Wielki chór samotnych serc w Toronto

Dusza śpiewa
Mama powiedziała, że dorośli całe życie szukają, choć nawet nie wiedzą, co zgubili. I że zbyt często się wstydzą. Potem wzięła mnie na barana. Przed nami w ciemności stały trzy tysiące ludzi. To był Choir! Choir! Choir!
Daveed Goldman (z gitarą) oraz dyrygujący chórem i publicznością Nobu Adilman stworzyli nową jakość.
Kevin Mazur/Getty Images

Daveed Goldman (z gitarą) oraz dyrygujący chórem i publicznością Nobu Adilman stworzyli nową jakość.

Wieczorem mama powiedziała, że jedziemy do parku. Mimo późnej pory metro było pełne ludzi i wszyscy zmierzali w tę samą stronę co my. Dotarliśmy do koreańskiej dzielnicy Toronto, a tam na brzeg parku położonego w dolinie. Niektórzy zatrzymali się na wzgórzu, inni schodzili parę kroków niżej po stromym zboczu. Na dole wokół pustej wiaty zbierał się tłum.

Kiedy zapaliło się światło, zobaczyłem dwóch mężczyzn. Ten duży, z brodą i w czapce z daszkiem, nazywał się Daveed Goldman. Trzymał gitarę i mówił do mikrofonu.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną