Kto jest kim w gabinecie Theresy May
Trzech z powołanych dotychczas ministrów w referendum opowiadało się za pozostaniem w Unii, a trzech za Brexitem.
Andrew Parson/Forum

Theresa May powołała już sześciu nowych ministrów. Wśród nich Philip Hammond, który w rządzie Davida Camerona był szefem dyplomacji, a teraz zostanie ministrem finansów. Poza tym były burmistrz Londynu i twarz kampanii Brexitu, Boris Johnson, który niespodziewanie dla wszystkich zostanie ministrem spraw zagranicznych. I Amber Rudd, która stanowisko ministra ds. energetyki i zmian klimatu zamieni na fotel ministra spraw wewnętrznych.

W rządzie nowej pani premier znajdą się też były minister obrony Liam Fox, który teraz będzie ministrem ds. handlu międzynarodowego, Michael Fallon, który pozostanie ministrem obrony, i David Davis, który będzie ministrem odpowiedzialnym za wychodzenie z Unii.

Trzech z powołanych ministrów w referendum opowiadało się za pozostaniem w Unii i trzech za Brexitem. Do rozłamowców należy Boris Johnson, obecny minister spraw zagranicznych, David Davis, który został mianowany ministrem ds. wychodzenia z Unii, i były minister obrony Liam Fox, który teraz będzie ministrem ds. handlu międzynarodowego.

Przewagę zwolennikom niewychodzenia z Unii zapewnia sama Theresa May, która oficjalnie przekonuje, że niezależnie od swoich poglądów wolę ludu wyrażoną w referendum uszanuje i rozwodu z Unią nie będzie odkładać w nieskończoność.

W rządzie Camerona na dwudziestu polityków, łącznie z nim, za Brexitem opowiadało się tylko 4 ministrów; Michael Gove, który był ministrem sprawiedliwości, Chris Grayling, przewodniczący Izby Gmin, Theresa Villiers, która była ministrem ds. Irlandii Północnej, i John Whittingdale, minister ds. kultury i mediów.

Największą niespodzianką w rządzie May jest oczywiście Boris Johnson, twarz i architekt obozu brexitowców. Były burmistrz Londynu i kolega Davida Camerona, który na kilka miesięcy przed referendum zrobił odwrót i stanął na czele zwolenników opuszczenia Unii. Wcześniej nie był wielkim przeciwnikiem Unii. Raczej czerpał z niej pełnymi garściami. Studiował w Brukseli, mieszkał tam i pracował przez pewien czas jako korespondent „Daily Telegraph”. Przywiózł stamtąd również swoją drugą żonę, Marinę.

Antyunijny ton Johnsona był obliczony na dogryzienie Cameronowi, wysadzenie go ze stanowiska i zajęcie jego miejsca na Downing Street. Znany z niewyparzonego języka, swojej gapowatości i potarganej fryzury Johnson zakładał, że kampania na rzecz Brexitu przyniesie mu popularność i zapewni stanowisko, ale wszystko wskazuje na to, że nie oczekiwał wygranej.

Jego kalkulacja przewidywała raczej przegrane referendum, a popularność i wygraną dla niego. Kiedy rzeczywistość go przerosła, skapitulował i wycofał się w cień. Teraz Theresa May wyciągnęła go z niebytu. Będzie musiał wziąć odpowiedzialność za swoje czyny. Ciekawe, w jaki sposób jako szef dyplomacji będzie rozmawiał np. z Angelą Merkel, o której mówił, że jest „odrażająca”, albo z Nicolą Sturgeon, którą nazywał „żarłoczną łasicą”?

Niemałym zaskoczeniem jest też eurosceptyczny David Davis, który będzie prowadził negocjacje rozwodowe z Unią. Stanowisko Davisa jest zupełnie nową komórką, utworzoną kilkanaście dni temu. A urzędnicy wciąż szukają dla nowej instytucji siedziby. Davis jest znany jest ze swojej wypowiedzi o erozji wolności obywatelskich. To zwolennik walki z terroryzmem i przeciwnik tezy o ociepleniu klimatu.

Jest w polityce od 30 lat, z czego przez trzy, w latach 70., był ministrem ds. europejskich. W Brukseli nazywają go mistrzem konstruktywnej obstrukcji. Słynie ze swojego eurosceptycyzmu. W zeszłym roku żądał od Camerona, by przyznał Izbie Gmin możliwość wetowania unijnych praw. A niedawno miał powiedzieć, że kiedy do krajów europejskich dotrze, że Wielka Brytania nie ugnie się w sprawie kontroli granic, to same rozpoczną rozmowy, ponieważ zorientują się, że jest to w ich interesie.

Stanowisko ministra spraw wewnętrznych, które sama zajmowała przez sześć lat, Theresa May oddała innej kobiecie, Amber Rudd. 52-letnia Rudd, w przeciwieństwie do Johnsona i Davisa, jest wielką zwolenniczką pozostania Wielkiej Brytanii w Unii. Przez ostatni rok była ministrem ds. energetyki i zmian klimatu, gdzie wcześniej przez kilka lat pracowała jako wiceminister.

Kiedy zostawała ministrem ds. energetyki i zmian klimatu, najbardziej cieszyli się brytyjscy Zieloni, ponieważ Rudd w odróżnieniu od wielu swoich kolegów z partii uważała zawsze, że trzeba ostro walczyć ze zmianami klimatu. Jeszcze kilka miesięcy temu zapowiadała zamknięcie w ciągu najbliższej dekady istniejących na Wyspach elektrowni węglowych. Po studiach na Uniwersytecie Edynburskim pracowała w biznesie, m.in. w firmie finansowej JP Morgan. Była też dziennikarką i pracowała przy produkcji znanej brytyjskiej komedii „Cztery wesela i pogrzeb”.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną