Trump buduje finansowe imperium

Korporacja Biały Dom
Wiele wskazuje na to, że Donald Trump potraktuje prezydenturę jako okazję do zrobienia biznesu stulecia. A pomogą mu w tym jego dzieci.
Donald Trump z synami Erikiem i Donaldem juniorem oraz córką Ivanką na uroczystym ogłoszeniu rozpoczęcia budowy ich hotelu w Waszyngtonie.
Paul Morigi/WireImage

Donald Trump z synami Erikiem i Donaldem juniorem oraz córką Ivanką na uroczystym ogłoszeniu rozpoczęcia budowy ich hotelu w Waszyngtonie.

Co najmniej 111 firm Trumpa jest w rozmaity sposób obecnych w 18 państwach na kilku kontynentach.
Bim im Garten/Wikipedia

Co najmniej 111 firm Trumpa jest w rozmaity sposób obecnych w 18 państwach na kilku kontynentach.

Dwa tygodnie przed zwycięskimi wyborami Donald Trump otworzył w stolicy hotel nieopodal Białego Domu, jeden z wielu swoich hoteli rozsianych w Ameryce i innych krajach. Po wyborach odbyło się tam przyjęcie dla dyplomatów, którzy nie ukrywali, że będą do hotelu przyjeżdżać, aby zrobić jego właścicielowi przyjemność. Już ten przypadek pokazuje, że władza w Białym Domu da Trumpowi okazję do pomnożenia swego już ogromnego, kilkumiliardowego majątku. Może to grozić narażeniem na szwank interesów kraju, ale nie ma prawnych mechanizmów, które gwarantują, że do tego nie dojdzie.

Przyszły prezydent ma liczną rodzinę, razem z którą może zbudować fundamenty nowej polityczno-biznesowej dynastii. Podczas przedwyborczej debaty telewizyjnej Hillary Clinton nie wahała się, gdy ją zapytano, czy jest coś, co w Trumpie budzi jej szacunek. Jego dzieci, odpowiedziała, bo są „zdolne i oddane swoim pasjom”. „To wiele mówi o Donaldzie”, dodała. Nie ulega wątpliwości, że dzieci prezydenta elekta, zwłaszcza trójka z pierwszego małżeństwa z Ivaną Zelnickową, to jego sekretna broń.

Ivanka na prezydenta

W czasie prawyborów, gdy rywale próbowali go skompromitować w oczach religijnych konserwatystów, przypominając o jego dwóch rozwodach i nawykach playboya, Trump pojawił się z całą rodziną przed kamerami TV jak nobliwy Pater Familias. A Ivanka, pierworodny Donald junior i Eric zebrali pochwały za inteligentne wypowiedzi, bezpretensjonalność i wiarygodnie brzmiące wyrazy solidarności z ojcem. Cała trójka prowadzi dziś rodzinną firmę i może dlatego pozostałe dzieci Trumpa: córka Tiffany z drugiego małżeństwa z Marlą Maples i 10-letni Barron, owoc jego obecnego związku z Melanią Knauss, pozostają trochę w jej cieniu.

Gwiazdą pierwszej wielkości podczas kampanii była piękna Ivanka, towarzysząca tacie na wiecach, przemawiająca jak wytrawny polityk i najwyraźniej niezastąpiona, bo kandydat stale powoływał się na jej rady i opinie, a nawet przyznał, że podsunęła mu m.in. pomysł ulg podatkowych na opiekę nad dziećmi. Córka Trumpa i obaj synowie wystąpili na przedwyborczej konwencji republikanów w Cleveland, gdzie widać było bannery „Ivanka na prezydenta”, a Donald Jr. i Eric też okazali się niepoślednimi mówcami.

Po rewelacjach z seksistowskimi wypowiedziami Trumpa i oskarżeniach o napaści seksualne dzieci dyskretnie milczały, ale głos zabrała jego żona Melania, lojalnie broniąc męża przed oskarżającymi go kobietami. W wywiadach Ivanka i synowie ze swadą wspierali sztab kampanii, przekładając szokujące albo niezborne wypowiedzi kandydata na język cywilizowanego dyskursu. Skutecznie zmiękczali jego wizerunek i zdobywali dla niego sympatię niezdecydowanych.

Wakacje w Czechosłowacji

Jak to się stało – nie mogą się nadziwić amerykańskie media – że Trump, który dał się poznać jako narcystyczny, nieprzewidywalny i zachowujący się jak gbur demagog bez skrupułów, spłodził i wychował względnie „normalne”, a nawet dość sympatyczne dzieci, które w dodatku stoją murem za swoim ojcem.

Jak wielu pochłoniętych biznesem multimilionerów „The Donald” nie miał dla nich wiele czasu; wychowywały je dwie niańki Irlandki i dziadkowie – rodzice Ivany. Donald junior i Eric spędzali letnie wakacje w Czechosłowacji, gdzie inżynier Milos Zelnicek uczył ich łowić ryby i polować. Dziadkowie regularnie przyjeżdżali też do USA, by opiekować się wnukami, dzięki czemu Don junior mówi płynnie po czesku.

Wakacyjny kontakt ze zgrzebną rzeczywistością komunistycznego kraju był pożytecznym doświadczeniem dla dzieci urodzonych i wychowanych wśród złota i marmurów Trump Tower. Donald senior i Ivana nie rozpieszczali ich jednak i wychowali w duchu tradycyjnym – zniechęcając do alkoholu i papierosów oraz ucząc, że na wszystko trzeba zasłużyć. A kiedy synowie dorastali, ojciec przyprowadzał ich na swoje budowy w Nowym Jorku, gdzie w czasie wakacji pomagali pracującym tam robotnikom.

13-letni Don junior mocno przeżył nagłośniony przez tabloidy rozwód rodziców. („To był najlepszy seks, jaki miałam” – zwierzała się na okładce „New York Post” przyszła nowa żona Donalda seniora Marla Maples). Przez rok nie rozmawiał z ojcem. Aby izolować ich od publicznego widowiska małżeńskiego kryzysu, rodzice wysłali synów do szkoły z internatem w przemysłowym miasteczku Pottstown w Pensylwanii. Kolejny kontakt z prawdziwym życiem dobrze zrobił dzieciom przywileju. Don junior zapisał się potem do Wharton School of Business na Uniwersytecie Pensylwania, Alma Mater ojca. Eric wybrał Georgetown w Waszyngtonie.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną