Ropa napędza terrorystów

Paliwo oliwi rebelie
Terroryści z Państwa Islamskiego i zbuntowani islamiści w Libii handlują ropą naftową i paliwami. To naftowy czarny rynek finansuje ich armie.
Płonące zbiorniki po ataku terrorystycznym w terminalu przeładunkowym Ras Lanuf w Libii
Stringer/Reuters/Forum

Płonące zbiorniki po ataku terrorystycznym w terminalu przeładunkowym Ras Lanuf w Libii

Ropa tanieje, niezmiennie od ponad roku, z około 100 dol. schodzi poniżej 50 za baryłkę. Po odwieszeniu sankcji nałożonych na Iran, który rozstaje się z programem wzbogacania uranu, prawdopodobnie potanieje jeszcze bardziej. To najczarniejszy scenariusz dla krajów żyjących z przemysłu naftowego: muszą ścinać budżety i nadzieje na łatwe zyski.

Na podobne problemy nieczułe jest jednak Państwo Islamskie, najmłodsze z petropaństw. Ono też handluje ropą, ale rozwinęło model biznesowy pomijający takie „szczegóły”, jak cena światowa, budowa własnych rurociągów i utrzymywanie błyszczących chromem wielkich rafinerii.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną