie utracić Szkocji, premier David Cameron zaoferował szkockiemu parlamentowi jeszcze większe uprawnienia, w tym niemal pełną samodzielność w sprawie podatków. Żeby uspokoić Anglików, którzy teraz jako jedyni w Zjednoczonym Królestwie nie mają własnego parlamentu, rozpoczął kampanię pod hasłem: „W sprawach angielskich – głos tylko angielski”. W pewnych debatach w Izbie Gmin posłowie szkoccy, irlandzcy i walijscy mieliby więc wychodzić za drzwi? Nie. Trzeba raczej nowego, osobnego parlamentu. Obok Westminsteru czy w tym samym gmachu? Jaka stałaby za tym parlamentem ideologia? Wkraczamy niebezpiecznie na pole Monty Pythona: tworzymy ministerstwo dziwnych kroków, a w każdym razie potęgujemy różnice narodowościowe w jednym państwie.

Nie tylko Wielka Brytania, ale cała Unia Europejska poczuła przedsmak innego referendum – Brexit, dotyczącego wyjścia Brytyjczyków z naszej Unii. Analogii z referendum szkockim nie można zbagatelizować. Jak Cameron, zapowiadający swoje referendum na 2016 r., ma powstrzymać antyeuropejską rebelię własnej partii? Może powtarzając własną strategię przekupywania Szkotów? Z pewnością będzie się domagał od Unii, w tym i od Donalda Tuska, takich reform, które uczynią Unię bardziej strawną dla antyunionistów brytyjskich! Londyn już żąda rozluźnienia Unii, a jeszcze te żądania nasili, co na przykład dla Polski nie jest fortunne. Dla przykładu, Londyn od dawna blokuje polskie inicjatywy budowy jakiejś formy dowództwa sił europejskich.

Polityka 39.2014 (2977) z dnia 23.09.2014; Temat tygodnia; s. 12
Oryginalny tytuł tekstu: "Czas egoizmów"

Warte przeczytania

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kraj

Jak leśnicy sami sprywatyzowali Lasy Państwowe

Prywatyzacją lasów politycy straszą nas regularnie. Zawsze wtedy, gdy partykularne interesy leśnego lobby i jego politycznych protektorów wydają się zagrożone. Samym jednak lasom przekazanie w prywatne ręce nigdy nie groziło. PiS wykreowało wroga, żeby nas przed nim bronić.

Joanna Solska
01.09.2015