Świat

Rewolucja gasi światło

Na ratunek upadającej Wenezueli

Pogrążone w ciemnościach Caracas. W mieście brakuje wszystkiego: jedzenia, leków, elektryczności... Pogrążone w ciemnościach Caracas. W mieście brakuje wszystkiego: jedzenia, leków, elektryczności... Meredith Kohut/Bloomberg / Getty Images
Upadek, implozja, chaos – to słowa, którymi opisuje się dziś Wenezuelę. To być może początek końca epoki, którą Hugo Chávez nazwał rewolucją boliwariańską.
Nicolas Maduro wprowadził w połowie maja stan wyjątkowy, który daje mu wolną rękę w sprawach bezpieczeństwa.Senado Federal/Wikipedia Nicolas Maduro wprowadził w połowie maja stan wyjątkowy, który daje mu wolną rękę w sprawach bezpieczeństwa.

W Caracas w środku nocy ustawiają się kolejki. Wyjść wtedy na ulicę to akt desperacji, bo liczby zabójstw i napadów z bronią w ręku czynią stolicę Wenezueli jednym z najbardziej niebezpiecznych miast na świecie. Skoro jednak brakuje wszystkiego, przede wszystkim jedzenia, leków, nawet papieru toaletowego, to ludzie przezwyciężają strach i wyruszają nocą na poranne łowy – czyli w kolejkę. Odsprzedawanie reglamentowanych towarów z wielokrotnym – np. 40-krotnym – zyskiem stało się intratnym biznesem.

Czytaj także

Społeczeństwo

Ukraińska kelnerka o swojej pracy w polskich hotelach

Kobiety traktują nas jak powietrze, mężczyźni często proponują nam seks, a dzieci uważają za służące, którym nie należy się szacunek – opowiada Ukrainka, która od czterech lat pracuje na polskim wybrzeżu.

Katarzyna Zdanowicz
17.07.2019