Świat

Parszywa czwórka

Czy Grupa Wyszehradzka jest jeszcze potrzebna

Tegoroczne spotkanie V4 w Pradze (od lewej): premier Słowacji Robert Fico, premier Ewa Kopacz, premier Czech Bohuslav Sobotka, premier Węgier Viktor Orban. Tegoroczne spotkanie V4 w Pradze (od lewej): premier Słowacji Robert Fico, premier Ewa Kopacz, premier Czech Bohuslav Sobotka, premier Węgier Viktor Orban. Radek Pietruszka / PAP
Grupę Wyszehradzką ciągle ktoś z jej uczestników zdradza i rozwiązuje. Po każdym kryzysie odradza się jednak na nowo. Teraz też ma mocny wspólny temat: niechęć do uchodźców.
Powołanie Grupy w Wyszehradzie w lutym 1991 r. Od lewej: prezydent Vaclav Havel, premier Węgier József Antall i Lech Wałęsa.Peter Antall/Wikipedia Powołanie Grupy w Wyszehradzie w lutym 1991 r. Od lewej: prezydent Vaclav Havel, premier Węgier József Antall i Lech Wałęsa.

Czesi, Polacy, Słowacy i Węgrzy znów się spotykają. Po raz drugi w ciągu kilku tygodni, tym razem nad Balatonem (8–9 października) – to będzie nadzwyczajny szczyt w sprawie migrantów. I po raz pierwszy stawi się na nim prezydent Andrzej Duda. Spotkanie odbywa się w gęstej atmosferze wzajemnych pretensji i podziałów, w czasie gdy tysiące ludzi z Bliskiego Wschodu prze do najbogatszych krajów Unii Europejskiej, głównie do Niemiec. Bruksela chce, aby tym brzemieniem podzieliły się wszystkie kraje UE. Wiele z nich nie ma na to ochoty, ale publicznie okoniem stanęła tylko „parszywa czwórka z Wyszehradu”, jak mówi się o nas w Brukseli.

Jakkolwiek zwać ten sojusz, dla reszty Europy stał się on dziś klubem wsobnych egoistów. Cała bogata Północ od tygodni kręci z oburzeniem głowami nad tym, jak obywatele postkomunistycznych krajów, którzy w przeszłości całymi milionami poznawali gorycz emigracji, a wcześniej uchodźstwa – teraz sprzeniewierzają się swojej moralnej tradycji.

Prasa międzynarodowa szczegółowo wylicza kolejne demonstracje lokalnych skinhaedów i neonazistów przeciwko muzułmanom, kolekcjonuje szokujące wypowiedzi polityków, a telewizje pokazują brutalne traktowanie migrantów przez urzędy i służby mundurowe krajów zwanych też w skrócie V4. Wrzucanych do jednego worka.

Z tego powodu rośnie również napięcie w wewnętrznych debatach. W Budapeszcie uchodźcom koczującym pod dworcem Keleti pomagają wolontariusze i zwykli ludzie, całkiem jakby chcieli zademonstrować niechęć wobec działań swoich władz.

Polityka 41.2015 (3030) z dnia 06.10.2015; Świat; s. 56
Oryginalny tytuł tekstu: "Parszywa czwórka"
Reklama