Bardzo młodzi mafiosi z Neapolu

Baby-mafia
Mówią o nich paranza – narybek, drobnica. Neapol, stolicę włoskiego bezprawia, opanowali bezwzględni gangsterzy, którzy dopiero zaczęli się golić.
Walter Mallo, jeden z młodocianych mafiosów, w rękach karabinierów, Neapol, maj 2016 r.
Ciro Fusco/ANSA/Forum

Walter Mallo, jeden z młodocianych mafiosów, w rękach karabinierów, Neapol, maj 2016 r.

Od roku, przedtem co miesiąc, a teraz co tydzień, czasem rano, a czasem wieczorem, Neapol jest sceną nowego gangsterskiego rytuału: kilku zamaskowanych młodzieńców na podrasowanych skuterach przejeżdża z wyciem silników i urządza sobie palbę. Strzelają, gdzie popadnie: w powietrze, ale i w okna, wystawy, żaluzje, samochody. Z rewolwerów i kałachów. Nie żeby zabić, ale żeby zastraszyć i pokazać, kto tu rządzi.

Tę demonstrację siły, nie bez poczucia makabrycznego humoru, nazwali „stesa”.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj