Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Świat

Próba sił między rządem a związkowcami. Francja pogrąża się w chaosie

. . PASCALVAN / Flickr CC by 2.0
Francja strajkami stoi, jednak obecne strajki kłują w oczy dosadniej, ponieważ ogarnęły kraj na kilkanaście dni przed mistrzostwami Europy w piłce nożnej.

Strajkują elektrownie atomowe, kolejarze i pracownicy prawie wszystkich francuskich rafinerii. Na stacjach brakuje paliwa, nie kursuje część pociągów, a Paryżowi grozi odcięcie od prądu. Za chwilę do protestu dołączą pracownicy komunikacji miejskiej i pracownicy lotnisk. Staną autobusy i zatrzyma się ruch samolotowy. Francja pogrąża się w chaosie.

To próba sił pomiędzy rządem François Hollande’a, który chce przeforsować zmiany w prawie pracy, a związkowcami, którzy zamierzają udowodnić, że są w stanie sparaliżować cały kraj i zmusić rząd do wycofania się z reform.

Francja strajkami stoi, więc obrazki Francuzów wylegających na ulice czy informacji o niekursującym metrze lub protestach pracowników jakiegoś sektora nikogo nie dziwią. Jednak obecne strajki kłują w oczy dosadniej, ponieważ ogarnęły kraj na kilkanaście dni przed mistrzostwami Europy w piłce nożnej. Protesty targają krajem w chwili, kiedy wszyscy powinni się raczej szykować na przyjęcie gości i starać pokazać z jak najlepszej strony.

Tymczasem chaos opanował nie tylko ulice, ale i francuską politykę. Rządzący dzisiaj Francją socjaliści wiedzą, że jeśli nie uda im się przeprowadzić reform i ugną się przed związkowcami, przyszłoroczne wybory mają już stracone. Wybory są dopiero za rok, ale oprócz populistycznej Marine Le Pen z Frontu Narodowego wyraźnych przywódców nie widać zarówno po prawej, jak i po lewej stronie.

Popularność prezydenta w zeszłym miesiącu spadła do rekordowo niskiego poziomu 13 proc. Kto miałby pociągnąć socjalistów, na razie nie wiadomo, choć pierwsze symptomy wzajemnego podgryzania i walki o przywództwo po lewej stronie sceny politycznej już są widoczne.

Nie inaczej jest po prawej stronie, gdzie w buty lidera chciałby ponownie wejść poprzedni prawicowy prezydent Nicolas Sarkozy. Za mało jednak czasu minęło od jego prezydentury, żeby Francuzi zapomnieli jego popisy, i jak na razie nie udaje się Sarkozy’emu odbudować zaufania wśród ludzi ani zjednoczyć wokół siebie całej prawej strony.

Francja jest kolejnym krajem Europy, w którym widać zmęczenie partiami głównego nurtu. Na horyzoncie zaczynają pojawiać się nowe ugrupowania i ruchy, które w ciągu najbliższych miesięcy będą próbowały przyciągnąć wyborców.

Do bałaganu politycznego dochodzą słabe wyniki gospodarcze i wysokie bezrobocie (około 10 proc. i prawie 25 proc. wśród młodych). Francja traci miejsca pracy i przestaje być konkurencyjna. Jeśli złożyć to z trwającymi przecież od kilku tygodni strajkami, których koszty dla słabującej gospodarki są ogromne, to obraz jest jeszcze bardziej ponury.

Francja, którą jeszcze niedawno stawiano obok Niemiec, jeden z dwóch głównych motorów unijnej gospodarki, wyraźnie wytraciła swój impet. I nie wygląda to na chwilowe spowolnienie. Żeby coś drgnęło, trzeba uelastycznić rynek pracy. Rządzący wiedzą, że reform nie da się już dłużej odkładać, ale popularności im to raczej nie przysporzy. Czy czuły na pochwały Hollande i chcący jak najlepiej zaprezentować swój kraj jako gospodarza Euro wytrzyma presję i nie zamiecie przed imprezą kłopotów pod dywan? Zobaczymy pewnie już w pierwszym tygodniu czerwca.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Świat

Gerhard Schröder, towarzysz Putina. Toksyczny związek na dobre i złe

Były kanclerz Gerhard Schröder, który wciąż nie wyrzekł się przyjaźni z gospodarzem Kremla, jest symbolem wszystkich niemieckich problemów z Rosją. Ale wcale nie najgorszym.

Marek Orzechowski
19.05.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną