Tragedia jazydów

To jest ludobójstwo
Jazydzi już nie widzą dla siebie przyszłości w Iraku. W końcu ci, którzy ich porywają, gwałcą, sprzedają i mordują, to przecież ich właśni sąsiedzi.
Jazydzi to uboga wspólnota. Nie wszyscy mieli samochody albo mieli zbyt duże rodziny, uciekali więc pieszo.
Rodi Said/Reuters/Forum

Jazydzi to uboga wspólnota. Nie wszyscy mieli samochody albo mieli zbyt duże rodziny, uciekali więc pieszo.

Prawie dwa lata po mordzie dokonanym przez Państwo Islamskie kości zabitych wciąż leżą w ziemi. Jeśli nie zabrały ich jeszcze kręcące się po ulicy zwierzęta – mówi Jameel Choper. Organizacja Yazda, której jest członkiem, doliczyła się już prawie 40 masowych grobów.

Nie wiadomo, ile jeszcze takich miejsc pozostaje nieodkrytych. Do tej pory wspierane przez Amerykanów siły kurdyjskie wyzwoliły tereny po północnej stronie góry Sindżar i leżące tuż u jej południowego podnóża miasto Sindżar.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj