Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Kogo oddać Turcji

Prezydent Turcji, Recep Tayyip Erdoğan Prezydent Turcji, Recep Tayyip Erdoğan R4BIA.com / Wikipedia

Turcja znów zagroziła zerwaniem umowy z Unią Europejską w sprawie migrantów. Była to reakcja na decyzję greckiego sądu najwyższego, który nie zgodził się na ekstradycję ośmiu tureckich oficerów. Grupa wojskowych, którym Ankara zarzuca udział w nieudanym zamachu stanu z 15 lipca 2016 r., uciekła do Grecji helikopterem, gdzie wszyscy poprosili o azyl. Grecki sąd uznał, że nie można ich zwrócić, bo w Turcji grozi im śmierć. Ankara zagroziła, że jeśli wojskowi nie wrócą, Turcja przestanie strzec swoich granic i do Europy ruszą migranci z Bliskiego Wschodu (w samej Turcji wciąż przebywa ich ok. 1,8 mln). Wkrótce również niemiecki sąd ma orzec, czy 40 tureckich żołnierzy, którzy z kolei w Berlinie poprosili o azyl, może być oddanych Turcji.

Konflikt wokół „uciekinierów” jest Ankarze bardzo na rękę, szczególnie jeśli kolejne państwa Europy nie będą ich wydawać. W Turcji rozpoczyna się kampania przed kwietniowym referendum w sprawie poprawek do konstytucji. Jeśli zostaną przyjęte, prezydent Recep Tayyip Erdoğan dostanie formalny glejt na wszechwładzę, którą już dziś faktycznie dzierży. Ale prognozy pokazują, że każdy wynik referendum jest możliwy. Dlatego władza będzie chciała polaryzować społeczeństwo, m.in. poprzez szukanie wewnętrznych i zewnętrznych wrogów. Europa – która w sugestii Ankary chroni niedoszłych puczystów – do tej roli może się doskonale nadać.

Polityka 5.2017 (3096) z dnia 31.01.2017; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 11
Reklama