Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Pokojowa Nagroda Nobla dla Tunezyjskiego Kwartetu na rzecz Dialogu Narodowego

Karolina Żelazińska / Polityka
Nobel ma być zachętą do szukania rozwiązań drogą pokojową i znakiem nadziei dla państw muzułmańskich dotkniętych krwawymi konfliktami.

Pokojowe Noble bywają kontrowersyjne. Tegoroczny raczej nie będzie. Spekulowano, że trafi do Angeli Merkel za jej otwartą postawę wobec uchodźców z krajów objętych wojnami domowymi. Typowano prezydenta Obamę za porozumienia z Kubą i Iranem.

Nobel trafił do Tunezji. Ma być zachętą do szukania rozwiązań drogą pokojową i znakiem nadziei dla państw muzułmańskich dotkniętych krwawymi konfliktami. Nie tylko muzułmańskich, bo odkąd do wojny w Syrii włączył się Putin, rośnie ryzyko konfliktu o skali większej niż regionalna. Prezydent Francji nazwał go właśnie ryzykiem „wojny totalnej”.

Zaklinanie rzeczywistości przeciw „wojny totalnej”

Najważniejsze być może zdanie z uzasadnienia decyzji mówi o pokazaniu światu, że możliwy jest dialog z islamistami i współpraca z nimi w ramach demokracji parlamentarnej. Nagroda dla działaczy czterech tunezyjskich zrzeszeń obywatelskich pracujących nad tym, by Tunezja dała radę, ma w sobie coś z zaklinania rzeczywistości.

Bo przecież z islamistami z Al Kaidy czy tzw. Kalifatu żadna rozmowa i współpraca jest niemożliwa. Nawet w samej Tunezji mają swoje śmiercionośne przyczółki. Na dodatek Nobel to jeszcze jedna instytucja znienawidzonego przez muzułmańskich radykałów i fanatyków Zachodu. Jednak to nie do nich adresowana jest tegoroczna nagroda, tylko do sił umiarkowanych w świecie muzułmańskim. Ma być znakiem solidarności z tymi liderami politycznymi i religijnymi w islamie, których przeraża i oburza, że twarzą islamu jest dziś twarz dżihadysty.

Alfred Nobel był człowiekiem Wieku Nauki, który wierzył w racjonalność ludzkiego działania. Nobel, który zrobił majątek na produkcji dynamitu, czyli na wojnie, wierzył we wspólne działanie ludzi dobrej woli na rzecz pokoju. Znał zło wojny, dlatego pragnął dobra pokoju.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Wydania specjalne

Czego uczy nas pokolenie „zetek”

Łączą nas podobne potrzeby, wystarczy jedynie się wzajemnie wysłuchać – postuluje prof. Tomasz Sobierajski.

Grażyna Morek
09.02.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną