Świat

Marsze kobiet na całym świecie: w jakiej sprawie się jednoczą?

Kobiety z Alaski w drodze do Waszyngtonu. Kobiety z Alaski w drodze do Waszyngtonu. Ted Eytan / Flickr CC by 2.0
21 stycznia kobiety manifestowały w ponad 20 krajach, w 161 miastach – w geście poparcia dla Marszu Kobiet na Waszyngton.

To jeden z największych marszów we współczesnej historii Stanów Zjednoczonych – tak zachodnie media opisują wydarzenia 21 stycznia, określane jako Marsz Kobiet na Waszyngton. To jednocześnie jeden z największych protestów kobiecych w skali globalnej, bo z Amerykankami jednoczą się mieszkanki innych (ponad dwudziestu) krajów, które w geście solidarności także wyszły tego dnia na ulice. A z nimi wspierający sprawy kobiet mężczyźni.

Manifestacje nie przypadkiem odbywały się tuż po inauguracji Donalda Trumpa na prezydenta USA. Stosunek obecnego prezydenta do kobiet był jednym z wątków dość agresywnej kampanii wyborczej. Trump bywał wobec kobiet wulgarny, dosadny, używał nieprzyzwoitych określeń, bez żenady lżył swoją przeciwniczkę, Hillary Clinton. Media donoszą o co najmniej 24 incydentach z udziałem Trumpa, do których dochodziło na przestrzeni ostatnich 30 lat. Obecny prezydent USA zapewnia, rzecz jasna, że nie jest winien zarzucanych mu czynów.

Marsze kobiet nie są wymierzone wyłącznie w Trumpa, choć w manifeście czytamy: „Nowemu gabinetowi w pierwszym dniu jego urzędowania, ale i całemu światu wysyłamy mocny sygnał, że prawa kobiet są prawami człowieka”. Organizatorzy podkreślają, że Trump siedzi na beczce prochu i rządy objął po to między innymi, aby osiągnięcia na rzecz równości płci – mówiąc wprost – wysadzić. Czyli unieważnić. W Polsce Marsz Kobiet na Waszyngton nasuwa oczywiste skojarzenia – z niedawnymi Czarnymi Protestami.

W Waszyngtonie przemówiły aktywistki działające na rzecz równości płci, pojawiły się aktorki (jak Ashley Judd i Scarlett Johansson), zaśpiewały Janelle Monáe, grupa The Indigo Girls, Angelique Kidjo, Cher, Katy Perry, stawiła się kontrowersyjna artystka komediowa Amy Schumer. Organizatorzy spodziewali się 500 tys. protestujących w samym Waszyngtonie. Przedsięwzięcie tylko w USA wsparło ponad 200 organizacji dobra publicznego.

Kobiety manifestowały jednocześnie w 50 stanach. I na całym świecie – od Australii przez Portugalię po Meksyk. W protestach brali udział w sumie mieszkańcy ok. 160 miast na wszystkich kontynentach – prawie 5 mln osób!

Protestujący poza Stanami Zjednoczonymi podkreślają, że walczą o równe prawa w swoich krajach, a wynik wyborów w USA uświadamia im tylko, że prawa te wciąż są zagrożone.

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Żyjmy Lepiej

Dziesięć tysięcy kroków

Chodźmy chodzić, maszerować z kijami i biegać. Plan minimum to dziesięć tysięcy kroków dziennie. Można też zwiększyć obroty, ale trzeba to robić z głową.

Marcin Piątek
28.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną