Do czego prowadzą przedwyborcze pojedynki przed kamerami

Dramaty debaty
Na Zachodzie polityczne pojedynki przed kamerami stały się wręcz warunkiem demokracji. Ale co to za demokracja, w której zwycięstwo może zależeć od jednego fałszywego słowa lub kropli potu na czole?
Bronisław Komorowski kontra Andrzej Duda, debata prezydencka 2015.
Andrzej Duda/Flickr CC by 2.0

Bronisław Komorowski kontra Andrzej Duda, debata prezydencka 2015.

Co takiego mógłby doradzić Bronisławowi Komorowskiemu opromieniony zwycięstwem David Cameron? Choćby: jako urzędujący premier czy prezydent unikaj bezpośredniej debaty z najgroźniejszym konkurentem. Takiego pojedynku nie da się wygrać, można go najwyżej nie przegrać. Po zaskakujących wynikach pierwszej tury wyborów prezydent Komorowski nie mógł sobie jednak już pozwolić na taki komfort. Telewizyjne starcie z Andrzejem Dudą, młodszym, względnie przystojniejszym pretendentem już na starcie, według historycznych statystyk, premiuje kandydata PiS – bez względu na to, co powie.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj