Pożar w Bukareszcie obnażył patologię państwa

Rewolucja rzeczy małych
Wszystko zaczęło się od tego pożaru, od tragedii, która rozwścieczyła Rumunów.
Wokół klubu Colectiv, gdzie doszło do tragicznego pożaru, wstrząśnięci mieszkańcy pozostawili morze kwiatów i lampek.
Octav Ganea/Inquam Photos/Reuters/Forum

Wokół klubu Colectiv, gdzie doszło do tragicznego pożaru, wstrząśnięci mieszkańcy pozostawili morze kwiatów i lampek.

To nie był zwykły pożar. Trwał zaledwie kilka minut: iskry fajerwerków w klubie zamieniły się w ogień, który objął kolumnę przy scenie, przeniósł się na sufit, spalił pokrywającą go gąbkę i szybko zgasł. Nie zajęły się nawet drewniane meble w środku. 31 października w klubie Colectiv płomienie przerwały koncert grupy metalowej Goodbye to Gravity. Ludzi nie zabijał ogień, lecz rozżarzona substancja, która spadała z topiącego się sufitu pokrytego gąbką.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj