Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Świat

Teraz Mosul

Bitwa o Mosul może trwać miesiące. Bitwa o Mosul może trwać miesiące. Azad Lashkari/Reuters / Forum

W Iraku rozpoczęła się bitwa o Mosul, ważne miasto okupowane przez siły tzw. Państwa Islamskiego. Czy dojdzie do kolejnej katastrofy humanitarnej?

W poniedziałek rano rozpoczęła się bitwa o Mosul – ogłosił uroczyście w TV premier Iraku Hajdar al-Abadi. To drugie największe miasto kraju po Bagdadzie (obecnie ok. 1,5 mln mieszkańców), od 2014 r. jest w rękach tzw. Państwa Islamskiego (PI). To właśnie w Mosulu Abu Bark al-Baghdadi ogłosił powstanie „kalifatu” i sam obwołał się „kalifem”. Jest więc Mosul drugą – obok syryjskiej Rakkii – „stolicą” PI. Odzyskanie miasta przez siły rządowe będzie więc symbolicznym wyparciem PI z Iraku.

Bitwa może trwać miesiące. Miasta broni co najmniej 4 tys. wyszkolonych bojowników PI. Al-Baghdadi – wzorem Mahometa broniącego Medyny przed poganami – nakazał przygotować okopy wokół miasta, co współcześnie nie ma już wielkiego znaczenia taktycznego, ale podniosło morale dżihadystów. Choć wciąż jest prawdopodobne, że część z nich zdejmie mundury, zgoli brody i „rozpłynie się” wśród mieszkańców Mosulu. Bo miasto wcześniej czy później upadnie. Rząd iracki zgromadził, głównie od południowej strony, 30 tys. żołnierzy. Od wschodu do miasta podchodzi ok. 4 tys. członków kurdyjskiej Peszmergi. Jeśli doliczyć do tego kilka tysięcy bojowników z lokalnych sunnickich bojówek i amerykańskie naloty, przewaga oblegających jest przygniatająca. Choć dwa lata temu w Tikricie 400 bojowników PI przez miesiąc odpierało ataki 25-tysięcznej armii irackiej.

Część ekspertów wskazuje, że najbardziej na zajęciu miasta zależy USA – Barack Obama chce, aby to stało się jeszcze za jego kadencji, czyli do stycznia.

Polityka 43.2016 (3082) z dnia 18.10.2016; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 10
Reklama