Świat

Rewolucja rzeczy małych

Pożar w Bukareszcie obnażył patologię państwa

Wokół klubu Colectiv, gdzie doszło do tragicznego pożaru, wstrząśnięci mieszkańcy pozostawili morze kwiatów i lampek. Wokół klubu Colectiv, gdzie doszło do tragicznego pożaru, wstrząśnięci mieszkańcy pozostawili morze kwiatów i lampek. Octav Ganea/Inquam Photos/Reuters / Forum
Wszystko zaczęło się od tego pożaru, od tragedii, która rozwścieczyła Rumunów.
Wśród protestujących przed Teatrem Narodowym pojawiła się też postać przedrzeźniająca prawosławnego patriarchę.Vadim Ghirda/AP/EAST NEWS Wśród protestujących przed Teatrem Narodowym pojawiła się też postać przedrzeźniająca prawosławnego patriarchę.

To nie był zwykły pożar. Trwał zaledwie kilka minut: iskry fajerwerków w klubie zamieniły się w ogień, który objął kolumnę przy scenie, przeniósł się na sufit, spalił pokrywającą go gąbkę i szybko zgasł. Nie zajęły się nawet drewniane meble w środku. 31 października w klubie Colectiv płomienie przerwały koncert grupy metalowej Goodbye to Gravity. Ludzi nie zabijał ogień, lecz rozżarzona substancja, która spadała z topiącego się sufitu pokrytego gąbką.

Reklama

Czytaj także

Kultura

Dlaczego książki dla młodzieży już nie uczą i nie wychowują

Ukazanie się „Księgi dla starych urwisów”, książki Krzysztofa Vargi o twórczości Edmunda Niziurskiego, to dobry powód, by zapytać, dlaczego nie ma już miejsca na literacki dydaktyzm.

Mirosław Pęczak
20.04.2019
Reklama