Alain Juppé: główny rywal Marine Le Pen

Pogromca emocji
To zadziwiające, że w dzisiejszej, eksplodującej polityce jedyną osobą, która może pokonać Marine Le Pen we francuskich wyborach prezydenckich, jest Alain Juppé – umiarkowany i chłodny technokrata.
„Le Nouvel Observateur”: Juppé prowadzi kampanię człowieka uczciwego w bagnie, gdzie inne krokodyle nie przejmują się detalami.
Elyxandro Cegarra/NurPhoto/Getty Images

„Le Nouvel Observateur”: Juppé prowadzi kampanię człowieka uczciwego w bagnie, gdzie inne krokodyle nie przejmują się detalami.

Alain Juppé
The Official CTBTO Photostream/Wikipedia

Alain Juppé

Nowością we Francji przed wyborami prezydenckimi, które będą wiosną, są prawybory trochę w stylu amerykańskim. Dwaj główni rywale z prawicowej partii Republikanie – Alain Juppé i Nicolas Sarkozy – staną do nich już 20 listopada. Aż 57 proc. wyborców lewicowych uważa, że głosowanie nie jest zarezerwowane dla zwolenników prawicy i całkiem w porządku będzie wziąć udział w tych wyborach. Trzeba tylko wpłacić 20 euro i zaręczyć honorem, że się podziela wartości prawicy i centrum.

Nie widzę problemu – pisze głośny lewicowy ekonomista Thomas Piketty. Przecież chodzi o „wolność, równość i braterstwo”? Czy należy ratować szeregowego Juppé? – tytułuje lewicowy tygodnik „Le Nouvel Observateur”, nawiązując do filmu o szeregowym Ryanie. Tygodnik chwali naszego bohatera, pisze, że Juppé prowadzi kampanię człowieka uczciwego w bagnie, gdzie inne krokodyle nie przejmują się detalami. Niezwykła to pochwała po stronie lewicy. W istocie socjalistom, którzy skreślili już prezydenta François Hollande’a, chodzi jednak o to, by utrącić Sarkozy’ego i nie dopuścić, aby druga tura prawdziwych wyborów była starciem prawicy i skrajnej prawicy, to jest Sarkozy’ego z Marine Le Pen.

Ale w samych prawyborach tkwi sprzeczność. Sarkozy prezentuje się przede wszystkim swym zachwyconym zwolennikom: zdecydowany, wojowniczy, agresywny – chce wygrać wybory prawicowe. Juppé ma taktykę inną: prowadzi kampanię, jakby był już w drugiej turze wyborów ogólnonarodowych, chce zbierać i na prawicy, i w centrum, a nawet i na lewicy, skoro tak dobrze pisze o nim „Le Nouvel Observateur”, a poparł go nawet bohater Maja 1968 r. Daniel Cohn-Bendit, mówiąc, że Juppé uspokoi emocje w kraju.

Superzdolny

Chwyta szybciej niż inni i kiedy rozmówcom trzeba więcej czasu – szybko się irytuje. Niecierpliwy, autorytarny, chłodny – to często spotykane opinie o Alainie Juppé. Jak zebranie się kończy, to do widzenia. Nigdy go nie widziałem, by zatrzymywał się dla samej przyjemności rozmowy – mówił znany działacz Republikanów, którym swoją drogą przewodzi Sarkozy. To w polityce wielka wada.

Jednak Juppé był taki od dziecka. Superzdolny, zamknięty w swoim pokoju z książkami. Na głuchej francuskiej prowincji, bo przyszedł na świat w domu skromnego rolnika w Mont-de-Marsan, w departamencie Landów, części historycznej Gaskonii, znanej dawniej z hodowli owiec, dziś z lasów sosnowych. W domu wisiała gdzieś dyscyplina i – po latach, kiedy we Francji wybuchła kolejna dyskusja na temat karania dzieci – Juppé publicznie zbagatelizował bicie, wskazując, że czasem dostawał dyscypliną, ale nie przeżywał z tego powodu żadnej traumy.

Zresztą dyscyplina widocznie nieczęsto była w użyciu. Matka, praktykująca katoliczka, posłała syna do szkoły katolickiej, gdzie spokojny i dojrzały Alain był ulubieńcem nauczycieli, we wszystkim był pierwszy. W liceum wygrał konkurs ogólnokrajowy z greki i łaciny. Matka, przezywana w sąsiedztwie Katarzyną Wielką, była nadopiekuńcza, ale i przekonana – jak się dziś okazuje słusznie – że syn daleko zajdzie. W liceum Alain pojechał na szkolną wycieczkę do Hiszpanii, pierwszy raz tak daleko bez rodziców. Okazało się później, że rodzice jechali za autokarem, żeby dyskretnie mieć syna na oku. Niczego mu – na miarę finansów ojca – nie szczędzono. „Byłem królem w rodzinie, nie wychodzi się z takiego dzieciństwa bez strat” – przyznał polityk po latach.

– To kariera dowodząca wartości szkoły republikańskiej, zdolne dziecko z małego miasteczka, bez stosunków, wchodzi na szczyty w Paryżu – mówi Jean-Pierre Dossier, nauczyciel z Normandii, stale podkreślający wartości francuskiego systemu edukacji.

Amstrad

Rzeczywiście, młody Juppé szybko przeszedł drogę najlepszych i bardzo wymagających szkół kraju. Po maturze matka puściła go do Paryża na kurs przygotowawczy w modnym liceum Ludwika Wielkiego, po czym nasz bohater zdobywał kolejno i bez żadnych przygód dyplomy École Normale Supérieure (filologia klasyczna), Instytutu Nauk Politycznych i wreszcie elitarnej ENA, École Nationale d’Administration, kuźni kadr rządzących Francją. Tam – na pół z podziwem, na pół z ironią – przezywano go Amstradem, od nazwy pierwszego we Francji peceta.

Pecet Amstrad nie pasował do studenckiego ruchu, słynnego paryskiego maja 1968 r., mimo że to była rewolta jego właśnie pokolenia. 22-letni wówczas Juppé z żoną i rocznym niemowlęciem wyjechał pośpiesznie do matczynego domu. Minął się z powiewem historii? Podobno uległ naleganiom matki. Nie przekonywały mnie tezy 1968 r., nie czułem tej ołowianej czapy gaullizmu, sam byłem gaullistą – objaśniał Juppé po latach.

Szybko uzyskał status inspektora finansów, elitarnego korpusu wyższych urzędników państwowych, prowadzących sprawy w najważniejszych resortach. Tam „enarka (absolwenta ENA) umiejącego pisać” wypatrzył dyrektor gabinetu ówczesnego premiera Jacques’a Chiraca. To rok 1976, Chirac chce prezydentury, dla odróżnienia się od dotychczasowej partii gaullistowskiej UDR tworzy nową, neogaullistowską – Zgromadzenie na rzecz Republiki (poprzedniczkę Republikanów). Juppé pisze mu przemówienia na partyjne wiece. Wkrótce sam zapragnął kariery politycznej i stanął do wyborów parlamentarnych w swym rodzinnym departamencie – w Landach. To była pierwsza porażka szybkiej jak do tego etapu kariery. Sam przyznaje, że był za bardzo technokratyczny. Zamiast haseł wyborcom przedstawiał skomplikowany plan rozwoju gospodarczego.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną