Potrzeba uczciwego dialogu wolnego świata ze społecznością muzułmańską

Terroryzm, Wielki Brat i polityczna poprawność
Aby terroryzm nie stał się pretekstem do rozrostu Wielkiego Brata, trzeba sięgnąć do jego korzeni. Tkwią one w nieprzystosowaniu imigrantów z krajów Maghrebu i Bliskiego Wschodu do życia w cywilizacji zachodniej.
Nick Grosoli/Flickr CC by 2.0

Na półtoramilionowej paryskiej demonstracji solidarności z zamordowanymi dziennikarzami i rysownikami „Charlie Hebdo”, w której uczestniczyli przywódcy wszystkich krajów europejskich i wielu spoza Europy, USA reprezentowała jedynie ambasador tego kraju. To nie pierwszy objaw lekceważenia starego kontynentu przez Waszyngton, wytknięty prezydentowi Obamie przez amerykańskie media.

Z drugiej strony, nie przeceniajmy znaczenia niedzielnej manifestacji. Była pięknym, symbolicznym gestem, ale jeszcze bardziej potrzeba teraz praktycznych działań zapobiegających zbrodniom takim jak 7 stycznia. Walka z islamskim terroryzmem wymaga długofalowej strategii. Czy doczekamy się jej na zapowiedzianym przez Biały Dom międzynarodowym „szczycie bezpieczeństwa” 18 lutego w stolicy USA?

Po 11 września 2001 r. Ameryka radzi sobie z hydrą terroryzmu lepiej niż Europa. Trzy przeprowadzone od tego czasu zamachy, w których zginęli ludzie (w Little Rock, Fort Hood i Bostonie), autorstwa „samotnych wilków”, to niewiele jak na kraj tak wielki i najbardziej znienawidzony przez dżihadystów. Amerykanom pomaga fakt, że muzułmańsko-arabska społeczność w USA jest mniej liczna niż w Europie i lepiej zintegrowana ze społeczeństwem.

Przyczyniły się do tego programy asymilacji w wielu miastach i amerykańska otwartość na imigrantów, większa niż w ksenofobicznych krajach europejskich. Ale swoją rolę odegrała także twarda polityka antyterrorystyczna po 9/11 – uszczelnienie kontroli na lotniskach, infiltracja podejrzanych środowisk muzułmańskich przez FBI, deportacje i uwięzienia radykalnych imamów, monitoring internetu i elektroniczna inwigilacja e-maili i telefonów obywateli przez służby specjalne.

Obrońcy praw człowieka, zwłaszcza w Europie, nie szczędzili Ameryce potępień za skandal z podsłuchami NSA i inne kontrowersyjne metody – chociaż w walce z terroryzmem europejskie specsłużby korzystają z informacji amerykańskiego wywiadu. Dziś francuski minister spraw wewnętrznych mówi, że trzeba będzie zaostrzyć kontrolę pasażerów samolotów, jednak „z szacunkiem dla fundamentalnych swobód i bez zakłócania międzynarodowych podróży”. Pięknie to brzmi, ale ograniczanie tych swobód może postępować w miarę eskalacji ataków dżihadystów w Europie. Coraz trudniej będzie znaleźć równowagę między zapewnieniem bezpieczeństwa i utrzymaniem np. prawa do prywatności.

Dlatego aby terroryzm nie stał się pretekstem do rozrostu Wielkiego Brata, trzeba sięgnąć do jego korzeni. Tkwią one w nieprzystosowaniu imigrantów z krajów Maghrebu i Bliskiego Wschodu do życia w cywilizacji zachodniej. Ma to przyczyny ekonomiczne, ale i kulturowe. Z islamskim ekstremizmem tak naprawdę może sobie poradzić tylko islam. Niezbędny będzie dialog wolnego świata ze społecznością muzułmańską, ale dialog nie pozorny, tylko uczciwy, bez autocenzury politycznej poprawności. Która udaje, że nie dostrzega, iż islamowi w jego obecnej postaci trudno się pogodzić z nowoczesnością i liberalną demokracją.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj