Jakie zadania czekają Donalda Tuska podczas kolejnej kadencji na stanowisku szefa RE?
Donald Tusk wygrał bitwę o reelekcję, ale teraz czeka go znacznie trudniejsza walka: o utrzymanie jedności Unii.
Druga kadencja Tuska rozpocznie się 1 czerwca i potrwa dwa i pół roku.
European Parliament/Flickr CC by 2.0

Druga kadencja Tuska rozpocznie się 1 czerwca i potrwa dwa i pół roku.

Na szczycie w Brukseli najpierw odrzucono wniosek premier Beaty Szydło w sprawie przełożenia głosowania nad reelekcją Tuska, a potem obecni tam szefowie państw, z wyjątkiem przedstawicieli Polski, poparli go. Druga kadencja Tuska rozpocznie się 1 czerwca i potrwa dwa i pół roku.

Dzisiejsza wygrana nie zmienia jednak niezwykle skomplikowanej sytuacji, w jakiej znalazła się Unia, i nie likwiduje trudnych zadań, przed którymi stoi nowy/stary szef Rady Europejskiej. Z jednej strony Tusk wychodzi z tej bitwy ze zwycięstwem, ale z drugiej ma przed sobą trudne zadania, jak choćby zaakceptowaną podczas ostatniego szczytu wielkiej unijnej czwórki Europę dwóch prędkości.

Co czeka Tuska i Unię Europejską w najbliższych latach?

Czeka go reforma Unii. Kosmetyczna albo zmuszająca do zmiany traktatów, przeprowadzona prędzej czy później, ale na pewno podczas jego drugiej kadencji. Jako przewodniczący Rady Europejskiej będzie musiał się odnieść choćby do wspomnianej podczas ostatniego spotkania przywódców Francji, Niemiec, Hiszpanii i Włoch koncepcji Europy różnych prędkości. Wiedząc, co np. dla Polski oznacza wyodrębnienie twardego unijnego jądra i zgoda na mocniejszą współpracę tylko w obrębie tych państw, a pozostawienie maruderów na obrzeżach Unii, Tusk pewnie będzie próbował odwieźć przywódców od tego pomysłu. Chociaż sama niezgoda na ten plan nie wystarczy.

Podczas drugiej kadencji Tuska rozpocznie się formalne wychodzenie Wielkiej Brytanii z Unii i związane z tym negocjacje. Koordynacja Brexitu, przypilnowanie unijno-brytyjskich rozliczeń czy zadbanie o interesy unijnych obywateli mieszkających i pracujących dzisiaj na Wyspach to tylko podstawowe zadania, jakie się pojawią przy okazji tego procesu.

Jeśli Unia zostanie Wspólnotą 27 państw poruszających się, choćby nawet czysto teoretycznie, w tym samym tempie, to Tusk zmierzy się pewnie z zakusami na okrajanie unijnego budżetu np. z części przeznaczanej na politykę spójności, którą coraz więcej państw uważa za zbędną.

Jednym z elementów nowej unijnej układanki miałaby być wspólna polityka obronna, którą coraz głośniej forsują główne kraje. Nie miałaby to być konkurencja wobec NATO, tylko siła uzupełniająca działania Sojuszu.

Bezustannie z tyłu głowy Tusk będzie miał też sprawy związane z uchodźcami. Kryzys imigracyjny w każdej chwili może powrócić. Umowa z Turcją nie rozwiązała tego problemu, zażegnała go i odsunęła w czasie. Poza tym Turcja co chwila grozi zerwaniem ustaleń i zalaniem Europy uchodźcami, którzy teraz przebywają w obozach na granicy turecko-greckiej. Do tego cały czas powraca sprawa relokacji uchodźców i kwot, na które państwa unijne zgodziły się we wrześniu 2015 r. Kraje europejskie przyjęły do tej pory mniej niż 10 proc. ze 160 tys. przebywających dziś głównie na terenie Włoch i Grecji uchodźców, którymi miały się między sobą podzielić.

Przy całej retoryce prezydenta Donalda Trumpa, który uważa, że Unia to instrument niemieckiej dominacji, której celem jest pokonanie Stanów Zjednoczonych, Donald Tusk będzie musiał wypracować z Donaldem Trumpem jak najlepsze stosunki. Mimo że w swoim liście przed ostatnim szczytem unijnych przywódców na Malcie wśród zagrożeń, przed którymi stoi Unia, Tusk wymienił również m.in. „niepokojące deklaracje nowej administracji USA”.

Do tego dochodzi też pobudzenie wzrostu gospodarczego, dylemat czy wciąż utrzymywać na finansowej kroplówce Grecję, kłopoty włoskich banków, czy wysokie bezrobocie w Hiszpanii. Wróci zapewne też dyskusja na temat podatku od transakcji finansowych, wzmocnienia zewnętrznych granic Unii i polityki zagranicznej Unii jako całości. Podobnie jak temat lepszej koordynacji służb odpowiedzialnych za walkę z terroryzmem.

Niemal w każdym punkcie oczekiwana jest poprawa, zmiana i rozwój. Szefowie państw unijnych, oddając głos na Tuska, uznali, że przy takiej mnogości spraw do załatwienia nie czas na zmiany na stanowisku i szukanie nowego kandydata, który też przecież musi nauczyć się nowej roli. Wybierając Tuska, postawiono, jak to powiedziała kanclerz Angela Merkel, na stabilność całej Unii.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną