Lewica wciąż triumfuje w Ameryce Łacińskiej

Skręcaj w lewo, bo się zgubisz
Kolejne wybory w Ameryce Łacińskiej potwierdzają, że tu nawet prawica gada jak lewica.
Jedna z ikon latynoskiej lewicy – boliwijski prezydent Evo Morales na ulicznym graffiti.
David Mercado/Reuters/Forum

Jedna z ikon latynoskiej lewicy – boliwijski prezydent Evo Morales na ulicznym graffiti.

Latynoamerykańska lewica wciąż hegemonem. Brazylia, Boliwia, Salwador, Kostaryka – a może jeszcze w końcu listopada Urugwaj? W ostatnich miesiącach lewicowe partie i ruchy zanotowały cztery i pół wyborczego zwycięstwa. W Salwadorze po władzę znów sięgnęli byli partyzanci; w Kostaryce – lewicująca Partia Akcji Obywatelskiej. W połowie października Boliwijczycy po raz trzeci wybrali na prezydenta Evo Moralesa – jedną z ikon latynoskiej lewicy. Na razie tylko pół (kolejnego) zwycięstwa odniosła lewica w Urugwaju – przewodzi wyścigowi o prezydenturę, ale konieczna będzie dogrywka 30 listopada.

Z największym jednak zainteresowaniem świat śledził wybory w regionalnym supermocarstwie – Brazylii. Wygrała je ponownie Dilma Rousseff, następczyni wielkiego Luli. W Brazylii każdy z trójki głównych pretendentów do fotela prezydenckiego – Dilma Rousseff, Aecio Neves i Marina Silva – posługiwał się językiem lewicy. Fakt ten mówi coś uniwersalnego o dzisiejszej Ameryce Łacińskiej. Dilma chwaliła się osiągnięciami swoimi i poprzednika. Neves i Silva atakowali Dilmę personalnie – za nadużycia władzy i zastój w gospodarce – ale zasadniczych osiągnięć nie podważali. Bo i jak kwestionować to, że w 12 lat rządy Dilmy i Luli wyciągnęły z biedy ok. 40 mln ludzi?

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj