Świat

Martin Schulz zapowiedział, że odejdzie z PE. Jego decyzja osłabia szanse Tuska na reelekcję

Martin Schulz Martin Schulz Martin Schulz/Unia Europejska / Flickr CC by 2.0
Jeśli socjalista odda fotel przewodniczącego PE centroprawicy, to EPL miałaby w swoich rękach trzy z czterech najważniejszych europejskich posad. Socjaliści na taki chadecki monopol nigdy nie pozwolą.

Martin Schulz nie chce walczyć o kolejną, trzecią już, kadencję przewodniczącego PE. Wraca do Niemiec, gdzie będzie kandydował do Bundestagu jako jedynka na liście SPD w Nadrenii Północnej-Westfalii. Zanim jednak na dobre zamiesza w polityce krajowej, już dziś udało mu się rozpędzić karuzelę z posadami wewnątrz Unii.

Fotel szefa europarlamentu dla chadecji?

Teoretycznie Niemiec mógłby z Brukseli nie wyjeżdżać, uprzeć się i wbrew wewnątrzfrakcyjnym ustaleniom kandydować trzeci raz. Ma jednak świadomość, że przy oporze centroprawicowej frakcji EPL, której zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami przypada teraz fotel przewodniczącego, miałby niewielką szansę na wygraną.

Po dwóch kadencjach część eurodeputowanych uważa też, że oprócz niezaprzeczalnej zalety, którą jest olbrzymia i niezmącona wiara w unijny projekt, Schulz coraz częściej pozwala sobie na zbyt szybkie osądy, ostre komentarze i brak dyplomacji. A jego przeciwnicy twierdzą otwarcie, że ego Niemca przestało się po prostu w Brukseli mieścić.

Po kadencji chadeka, którym był Jerzy Buzek zawiadujący Parlamentem Europejskim dwa i pół roku, pomiędzy lipcem 2009 r. a styczniem 2012 r., funkcja przeszła w ręce Martina Schulza, który był kandydatem frakcji socjalistycznej.

Potem teoretycznie stanowisko powinno wrócić do rozdysponowania pomiędzy kandydatów innych frakcji, ale w połowie 2014 r., kiedy Schulz był zaprzysięgany na drugą kadencję jako przewodniczący PE, układ sił na trzech ważnych stanowiskach europejskich był dla socjalistów bardzo korzystny. Stanowiska szefa Komisji Europejskiej i przewodniczącego Rady Europejskiej za chwilę miały trafić w ręce chadeków.

Socjaliści nie pozwolą zdominować się chadekom

W listopadzie na czele Komisji stanął Jean-Claude Juncker, a w grudniu 2014 r. stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej przeszło w ręce Donalda Tuska. Dlatego socjalista na czele PE dobrze wszystkim pasował. Teraz jednak cała ta układanka się sypie, bo jeśli socjalista zgodnie z umową odda fotel przewodniczącego PE centroprawicy, to wyjdzie na to, że EPL miałaby w swoich rękach trzy z czterech najważniejszych europejskich posad. Socjaliści, którym zostałby w rękach tylko fotel szefowej unijnej dyplomacji (Federica Mogherini), na taki chadecki monopol nigdy nie pozwolą.

Kadencja Junckera kończy się dopiero w 2018 roku, więc jeśli on sam nie podejmie decyzji o odejściu, do wymiany zostanie jeszcze Tusk. Juncker jest mocno krytykowany, krążą też plotki, że ma problem z alkoholem. Ale najważniejsze jest to, że jeśli zdecydowałby się na wcześniejsze odejście, to w blokach startowych na jego miejsce stoi już kandydat socjalistów, którym jest jego obecny zastępca Frans Timmermans. Przyjmując taki scenariusz, można byłoby uniknąć zmiany na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej i Donald Tusk mógłby spać spokojnie.

Kto nowym szefem Parlamentu Europejskiego?

W Parlamencie Europejskim centroprawicowa EPL oficjalnie wystawi swojego kandydata dopiero w grudniu. Na korytarzach wymienia się już Francuza Alaina Lamassoure, Włocha Antonio Tajaniego, Austriaka Othmara Karasa i Irlandkę Mairead McGuinness. Jednak szef EPL nikogo jeszcze nie potwierdza i zapowiada, że zanim rozpocznie się walka o tę posadę, trzeba przeprowadzić rozmowy ze wszystkimi proeuropejskimi frakcjami w PE, bo może warto brać pod uwagę kandydatów również spoza EPL, jak choćby Guya Verhofstadta z frakcji liberałów (ALDE).

Martin Schulz zasiada w Parlamencie Europejskim od ponad 20 lat, dwa razy był przewodniczącym tej instytucji. Zna sześć języków i ma olbrzymie doświadczenie. Jego decyzja o odejściu i spekulacje, jakie to wywołało, pokazują, że w PE, podobnie jak przy okazji wyborów w różnych krajach, czuć frustrację, zniechęcenie i chęć zmiany. Warto jednak pamiętać, że sztuką jest zmiana na lepsze, a nie tylko zmiana dla samej zmiany.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Świat

Gdzie na świecie aborcja jest legalna, a gdzie kobiety muszą ją wykonywać w podziemiu?

Co roku na świecie dokonuje się ponad 40 mln aborcji – głównie w tych krajach, gdzie poziom wiedzy na temat antykoncepcji jest niski.

Redakcja
22.10.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną