Świat

Off-Kuba

Kim są „nowi Kubańczycy”

Czarno-białe opisy Kuby zakłamują rzeczywistość, ignorują Kubę realną. Czarno-białe opisy Kuby zakłamują rzeczywistość, ignorują Kubę realną. Enrique de la Osa/Reuters / Forum
Najciekawsza dziś część Kuby jest poza, obok, pomiędzy. Ta Kuba ma dość oficjalnych zakazów, ale jest też wolna od urazów, jakie żywią otwarci wrogowie systemu.
Kuba to królestwo zmagań nowego ze starym, spontaniczności z kontrolą, wielu prawd z prawdą jedyną.Christopher Michel/Wikipedia Kuba to królestwo zmagań nowego ze starym, spontaniczności z kontrolą, wielu prawd z prawdą jedyną.

Lokal wygląda jak kafejka internetowa, ale internetu tu nie ma. Dwa stacjonarne komputery, przy każdym młody mężczyzna. Właśnie wpada klient z pamięcią USB, składa zamówienie: rzuca tytuł jakiejś telenoweli z Brazylii. Kopiowanie trwa dłuższą chwilę. Klient płaci. Za odcinek serialu – od 1 do 5 peso; za sezon – 10–30 peso (30 peso to ok. 5 zł).

Można wpaść do takiego lokalu – w centrum Hawany rozkwitają co kilka przecznic – a jeśli mieszka się w dzielnicy, gdzie podobnych lokali nie ma, na wiadomym rogu lub w barze zjawia się gość, u którego można złożyć zamówienie na pakiet, paquete. Mogą w nim się znaleźć np. czwarty sezon „Breaking Bad”, drugi „House of Cards”, programy informacyjne, reportaże i publicystyka ze świata, głównie z USA – po hiszpańsku, wersje elektroniczne gazet, np. z Hiszpanii i Meksyku, kreskówki japońskie (dziecięcy szał ostatnich miesięcy). Klient zamawia, klient ma.

Kulturalna Kuba żyje pakietami i dzięki pakietom. W kraju, w którym zaledwie 3 proc. ludzi ma dostęp do internetu, pakiety mają rząd dusz, a ci, co je przyrządzają – mają z czego żyć. To drugi obieg informacji i kultury. Uwaga: całkowicie legalny!

Czasem najnowsze filmy przywożą krewni i znajomi z Miami – kopie ściągnięte z internetu bywają nie do oglądania – ale zasadniczą część roboty wykonują ci, co mają dobry sprzęt i szybki internet w samej Hawanie. Pewien znajomy porównuje sieć dystrybucji pakietów do sieci dystrybucji narkotyków. Możesz wpaść jak do dilera po działkę (tu: po pakiet) albo pójść na róg, gdzie składasz zamówienie na jutro, względnie kupić „pakiet firmowy”.

Polityka 21.2015 (3010) z dnia 19.05.2015; Świat; s. 60
Oryginalny tytuł tekstu: "Off-Kuba"
Reklama