Jak wygląda życie na granicy norwesko-rosyjskiej

Zimny kraj, ciepły czaj
Norwegia graniczy z Rosją na niespełna dwustu kilometrach, hen, daleko na Północy. Wystarczy, by mieć dziś kłopot.
Sielskie norweskie Kirkenes
Ilona Wiśniewska/Polityka

Sielskie norweskie Kirkenes

Dobro utrom, god gammel venn! Tvoja kopite ryiba på morgen?

Dobra morgen, kaptein! Kak pris på tvoja?

Moja et pud tsarnaja muka po dvohpud ryiba.

Eta mala! Tsarnaja muka niet. Tak brzmi język russenorsk.

Na północnym wschodzie Norwegii zima jeszcze w pełni, ale okoliczne porty szczelnie wypełniają łodzie. To, jak co roku od stu lat, początek handlu Pomorców, rosyjskich osadników nad Morzem Białym, z norweskimi rybakami, co ułatwia właśnie russenorsk, zwany również moja på tvoja. Rosjanie myślą, że mówią po norwesku, a Norwegowie, że po rosyjsku. Dorsz za mąkę. Czarniak za korę brzozową. Wypada się targować, nie wypada dać kontrahentowi w mordę, ewentualnie można mu zagrozić wrzuceniem do morza. A po udanej transakcji zaprasza się Norwega na kubek czaju.

Hundra krona, niet ekspensiv – Olga pokazuje przechodniom wełnianą chustę z Dagestanu na placu w Kirkenes. Chusta jest biała jak śnieg, który właśnie przestał padać. Sypał bez przerwy przez kilka ostatnich dni, a do tego orkan na tyle silny, że nawet dostał imię, tak rozprawiał się z wybrzeżem, że zarówno Olgę, jak i jej towar wywiewało z namiotu, w którym od rana do wieczora próbuje coś sprzedać.

Z Kirkenes do granicy z Rosją jest 10 km, a sama granica – jak na długą Norwegię – krótka, zaledwie 196 km.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną