Rosyjskie zbrodnie w Syrii? Zachód stać tylko na prztyczki bez znaczenia

Bombardujcie polityków
Margarita Simonian, redaktor naczelna rosyjskiej telewizji informacyjnej Russia Today (RT), ogłosiła, że brytyjski bank zamroził konta stacji.
Aleppo jest w sytuacji powstańczej Warszawy
Abdalrhman Ismail/Reuters/Forum

Aleppo jest w sytuacji powstańczej Warszawy

RT prezentuje rzeczywistość widzianą oczami Kremla, specjalizuje się w materiałach o niecnotach Zachodu i szerzy wielkoruską propagandę. Robi to w kilku kanałach językowych, m.in. po angielsku i arabsku.

Jeszcze nie wiadomo, czy zablokowanie kont zarządził brytyjski rząd. Trudno także przewidzieć, czy krok ten utrudni transmisje RT w Wielkiej Brytanii. W każdym razie blokada wygląda na sankcje za rosyjskie zbrodnie w Syrii.

Bombardowane przez Rosjan i syryjską armię rządową Aleppo jest w sytuacji powstańczej Warszawy. John Kerry, szef amerykańskiej dyplomacji, mówi o największym kryzysie humanitarnym od II wojny.

Jak na skalę cierpień Syryjczyków, reakcja Zachodu jest wątła. Sprowadza się do prób negocjacji, głównie amerykańsko-rosyjskich, oraz – jak w przypadku rachunków RT – prztyczków bez większego znaczenia.

Podczas poniedziałkowego spotkania unijni ministrowe spraw zagranicznych zgodzili się jednie, by nie nakładać nowych wspólnych sankcji na Rosję, można za to pomyśleć o czymś przeciw Syrii. Unia jest podzielona również w kwestii fundamentalnej diagnozy, jak ostro postępować z Rosją. Podnoszony jest tu m.in. argument, że uderzenie w rosyjskie interesy może pośrednio ugodzić i w nasze gospodarki.

I już. To wszystko, na co Zachód, najbardziej zasobna i najszczęśliwsza część ludzkości, potrafi zdobyć się wobec barbarzyństwa, do którego dochodzi tuż przy naszej granicy.

Skoro nasi przywódcy, niezmiennie z ustami pełnymi frazesów, tylko tyle potrafią zrobić w sprawie Aleppo, to czy możemy na nich liczyć, kiedy to nam z jakiegokolwiek powodu świat zacznie się walić na głowy?

Politycy są co do zasady leniwymi kunktatorami, bez obywatelskiej presji nie zrobią nic więcej, niż myślą, że muszą. Zakładają, że bardzo niewielu Europejczyków jest gotowych do zapłacenia ceny za ewentualne sankcje nałożone na Rosję. O wysyłaniu wojsk na front syryjski nawet nie ma co wspominać.

Decydenci są tak niemrawi, bo nie czują obywatelskiego nacisku. Ilu z nas bombarduje swoich posłów, by Unia wreszcie skończyła z jałowym gadaniem, realnie pomogła Aleppo i doprowadziła do pokoju w Syrii? Albo żeby chociaż uczciwie przyznała, że na jakąkolwiek reakcję jest za słaba, ale ma jeszcze jakieś zaskórniaki, więc może pomoże przy ewentualnej odbudowie.

Niestety, nie próbując zmienić politykom optyki, współtworzymy atmosferę przyzwolenia na syryjską tragedię.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną