Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Zbrodnie białych kołnierzyków

Grabieże i wypędzenia: zajmie się nimi Międzynarodowy Trybunał Karny

Phnom Pehn, policja blokuje protest przeciw planowanej budowie zapory w kambodżańskiej prowincji Koh Kong. Phnom Pehn, policja blokuje protest przeciw planowanej budowie zapory w kambodżańskiej prowincji Koh Kong. Omar Havana / Getty Images
Międzynarodowy Trybunał Karny chce, by grabież ziemi, surowców i wypędzenia ludności były sądzone jak zbrodnie przeciwko ludzkości. Najwyższy czas.
Graffiti w hołdzie dla Berty Caceres w Palmie, w HiszpaniiChixoy/Wikipedia Graffiti w hołdzie dla Berty Caceres w Palmie, w Hiszpanii

Międzynarodowy Trybunał Karny, który sądzi zazwyczaj dyktatorów i wojennych watażków, ogłosił we wrześniu, że w polu jego zainteresowań znajdą się teraz także przestępstwa popełniane przez legalnie wybrane rządy i wielki biznes. Tak należy rozumieć zapowiedź, że postępowania dotyczące masowych wypędzeń ludności, zawłaszczania ziemi – zwykle przez wielkie koncerny, nielegalnej eksploatacji surowców, a także destrukcji środowiska naturalnego staną się priorytetowe.

Organizacje społeczne szacują, że w ciągu ostatnich kilkunastu lat międzynarodowe koncerny z pomocą lokalnych rządów zagrabiły ziemię o łącznej powierzchni równej terytorium Niemiec – przede wszystkim w krajach globalnego Południa. Nie przypadkiem więc bezpośrednim powodem ogłoszenia nowej strategii Trybunału są zawłaszczenia ziemi w Kambodży. W ciągu ostatnich dwóch dekad dotknęły około 850 tys. ludzi, z czego blisko połowę wygnano brutalnie z domostw.

Wypędzeni

W 2006 r. do wiosek w kambodżańskiej prowincji Koh Kong wjechały buldożery i rozpoczęły niszczenie wiejskich biedadomków. Chwilę wcześniej miejscowe władze przekazały prawo do zajęcia 20 tys. ha ziemi spółce joint venture, należącej do tajlandzkiej kompanii Khon Kaen Sugar Industry Public Co., Ltd. i wpływowego miejscowego polityka. Wygnano z ziemi ponad 200 rodzin. Firma założyła tam plantację trzciny cukrowej.

W lokalnym sądzie wieśniacy posługiwali się argumentem, że niszczenie wioski firma rozpoczęła, zanim faktycznie miała w ręku koncesję. W batalii sądowej to ważny argument, ale problem nie ogranicza się do wąsko rozumianych przepisów prawa; ma charakter społeczny i polityczny.

W Kambodży brakuje mechanizmu przyznawania tytułów własności do ziemi, którą drobni rolnicy uprawiają od dziesięcioleci.

Polityka 43.2016 (3082) z dnia 18.10.2016; Świat; s. 52
Oryginalny tytuł tekstu: "Zbrodnie białych kołnierzyków"
Reklama